Patronat medialny


 


Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) wrócił do zdrowia po zakażeniu koronawirusem i wznowił treningi. Wkrótce pięściarz grupy KnockOut Promotions ponownie rozpocznie przygotowania do walki o wakujący tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej z Lawrencem Okoliem (15-0, 12 KO).

- Czuję się świetnie, nie ma śladu po chorobie. Wiadomo, że trochę kondycji mi zabrało, więc praca, którą wykonaliśmy w ostatnich miesiącach została zmarnowana. Wszystko zaczynam od nowa, ale nie martwię się tym, jest dobrze - mówi pięściarz z Wałcza.

Do walki Głowacki - Okolie ma dojść w lutym lub marcu. Rozmowy w tej sprawie trwają, jednak dla Polaka taki termin nie powinien być problemem.

- Na razie robię sobie siłownię i biegi. Boksu nie robię, czekam na trenera, który też był chory, a później wyleciał do USA na walkę Kamila Szeremety. Myślę, że będę gotowy do walki na drugą połowę lutego lub początek marca - zdradza Głowacki.

34-latek nie boksował od czerwca ubiegłego roku. Tak długiej przerwy Głowacki nie miał jeszcze nigdy w swojej zawodowej karierze.