Patronat medialny


 


14 maja w co-main evencie gali Polsat Boxing Night "Cieślak vs Kaszinski" Łukasz Stanioch (6-0, 2 KO) zmierzy się z Robertem Talarkiem (24-13-3, 16 KO). Stawką pojedynku będzie pas WBC Francophone wagi superśredniej.

Add a comment

W niedzielę, 30 maja w Amfiteatrze w Stężycy na Kaszubach odbędzie się wielki finał Turnieju Wagi Ciężkiej organizowanego przez Krystiana Każyszkę. O główną nagrodę - zawodowy kontrakt z Rocky Boxing Promotions i 100 tys. zł - powalczą Kacper Meyna (5-0, 2 KO) i Mateusz Cielepała (2-1, 1 KO). Pewny swego jest Kacper Meyna, który mówi o sobie jako faworycie pojedynku. Bardziej doświadczony Mateusz Cielepała nie ukrywa, że ta walka to dla niego „być albo nie być” w zawodowym boksie. Transmisję przeprowadzi telewizja Polsat.

W jaki sposób traktujesz finał turnieju?
Kacper Meyna: Bezsprzecznie to dla mnie wielka szansa. Zwycięstwo w turnieju, którego pomysłodawcą i realizatorem jest Krystian Każyszka, otworzy mi drzwi do kariery w boksie profesjonalnym. Jestem przekonany, że przede mną ciekawe perspektywy w pięściarstwie. Postanowiłem na boks i zrobię wszystko, by osiągnąć sukces.

Już wiesz co zrobisz z główną nagrodą?
Kacper Meyna: Na pewno część pieniędzy przeznaczyłbym na rozwój swojej kariery sportowej. Wiem, że trzeba zainwestować w wiele rzeczy, aby osiągnąć wysoki poziom, a później można czerpać korzyści z efektów pracy.

W ubiegłym roku stoczyłeś dwie walki, Mateusz Cielepała - żadnej.
Kacper Meyna: Z pewnością brak aktywności Mateusza jest na plus dla mnie, bo nie ma nic lepszego niż oficjalne pojedynki. Inna sprawa, nie wiem jak ten czas pod względem treningowym wykorzystał mój najbliższy rywal. Ja mogę zapewnić, że rozwinąłem się pod każdym względem i jestem dużo lepszym zawodnikiem niż rok czy dwa temu. A co do moich walk z Adrasem Csomorem i Zoltanem Csalą, przede wszystkim byłem zadowolony z tej pierwszej. Pokazałem się z dużo lepszej strony niż w półfinale turnieju z Pawłem Sowikiem. W październiku boksowałem z Csalą, który był ode mnie 150 miejsc wyżej w rankingu, ale okazało się, że jestem dużo lepszym bokserem. Początkowo jeszcze próbował stawiać opór, ale szybko spasował.

Jak wyglądają Twoje przygotowania do walki z Mateuszem Cielepałą?
Kacper Meyna: Od dłuższego czasu współpracuję z trenerami Maciejem Brzostkiem i Szymonem Krukiem (motoryka). Mam też dobrego masażystę. W każdym tygodniu mam po 12-13 treningów, do tego pracowałem na zgrupowaniu w Poznaniu. Tam miałem okazję sparować m.in. z Kubańczykiem Pablo Sanchezem, które obserwowali trenerzy Maxmud-Ali Rakhmankulau i Francisco Perez. Szkoleniowcy byli zadowoleni po tym, co zobaczyli, a i ja byłem z siebie zadowolony. Na pewno z boku widzieli wszystko najlepiej, więc ich pochwały bardzo cieszą.

Na amatorskim ringu przegrałeś z Mateuszem Cielepałą…
Kacper Meyna: …Ale teraz czuję się faworytem. Chcę się zrewanżować i pokonać Mateusza. W pierwszej naszej walce pokazałem charakter, ale nie miałem jeszcze zbyt dużych umiejętności. W ogóle nie ma co porównywać Kacpra Meyny z 2021 roku do tego z 2018 roku.

Twoje największe atuty w finale w Stężycy?
Kacper Meyna: Zdecydowanie lepiej pracuję na nogach, jestem szybszy, a i kowadełko w rękawicach coraz potężniejsze. Wagowo mam obecnie ok. 110 kg, a zamierzam zejść do 105 kg. Do limitu bridger nie schodzę, a zatem zostaję w kategorii ciężkiej.

Mateusz Cielepała jest kilka centymetrów niższy od mierzącego 187 cm Kacpra Meyny, a wagowo też zapewne będziesz lżejszy.
Mateusz Cielepała: Fizycznie zawsze byłem mniejszy od przeciwników w amatorskiej wadze super ciężkiej, ale nie miałem z tym problemów. Nigdy mi to nie przeszkadzało. Chcąc zdobywać tytuły, a w 2018 roku zostałem Mistrzem Polski, trzeba było wygrywać z większymi od siebie. Jestem zaprawiony w bojach i gotowy do potyczek z większymi bokserami. Przed 3 laty podczas IMP w Karlinie wygrałem 4 walki, w tym w ćwierćfinale z Kacprem Meyną, w półfinale z Kamilem Bodziochem i w finale z Adamem Kulikiem.

Jak zapamiętałeś tamten pojedynek z Kacprem Meyną?
Mateusz Cielepała: Pamiętam, że był niesamowicie twardym zawodnikiem. Byłem wtedy bardzo dobrze przygotowany, ale Kacper dzielni się trzymał. Po jednej akcji się zachwiał, ale szybko wrócił do gry i ciężko było go pokonać przed czasem. Wiem, że przez ostatnie 3 lata bardzo się rozwinął, postawił na boks i będzie bardzo groźnym rywalem.

Meyna twierdzi, że w finale Turnieju Wagi Ciężkiej to on będzie faworytem.
Mateusz Cielepała: Na pewno ma łatwiej, bowiem ja łączę treningi z codzienną pracą w branży ogólnobudowlanej. Kiedyś pracowałem dla kogoś, dziś sam jestem sobie sterem i okrętem. Prowadząc własny biznes siłą rzeczy mam mniej czasu na boks, ale ten sport cały czas jest moją wielką pasją. Trochę jestem na rozdrożu, bo z jednej strony chciałbym kontynuować przygodę z pięściarstwem, a z drugiej jestem świadomy, że ciężko pogodzić pracę zawodową z boksem na tyle, by w tym drugim odnosić naprawdę wielkie sukcesy. A przecież nie będę jeździł i nadstawiał głowę za niewielkie pieniądze. Finał w Stężycy to dla mnie „być albo nie być” w boksie. Może okazać się, że nawet mimo tego, że nie mogę być zadowolony ze swoich przygotowań, to nadal jest we mnie ogień i pokonam Kacpra. A wtedy będę miał dużą motywację do pozostania w ringu.

Ostatnią walkę stoczyłeś pod koniec 2019 roku, pokonując w półfinale Jakuba Sosińskiego.
Mateusz Cielepała: Od blisko 1,5 roku nie walczyłem, chociaż pojawiały się jakieś propozycje. I tak naprawdę nie wiem jak będę wyglądał na tle mającego dobre możliwości treningowego Meyny. Wierzę, że dzięki swojemu doświadczeniu i strategii na walkę mogę zwyciężyć. Główna nagroda mocno kusi. Za kilka dni wybieram się do Łodzi do trenera Bogdana Szuby i jeszcze doszlifuję formę bokserską. Bo o kondycję i siłę fizyczną już zadbałem. To nie jest tak, że bezczynnie czekałem na finał z Kacprem. Wiem, że mogę triumfować na Kaszubach. Już raz go pokonałem, więc powtórka jest mile widziana.

Add a comment

14 maja w co-main evencie gali Polsat Boxing Night "Cieślak vs Kaszinski" Łukasz Stanioch (6-0, 2 KO) zmierzy się z Robertem Talarkiem (24-13-3, 16 KO). Stawką pojedynku będzie pas WBC Francophone wagi superśredniej. Stanioch po swoim doświadczonym rywalu spodziewa się twardego boju. - Nie będzie zmiłuj! - mówi podopieczny Karola Chabrosa.

Add a comment

Stanioch pokonał Jackiewicza, wygrane Rivery i Jakubowskiego

Pas WBC Francophone kategorii superśredniej będzie stawką zaplanowanego na 14 maja starcia Łukasza Staniocha (6-0, 2 KO) z Robertem Talarkiem (24-13-3, 16 KO). Walka będzie co-main eventem gali Polsat Boxing Night. 

W głównym wydarzeniu wieczoru, sankcjonowanym przez federację IBF eliminatorze w wadze junior ciężkiej, Michał Cieślak (20-1, 14 KO) skrzyżuje rękawice z Jurim Kaszinskim (20-1, 18 KO).

Ponadto kibice obejrzą m.in. walki Przemysław Runowski (19-1, 5 KO) - Louis Greene (12-2, 7 KO) i Daniel Rutkowski (1-2, 0 KO)) - Maksim Hardzeika (9-0, 4 KO). 

Add a comment

Przemysław Gorgoń: trzeba umieć zdominować rywala

Przemysław Gorgoń (13-7-1, 5 KO) pokonał na punkty Valentyna Zbrożka (5-17-1, 2 KO) w walce wieczoru gali organizowanej przez Chorten Boxing Production w Białymstoku. Po sześciu rundach sędzia prowadzący walkę punktował 59-55 dla Polaka.

Dla Gorgonia był to pierwszy tegoroczny występ. 31-latek po raz ostatni boksował w grudniu, przegrywając niejednogłośnie na punkty z Łukaszem Staniochem.

Podczas niedzielnej Jakub Sosinski (4-1-0, 5 KO) pokonał Igora Pylypenkę (Ukraina, 5-52-2, 1 KO) przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie, Konrad Kaczmarkiewicz (3-0-0, 1 KO) wygrał z Garym Abajyanem (Gruzja, 23-40-1, 11 KO) na punkty, zaś Bartosz Głowacki (5-6-0, 4 KO) pokonał Patryka Litke (0-1) przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie.

Add a comment

Gorgoń zaboksuje na gali Haye - Bellew II

- Ważne, że wracam do boksu i mam okazję pokazać, że umiem zdominować rywala o słabszym rekordzie - mówi Przemysław "Smile" Gorgoń (12-7-1, 5 KO) przed 6-rundową walką z Ukraińcem Valentynem Zbrozhkiem (5-16-1, 2 KO) podczas niedzielnej (9 maja) gali Boxing Night w Białymstoku, ale bez kibiców na trybunach. Transmisja w Polsat Sport Fight i Polsat Sport Extra.

- W czasie pandemii nie brakowało problemów z organizacją 43 eventu naszej grupy. Na szczęście wszystko udało się poukładać i w niedzielę zapraszam przed telewizory na pojedynki w boksie zawodowym i olimpijski, na czele z Młodzieżową Wicemistrzynią Świata Natalią Kuczewska z Ełku. Promujemy pięściarzy z Województwa Podlaskiego. Partnerem Strategicznym tego eventu jest Województwo Podlaskie i Marszałek Artur Kosicki - powiedział Dariusz Snarski, szef Chorten Boxing Production.

Po 3 zwycięstwach z rzędu, pod koniec 2020 roku Przemysław „Smile” Gorgoń stoczył wyrównany i bardzo emocjonujący bój z Łukaszem Staniochem (5-0, 1 KO). Sędziowie punktowali 76-76, 75-77, 75-77 na niekorzyść Przemka Gorgonie. - Kiedyś pokonałem Łukasza Staniocha w walce o medal Mistrzostw Polski Seniorów. Teraz remis byłby sprawiedliwym wynikiem. Dobrze funkcjonowała moja lewa ręka, wchodziły ciosy proste i sierpy. Dużo więcej niż w poprzednich pojedynkach. Ale niestety w środkowych rundach dałem się trafiać podbródkowymi. W mojej ocenie ja wygrałem 4 rundy i rywal także 4 - przyznał Przemysław Gorgoń.

W niedzielę w Białymstoku spotka się z Valentynem Zbrozhkiem, który niecały miesiąc temu na punkty w Warszawie przegrał z Konrad Kaczmarkiewiczem. Wcześniej pokonali go Mateusz Tryc i Mateusz Rzadkosz. Ukrainiec boksował już w wielu krajach Europy m.in. w takich jak Rosja, Niemcy, Belgia, Turcja, Grecja, Estonia. - Pandemia popsuła moje plany, miałem walczyć i na polskim ringu i zagranicznym, lecz nic z tego nie wyszło. Dlatego cieszę się, że mogę zaboksować 9 maja w Białymstoku. Mój trener Daniel Pilc szybko znalazł luki u przeciwnika, a ja postaram się wykorzystać słabości Zbrozhka. Może uda się go przycelować na dół i szybko osłabić. Ale gdybym miał przeboksować 5-6 rund to też nie byłoby złe, bowiem miałem pół roku przerwy do walk – dodał pięściarz, który ostatnio zajął 6 miejsce w plebiscycie na najpopularniejszego sportowca w Jaworznie. - Zobaczymy jak Przemek poradzi sobie w roli zdecydowanego faworyta. Ostatnio Zbrohek walczył z Kaczmarkiewiczem i nie dał się za szybko pobić, przeboksował przecież cały dystans - dodał promotor Dariusz Snarski.

W innych zawodowych pojedynkach Jakub Sosiński (3-1-1, 1 KO) spotka się z Ukraińcem Igorem Pylypenko (5-51-2, 1 KO), Konrad Kaczmarkiewicz (2-0, 1 KO) z Gruzinem Gary Abajyanem (23-39-1, 11 KO) i Bartosz Głowacki (4-6, 3 KO) z debiutantem Patrykiem Litke. W walkach boksu olimpijskiego wystąpią m.in. Natalia Kuczewska, Izabela Iwaniuk, Tobiasz Zarzeczny, Maksymilian Kuziemski, Dawid Kruczkowski, Urszula Kucharewicz i Nikola Krysińska.

Add a comment

30 maja na gali KnockOut Boxing Night 15 w Rzeszowie drugą zawodową walkę stoczy boksujący w kategorii półśredniej Aleksander Bereżewski (1-0, 1 KO).

Podopieczny Liczika na profesjonalnych ringach zadebiutował w kwietniu podczas imprezy organizowanej przez grupę GIA, wygrywając przez nokaut już w pierwszej rundzie. 

Główną atrakcją majowej gali w stolicy Podkarpacia będzie pojedynek o pas WBC International kategorii bridger pomiędzy Arturem Szpilką (24-4, 16 KO) i Łukaszem Różańskim (13-0, 12 KO). Transmisja na kbntv.pl w systemie PPV.

Add a comment

Jeżewski wraca do współpracy z trenerem Kałużnym

Nikodem Jeżewski (19-1-1, 9 KO) poinformował w mediach społecznościowych, że kolejną walkę stoczy 14 maja na gali Polsat Boxing Night. Rywalem zawodnika z Kościerzyny będzie Czech Vladimír Řezníček (10-3-2, 4 KO).

Jeżewski po raz ostatni boksował w grudniu, przegrywając przed czasem z późniejszym zdobywcą pasa WBO wagi junior ciężkiej Lawrencem Okolie. 

Główną atrakcją majowej gali będzie pojedynek eliminacyjny IBF w kategorii cruiser z udziałem Michała Cieślaka (20-1, 14 KO) i Jurija Kaszinskiego (20-1, 18 KO).

Add a comment

30 maja na gali Knockout Boxing Night Show dojdzie do bokserskiego "freak fightu" z udziałem uczestników reality show Hotel Paradise - Michała Choińskiego i Bartka Graczyka. Podczas środowej konferencji prasowej Choiński przekonywał, m.in. Mateusza Masternaka, że sporty walki walki nie są mu obce, bo od lat trenuje w Warszawskim Centrum Atletyki.

Add a comment

Meksykanin Erick Encinia (13-4-1, 5 KO) będzie rywalem Damiana Wrzesińskiego (22-1-2, 6 KO) na gali Tymex Boxing Night 17, która odbędzie się 21 maja w Pionkach. Stawką pojedynku będzie pas międzynarodowego mistrza Polski w wadze lekkiej.

Na gali w Pionkach wystąpi także kilku zawodników grupy Queensberry Polska, a to efekt niespodziewanej współpracy z grupą Tymex. Promotor Mariusz Krawczyński na gali Mariusza Grabowskiego wystawi: mistrza Polski juniorów z 2016 roku Wiktora Szadkowskiego (2-0, 0 KO), który zmierzy się ze Słowakiem Jozefem Kolodziejem (4-3, 1 KO) oraz debiutującego na zawodowstwie Piotra Łącza. Rywalem mierzącego 181 cm wzrostu pięściarza wagi ciężkiej będzie reprezentujący Czechy Alain Banongo (3-2, 2 KO).

W Pionkach wystąpi także inny "ciężki" z grupy Queensberry - Kamil Mroczkowski (2-0, 1 KO). Na razie jednak nie zna nazwiska rywala.

Pełna treść artykułu na tvpsport.pl >>

Add a comment

Boksujący w kategorii ciężkiej Kamil Sokołowski (10-22-3, 4 KO) doznał w sobotę na gali Franka Warrena w Wielkiej Brytanii kontrowersyjnej porażki na z niepokonanym Davidem Adeleyem (6-0, 5 KO). Werdykt sędziowski wywołał wiele kontrowersji, a zwycięski Brytyjczyk zapowiedział, że jest gotów dać Sokołowskiemu rewanż. Polak na taką opcję jest otwarty.

- Nie mam nic przeciwko, ale zażądam więcej pieniędzy, bo to Adeleye będzie chciał zmazać plamę. Mój menedżer mówił mi, że już ruszyły rozmowy w sprawie rewanżu. Niebawem coś powinno się wyjaśnić. Jeśli dojdzie do rewanżu, to na pewno nie wezmę go na ostatnią chwilę, a teraz tak było - powiedział w rozmowie z Krzysztofem Smajkiem z Po Gongu polski pięściarz. 

Sobotnia przegrana z Adeleye nie była pierwszą niesprawiedliwą w karierze Sokołowskiego, którego rekord dla wielu bokserskich promotorów i menadżerów może być mylący.

Cała rozmowa z Kamilem Sokołowskim na blogu Po Gongu >>

Add a comment