Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut


Kołodziej- Po walce z Dawidem Kosteckim Giulian oparł się o ścianę i płakał. To oznacza, że jest bardzo ambitnym zawodnikiem, który nie lubi przegrywać. Od tej pory zrobił naprawdę duży postęp. I nie ukrywam, że cieszę się z tego powodu, bo przez to podnosi poprzeczkę znacznie wyżej - powiedział w rozmowie z Onet Sport Paweł Kołodziej (29-0, 16 KO) przed sobotnią walką z Giulianem Ilie (18-4-2, 5 KO) w eliminatorze do walki o pas mistrza IBF wagi junior ciężkiej.

- Jakie nastroje przed walką, która dla pana z pewnością jest bardzo ważna, a rywal trzeba przyznać wymagający?
Paweł Kołodziej: Rzeczywiście to wymagający rywal. Ostatnio ma świetną passę. Wygrywa bowiem walki przed czasem na wyjeździe, a do tego jest pewny siebie. Dołączył do bardzo silnej grupy niemieckiej, w której trenuje Aleksander Aleksiejew. Do tego jest bardzo zmotywowany, ale to fajnie, bo dzięki temu zapowiada się ciekawa walka.

- Pewnie zna pan już wszystkie słabe i mocne strony Guliana Ilie.
Śledziliśmy z trenerem Fiodorem Łapinem jego walki i wiem już jaką zastosujemy taktykę. Doskonale zdaję sobie sprawę również z tego, czego mogę się spodziewać po nim. A muszę przyznać, że to nieszablonowy zawodnik. Dysponuje świetną techniką i jest przy tym nieprzewidywalny. Ma bowiem takie trochę nieskoordynowane ruchy. Z jego strony spodziewam się dużej determinacji. Na pewno będzie bardzo chciał wygrać tę walkę, ale ja też.

- Pana rywal dwa lat temu przegrał w Gdyni na punkty z Dawidem Kosteckim.

Niedawno właśnie rozmawiałem z kolegą, który też walczył na tej gali. Po walce z Dawidem zauważył, jak Giulian oparł się o ścianę i płakał. To oznacza, że jest bardzo ambitnym zawodnikiem, który nie lubi przegrywać. Od tej pory zrobił naprawdę duży postęp. I nie ukrywam, że cieszę się z tego powodu, bo przez to podnosi poprzeczkę znacznie wyżej.

Video. Zapowiedź walki Paweł Kołodziej - Giulian Ilie >>

- Nie czuje pan presji związanej z tym, że to jest eliminator do walki o pas mistrza IBF wagi juniorciężkiej? Jest pan przecież zaledwie o krok od tego wielkiego pięściarskiego świata.
Staram się o tym nie myśleć, by nie wytwarzać sobie dodatkowej presji. Po prostu traktuję walkę normalnie. Wszystkie poprzednie starcia dla mnie były ważne, nawet to pierwsze w karierze. Gdybym bowiem tamtych walk nie wygrywał, nie byłbym w tym miejscu, w którym teraz jestem. Po każdej walce awansowałem w rankingach, aż w końcu doszedłem do momentu, kiedy jestem wysoko i coraz bliżej walki o mistrzostwo świata.


- Dla pana ta walka będzie szczególna z jeszcze jednego powodu. "Harnaś" będzie bowiem bił się z rywalem na swojej ziemi, czyli w Krynicy Zdroju.
Nie ukrywam, że bardzo się cieszę z tego powodu. Ostatnio walczyłem w Gdyni, a to dla wielu moich fanów było za daleko. W Krynicy będzie ich znacznie więcej. Wiem, że bilety sprzedały się super. Jest duże zainteresowanie, zwłaszcza po ostatnich wypowiedziach przeciwnika.

- Skoro nawiązał pan do tych wypowiedzi Ilie, to wydaje się, że to jest taki element bez którego boks nie może się obejść. Pan jednak spokojnie podchodzi do tych słów.
Rzeczywiście. Uśmiecham się tylko pod nosem. Nie staram się dać wciągnąć w tego typu przepychanki słowne. Nie jest to moja droga. Swoją wartość wolę pokazać w ringu. Trenuję przecież po to, by wygrywać z rywalami między linami, a nie w pojedynku na słowa.

Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Onet Sport

http://www.youtube.com/watch?v=Hm0khYyeXOs{jcomments on}