Miasto Mrągowo

Patronat medialny


 

Damian Jonak

- To zawodnik, który będzie groźny do ostatniej sekundy walki. Ma bardzo mocny cios zarówno z prawej, jak i lewej strony. Trzeba być skoncentrowanym do końca walki. Najważniejsze będzie również to, aby w starciu z takim przeciwnikiem realizować wszystkie założenia taktyczne - mówi przed starciem z Alexem Bunemą Damian Jonak (30-0-1, 20 KO), pięściarz grupy 12round KnockOut Promotions. Polak liczy na to, że starcie podczas sobotniej gali Wojak Boxing Night będzie dla niego przepustką do walki o mistrzostwo świata.

Dla pana walka z Bunemą będzie chyba jedną z najważniejszych w dotychczasowej karierze? Jak przebiegały zatem przygotowania do tego starcia?
- Rzeczywiście. To będzie jeden z najważniejszych pojedynków do tej pory dla mnie. Przygotowania, na szczęście, przebiegały zgodnie z planem. Mam zatem nadzieję, że po mojej długiej nieobecności na galach na Śląsku z dobrej strony zaprezentuję się miejscowej publiczności i dostarczę kibicom wielu emocji.

Dwa i pół roku czekał pan na to, by walczyć znowu na Śląsku, ale też blisko trzy i pół roku na to, by wystąpić w katowickim Spodku. To takie wyjątkowe miejsce dla sportowców na Śląsku.
- Zgadza sie. Tu są organizowane największe imprezy sportowe w kraju. W Spodku zawsze panuje niepowtarzalny klimat, a do tego będzie mnie dopingowała śląska publiczność, która jest bliska mojemu sercu.

A pamięta pan swoją ostatnią walkę w Spodku?
- To było dosyć dawno temu (19 kwietnia 2008 roku - przyp. red.). Wówczas walką wieczoru było starcie Tomka Adamka z O'Neilem Bellem. To była bardzo dobra walka w wykonaniu Tomka, który wygrał wówczas w ósmej rundzie. Ja swoją, w której przeciwnikiem był Francuz Sebastien Spengler, skończyłem w czwartej.

Czy podczas przygotowań udało się zrealizować wszystkie założenia, jakie nakreśliliście sobie z trenerem?
- Miałem bardzo dobrego sparingpartnera. Przypominał on warunkami fizycznymi oraz stylem boksowania Alexa Bunemę. Miałem też jeszcze dwóch innych sparingpartnerów. Cały czas zatem na zajęciach była rotacja. Mogli zatem odpoczywać i męczyć mnie na treningach.

Przeciwnik jest bardzo wymagający. Bunema ma na rozkładzie dwóch mistrzów świata - Rosjanina Romana Karmazyna oraz Vince'a Phillipsa.
- To zawodnik, który będzie groźny do ostatniej sekundy walki. Ma bardzo mocny cios zarówno z prawej, jak i lewej strony. Trzeba być skoncentrowanym do końca walki. Najważniejsze będzie również to, aby w starciu z takim przeciwnikiem realizować wszystkie założenia taktyczne.

Przed panem do ringu wejdzie Artur Szpilka, który zapewne rozgrzeje katowicką publiczność?
- Bardzo się cieszę, że Artur zaboksuje przede mną. To zawodnik, który walczy efektownie. Za kilka lat będziemy mieli z niego wielką pociechę. Jest znakomicie prowadzony przez promotora Andrzeja Wasilewskiego. Mimo tego, że jestem "małym średniakiem", jak się o mnie mówi, będę się starał zaprezentować równie efektownie, jak to robi zazwyczaj Artur. Zresztą moi kibice wiedzą, że dla nich zawsze staram się boksować jak najbardziej widowiskowo. Po tych ciężkich przygotowaniach ta walka z Bunemą jest bardziej jak nagroda za ten okres.

Damian Jonak robi nam się coraz starszy. Coraz więcej też ma pan walk na koncie. Powoli czas chyba przymierzyć się do mistrzowskiego starcia?
- Mam nadzieję, że po ostatnich walkach, uda się mocno ugruntować moją pozycję w rankingach. To pozwoliłoby mi przymierzyć się do walki o najwyższe trofea. Wszyscy jednak wiemy, że obsada w mojej wadze, jak i też w średniej, jest bardzo mocna. Na pewno ciężko będzie zorganizować walkę o mistrzostwo świata w Polsce, ale gdyby tylko pojawiła się propozycja wyjazdu zagranicznego od któregoś z mistrzów świata, to chętnie bym ją przyjął.

A myślał pan już o konkretnych nazwiskach z tej górnej półki?
- Moja pozycja w rankingu najważniejszej federacji - WBC, jest już na tyle wysoka, że spokojnie mógłbym stoczyć walkę o mistrzostwo świata. Na pewno walka z Bunemą będzie miała duże znaczenie dla mojej przyszłości, bo gdybym ją wygrał, będzie wówczas spory oddźwięk w świecie, jeżeli chodzi o kategorię, w której boksuję. Wtedy będę mógł się pokusić o eliminator do walki o mistrzostwo świata, a może nawet od razu o walkę o pas. O nazwiskach nie chcę jednak na razie mówić. Najpierw trzeba pokonać Bunemę. 

Rozmawiał: Tomasz Kalemba, Onet Sport{jcomments on}