Patronat medialny


 


Anthony Joshua (24-1, 22 KO) w sierpniu miał unifikować mistrzowskie pasy wagi ciężkiej, mierząc się z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO). Ze względu na prawne zobowiązania "Króla Cyganów" AJ musiał jednak zmienić plany i ostatecznie 25 września przystąpi do obowiązkowej obrony tytułu WBO z Oleksandrem Usykiem (18-0, 13 KO). Brytyjczyk twierdzi, że choć jego grafik uległ korekcie, sportowo czeka go wyzwanie podobnego kalibru. 

- Nie chcę nikogo winić za tę sytuację, ja byłem na Fury'ego gotów, ale musimy iść do przodu - mówi Joshua. - Przede mną kolejne wyzwanie, tak samo dobre jak Fury. Muszę traktować Usyka poważnie, bo on na pewno się postawi i podejmie walkę. Ja potrzebuję takich rywali, poważnych! Oczywiście marzył mi się pojedynek o bezdyskusyjne mistrzostwo, wszystko było już dograne, jednak idziemy dalej. 

- Dla mnie najważniejszą walką jest zawsze ta najbliższa, choć trzeba mieć też perspektywę na swoje cele. Gdy stanę w ringu z Usykiem, kto wie, co się wydarzy potem. Może będzie Fury, Wilder, Whyte, Ruiz, Ortiz? Nikt tego nie wie, ja muszę po prostu być w formie i gotowy na wszystko. Dla mnie nie są ważne nazwiska, ale pasy - walczę o swoją sławę - tłumaczy czempion federacji WBO, WBO i IBF.