onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Piotrem Wilczewskim, który po śmierci Andrzeja Gmitruka rozpoczął współpracę trenerską z Maciejem Sulęckim (27-1, 11 KO). "Wilk" mówi o swoich wrażeniach po pierwszych treningach ze "Striczem", potencjalnej walce z czempionem WBO wagi średniej Demetriusem Andrade (26-0, 16 KO) i rewanżu swojego innego podopiecznego Mariusza Wacha  (34-3, 17 KO) z Arturem Szpilką (22-3, 15 KO).

 

Maciej Sulęcki jako pierwszy z trzech pięściarzy prowadzonych ostatnio przez Andrzeja Gmitruka (także Izu Ugonoh i Artur Szpilka) ogłosił, kto po śmierci wybitnego szkoleniowca będzie jego trenerem. Wybór 29-latka padł na Piotra Wilczewskiego. Duet pracuje od kilku dni w Warszawie.

Obaj bardzo się ucieszą, jeśli w najbliższych dniach potwierdzi się, że 18 stycznia w Nowym Jorku warszawianin wejdzie do ringu z mistrzem świata WBO wagi średniej (72,6 kg) Demetriusem Andrade. Na razie oficjalnie nie ogłoszono ani pojedynku, ani gali. Wiadomo jednak, że za organizację będzie odpowiadał promotor Eddie Hearn, a za transmisję platforma DAZN. W walce wieczoru ma wystąpić czołowy zawodnik wagi ciężkiej Jarrell Miller, niedawny pogromca Tomasza Adamka.

Wilczewski jest od Sulęckiego starszy o jedenaście lat. Gdy w 2011 roku pięściarz z Dolnego Śląska osiągnął największy sukces w karierze (mistrzostwo Europy wagi superśredniej), "Striczu" toczył pierwsze zawodowe walki. Czasami sparowali, bo spotykali się w sali jako zawodnicy Gmitruka.

"Wilk" już wtedy mógł myśleć o pracy szkoleniowej, podpatrując warsztat świetnego trenera. Najbardziej znanymi pięściarzami, których miał pod opieką po zawieszeniu rękawic na kołku w 2012 roku, byli Mateusz Masternak i Mariusz Wach.

Temu ostatniemu sekundował choćby 10 listopada bieżącego roku w Gliwicach. W przeciwnym narożniku, u Szpilki, stał Gmitruk. Wówczas ostatni raz 67-letni trener pracował w trakcie walki, ciesząc się po niej z niejednogłośnej wygranej swojego zawodnika na punkty. Zmarł dziesięć dni później.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Maciej Sulęcki (27-1, 11 KO) i Piotr Wilczewski mają już za sobą pierwsze wspólne treningi. Szkoleniowiec z Dzierżoniowa, który zastąpi w narożniku "Stricza" zmarłego Andrzeja Gmitruka, póki co dobrze ocenia świeżo rozpoczętą współpracę. 

- Ja całą swoją zawodową karierę przepracowałem z Andrzejem [Gmitrukiem], więc na pewno musimy mieć jakąś wspólną technikę i może to zaowocuje z Maćkiem - twierdzi Wilczewski. - Gdy chcę mu coś pokazać, to on już praktycznie to zna, tylko może trochę zapomniał, bo jakiś czas tego nie robił. Na pewno mamy dużo rzeczy wspólnych.

W opinii byłego mistrza Europy w planowanym wstępnie na 18 stycznia pojedynku z mistrzem WBO wagi średniej Demetriusem Andrade (26-0, 16 KO) głównym problemem dla Sulęckiego może być odwrotna pozycja rywala. Wilczewski uważa jednak, że i nad tym problemem można efektywnie popracować.

- To jest kwestia przyzwyczajenia, pierwsza tarcza była może dla Maćka kłopotliwa, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej - mówi nowy opiekun "Stricza".

Wszystko wskazuje na to, że 18 stycznia Maciej Sulęcki (27-1, 11 KO) spotka się w walce o pas WBO wagi średniej z Demetriusem Andrade (26-0, 16 KO). - On jest do przejścia! - mówi o rywalu "Striczu", który po śmierci Andrzeja Gmitruka rozpoczął treningi z Piotrem Wilczewskim.

Maciej Sulęcki (27-1, 11 KO) dobrze ocenia po pierwszych dniach współpracę trenerską z Piotrem Wilczewskim. Po śmierci Andrzeja Gmitruka to właśnie szkoleniowiec z Dzierżoniowa przygotuje "Stricza" do walki o pas WBO wagi średniej z Demetriusem Andrade (26-0, 16 KO), wstępnie planowanej na 18 stycznia.

- Znamy się już kupę lat, chemia między nami jest, nie musimy się poznawać, nie musimy się docierać - mówi Sulęcki, który w przeszłości z Wilczewskim miał nawet okazję sparować.

- Do tej pory wygląda to bardzo fajnie, wszystko jest z głową, przemyślane, teraz skupiamy się na walce z Andrade, a co będzie później, zobaczymy. Na razie jestem bardzo zadowolony z tej współpracy - dodaje jeden z najwyżej notowanych Polaków w światowych rankingach.

18 stycznia na gali w Nowym Jorku może dojść do walki mistrza świata WBO wagi średniej Demetriusa Andrade (26-0, 16 KO) z Maciejem Sulęckim (27-1, 11 KO). Niestety dla Polaka, Amerykanin rozważa wycofanie się z występu w tym terminie, ponieważ zmaga się z kontuzją lewego barku.

Andrade nabawił się urazu podczas październikowej walki z Walterem Kautondokwą. Amerykanin pewnie wypunktował rywala i zdobył pas World Boxing Organization, jednak w trakcie pojedynku doznał kontuzji, która będzie wymagała operacji.

30-latek z USA będzie musiał zrobić sobie dłuższą przerwę, ale być może zdecyduje się jeszcze na styczniowy występ z Sulęckim. Podczas tej samej gali na ring ma wrócić także zaliczany do światowej czołówki wagi ciężkiej Jarrell Miller (23-0-1, 20 KO). Rywal Amerykanina nie jest jeszcze znany.

Maciej Sulęcki (27-1, 11 KO) poinformował w mediach społecznościowych, że po śmierci Andrzeja Gmitruka trenował będzie pod okiem Piotra Wilczewskiego. - Oficjalnie! Do najbliższej walki przygotowywać się będę z Piotrem Wilczewskim. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o naszej współpracy, zapraszam na live do mnie na instagrama w niedzielę o godz. 18.00 - napisał czołowy polski pięściarz zawodowy.

Choć nie jest to jeszcze pewne, wiele wskazuje na to, że Sulęcki powróci na ring na przełomie stycznia i lutego pojedynkiem z mistrzem świata WBO kategorii średniej Demetriusem Andrade (26-0, 16 KO). 

Piotr Wilczewski, który jako zawodnik przez wiele ćwiczył z Andrzejem Gmitrukiem, aktualnie jest szkoleniowcem m.in. Mariusza Wacha. Pracował także z Mateuszem Masternakiem i Kamilem Łaszczykiem.

Istnieje duża szansa, że Maciej Sulęcki (27-1, 11 KO) na początku przyszłego roku zaboksuje o mistrzostwo świata WBO wagi średniej z Demetriusem Andrade (26-0, 16 KO). Pojedynek może się odbyć na przełomie stycznia i lutego w Stanach Zjednoczonych.

- Z mojej strony wszystko zostało zaakceptowane. Rozpocząłem mocne przygotowania i trenuję tak, jakby ta walka miała być. Jutro rozpoczynam pierwsze luźne sparingi z Dariuszem Sękiem. Znam datę i miejsce pojedynku, ale od ogłaszania takich rzeczy są promotor i organizator gali - mówi Sulęcki.

Pięściarza z Warszawy do pojednku o pas WBO przygotuje Piotr Wilczewski. To były mistrz Europy wagi super średniej zajął w narożniku Sulęckiego miejsce po zmarłym Andrzeju Gmitruku.

- Ofertę walki z Andrade otrzymałem zaraz po śmierci trenera Gmitruka. Wtedy powiedziałem, że to nie jest czas na takie walki. Przemyślałem jednak wszystko i stwierdziłem, że takiej szansy nie mogę odpuścić. Zaakceptowałem wszystko i czekam na potwierdzenie z drugiej strony - zdradza pięściarz grupy KnockOut Promotions.

- Do walki z Andrade zostało 7 tygodni. To nie jest czas, w którym można eksperymentować, dlatego zdecydowałem się na współpracę z Piotrem Wilczewskim. Znamy się i na razie na treningach wygląda to bardzo dobrze. Dwa tygodnie spędzimy w Warszawie, a potem na cztery tygodnie przenoszę się do Dzierżoniowa. Tam odbędą się te najmocniejsze sparingi - mówi Sulęcki.

Demetrius Andrade pas World Boxing Organization wywalczył w październiku, wygrywając z Walterem Kautondokwą. Wcześniej Amerykanin był także mistrzem świata w kategorii super półśredniej.

Istnieje szansa, że na początku przyszłego roku dojdzie do walki mistrza świata WBO wagi średniej Demetriusa Andrade (26-0, 16 KO) z Maciejem Sulęckim (27-1, 11 KO). Przymiarki do takiego pojedynku były czynione już kilka miesięcy temu.

30-letni Andrade pas World Boxing Organization wywalczył w październiku, wygrywając na punkty z Walterem Kautondokwą. Amerykanin miał boksował o ten pas z Billym Joe Saundersem, jednak Anglik stracił na pół roku pięściarską licencję po tym jak zaliczył wpadkę dopingową.

Październikowy występ był dla Andrade powrotem na ring po rocznej przerwie. Niedawno Amerykanin podpisał kontrakt promotorski z Eddim Hearnem. Jego walki w USA będą pokazywane przez platformę internetową DAZN.

Sulęcki ostatni raz boksował w listopadzie, kiedy to szybko rozbił Francuza Jeana Michela Hamilcaro. Pięściarz z Warszawy wrócił wtedy na ring po porażce z rąk Daniela Jacobsa.

Maciej Sulęcki (27-1, 11 KO) wygrał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie z Jeanem Michelem Hamilcaro (26-10-3, 6 KO) na gali Knockout Boxing Night #5 w Gliwicach.

Polak od pierwszej sekundy kompletnie zdominował Francuza, który nie był w stanie nadążyć za pięściarzem z Warszawy. Popularny "Striczu" trafiał w różnych płaszczyznach i czterokrotnie rzucał na deski Hamilcaro.

Po czwartym liczeniu narożnik Francuza poddał swojego pięściarza. Dla Sulęckiego był to udany powrót na ring po kwietniowej porażce z rąk aktualnego mistrza świata IBF wagi średniej Daniela Jacobsa.

Najnowsze komentarze