onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Dominic Breazeale (19-0, 17 KO) twierdzi, że Deontay Wilder (40-0, 39 KO) byłby dla niego łatwiejszym rywalem niż Izuagbe Ugonoh i Eric Molina, których w ubiegłym roku pokonał przed czasem. "The Trouble" jest głównym kandydatem do walki z czempionem WBC wagi ciężkiej po fiasku rozmów na temat konfrontacji "Bronze Bombera" z Anthonym Joshuą.

- Deontay ma dziwy styl i to jest niesłychane, że on zaszedł tak daleko, zdobył olimpijski brąz i wygrał 40 zawodowych walk, nie mając bokserskich podstaw - ocenia rodaka Breazeale. - Jak kogoś zrani w ringu, to walczy jak jakiś ulicznik. On jest mistrzem świata, a wiele osób robi sobie z niego żarty. 

- Deontay nie pokazał mi nic, czym mógłbym się przejmować, wchodząc do gymu. Wygląda to tak, jakby on raz po raz miał po prostu farta i udawało mu się trafić tą prawą ręką. Ale to dlatego, że nie bił się jeszcze z nikim, kto miał już przetestowaną szczękę - przekonuje pewny siebie bokser z Kalifornii.

We wrześniu podczas gali organizowanej w Polsce na ring może wrócić Izuagbe Ugonoh (18-1, 15 KO). Pięściarz ostatni pojedynek stoczył w piątek podczas Narodowej Gali Boksu w Warszawie.

Walka z udziałem Ugonoha zakończyła się bardzo szybko. Fred Kassi, rywal Polaka, zrezygnował z pojedynku już po drugiej rundzie, tłumacząc, że bardzo boli go głowa.

- Dużo czasu w ringu nie spędziłem, nie jestem zadowolony, ale mam nadzieję, że niebawem znów się pojawię w ringu. Chciałbym zaboksować w Polsce we wrześniu, ale zobaczymy, czy do tej gali dojdzie - powiedział Ugonoh w programie "Minęła 20" w TVP Info.

Piątkowy występ dla "Izu" pierwszym od pięciu lat pojedynkiem stoczonym przed polską publicznością. Jednocześnie Ugonoh wrócił na ring po ubiegłorocznej porażce z Dominikiem Breazealem.

Izuagbe Ugonoh (18-1, 15 KO) pokonał przez techniczny nokaut po drugiej rundzie Freda Kassiego (18-8-1,  10 KO) na Narodowej Gali Boksu w Warszawie. Pięściarz z Kamerunu nie wyszedł do trzeciej rundy, tłumacząc się kontuzją. Do momentu przerwania walki, Polak przeważał w ringu.

 

Przed panem walka z Fredem Kassim. Jak trudny to przeciwnik w porównaniu do tych, z którymi już się pan mierzył?
Izu Ugonoh: Trudno powiedzieć. Nie patrzę w przeszłość, nie myślę też o kolejnych rywalach. Skupiam się na piątku i chcę wygrać z Kassim. To niewygodny przeciwnik, ale nie sądzę, żeby mnie mógł czymś zaskoczyć. Chcę się pokazać z dobrej strony. Galę pokażę TVP, a im więcej ludzie mnie zobaczy, tym lepiej dla mnie.

Po latach w Polsce długo był pan w USA i Nowej Zelandii. Teraz wrócił pan do Warszawy, więc zastanawiam się, jak podsumować ten czas.
Wróciłem, bo chciałem. Nauczyłem się wielu rzeczy w innych miejscach, zobaczyłem kawał świata. A sportowo? Cóż, walczę w jednej z głównych walk na stadionie narodowym, więc chyba jest dobrze.

Mówi pan, że patrzy tylko na piątkową galę, ale cel to wielkie walki i pieniędze.
Cały czas mam kontrakt menedżerski z Alem Haymonem. Liczę, że jeśli zrobię swoje, nie będę czekał, aż ktoś się zgłosi. Dzisiaj nie mam promotora, jestem Izu Ugonoh i walczę na tych imprezach, które mi odpowiadają. Oczywiście nie chodzi o to, żeby zgarnąć wszystko dla siebie. Chcę mieć jednak jak najlepsze możliwości negocjacyjne.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >> 

 

Czołowy polski pięściarz Izu Ugonoh będzie jedną z gwiazd "Narodowej Gali Boksu". W cieniu skandalu, po wtorkowym zawieszeniu za doping niedoszłego rywala Mariusza Wacha - Erika Moliny, Izu skrzyżuje rękawice z Kameruńczykiem Fredem Kassim. Walka podczas "Narodowej Gali Boksu" 25 maja na PGE Narodowym będzie sprawdzianem, jak spisuje się pięściarz w nowym układzie z trenerem Andrzejem Gmitrukiem.

Za Ugonohem gruntowana zmiana w swoim sztabie szkoleniowym, podyktowana między inymi chęcią powrotu do Polski i zmiany osób w swoim najbliższym otoczeniu. Pięściarz przyznaje, że związanie się z rutynowanym trenerem Andrzejem Gmitrukiem jest bez wątpienia kluczową zmianą. W rozmowie z Interią wychowany w Gdańsku sportowiec opowiada, na ile zależało mu na nawiązaniu współpracy z byłym architektem sukcesów Tomasza Adamka, w jakim stopniu była to potrzeba chwili, a na ile wybór był podyktowany zawężonym gronem szkoleniowców.

- Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie wybieramy z rzeczy, które chcemy, tylko bardziej z tych, które są dostępne. Gdy mi to powiedział, to nie do końca zrozumiałem, ale teraz już wiem. Myślę, że na palcach jednej ręki można policzyć bokserskich trenerów w Polsce, którzy mogą prowadzić zawodnika na wysokim poziomie. Może jest ich więcej, ale nie jest o nich tak głośno i o nich nie wiem. Myślę, że sam zdobyłem dość spore doświadczenie w Stanach Zjednoczonych i Nowej Zelandii oraz sparując z mistrzami świata, takimi jak Władymir Kliczko, Parker i Bermane Stiverne, z czego dużo wyciągnąłem - mówi Ugonoh.

Polak szacuje, że w swojej karierze "przerobił" sześciu szkoleniowców, a przy okazji wyznał coś, co do tej pory pozostawało jego słodką tajemnicą, czyli plan rozpoczęcia kariery trenerskiej.

- Osobiście wierzę, że kiedyś będę uczył, a po raz pierwszy mówię o tym oficjalnie. Wiem, że na tę chwilę nie ma wiele takich osób w Polsce, którym po prostu bym zawierzył na tyle, że są w stanie podnieść mój poziom sportowy. A zależało mi na tym, by najbliższą walkę oraz całe przygotowania odbyć w Polsce, a nie przepracować obóz w Stanach Zjednoczonych, po czym przylecieć tylko na walkę. Dlatego wybór nie był aż tak skomplikowany - wyjawia sportowiec. 

Pełna treść artykułu na Interia.pl >> 

 

Fred Kassi (18-7-1, 10 KO), który w piątek na Narodowej Gali Boksu zmierzy się z Izuagbe Ugonohem (17-1, 14 KO), jest już w Warszawie. Kameruńczyk jest w bojowym nastroju i odlicza dni do konfrontacji z Polakiem.

- Nie mogę się doczekać walki, znam Izu, widziałem jego pojedynek z Breazealem. Będzie się działo! Dla mnie nie jest ważne, z kim walczę, przed nikim się nie cofam! - mówi niedawny przeciwnik Tomasza Adamka. 

Starcie Ugonoha z Kassim będzie jedną z głównych atrakcji piątkowej imprezy na PGE Narodowym. W pojedynku wieczoru Artur Szpilka (20-3, 15 KO) skrzyżuje rękawice z  z Dominikiem Guinnem (35-11-1, 24 KO).

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >>

- Zbliżamy się do 20 tys. sprzedanych biletów. Ale do gali jeszcze tydzień. W tym czasie spodziewamy się największego zainteresowania - poinformował Marcin Najman, organizator i uczestnik Narodowej Gali Boksu, która odbędzie się na PGE Narodowym w Warszawie.

Podczas imprezy zawalczą m.in. Artur Szpilka, Izu Ugonoh i Mariusz Wach, a pasa mistrzyni świata będzie bronić Ewa Piątkowska. - Czeka mnie jeden z ciekawszych i wymagających pojedynków. Mam w nim dużo do wygrania, ale i dużo do stracenia - ocenił Wach, który stoczy pojedynek w Erikiem Moliną. Dla „Wikinga” to nie będzie pierwsze starcie na dużym obiekcie. Walczył z Władimirem Kliczką w Berlinie czy Aleksandrem Powietkinem w Kazaniu.

Jednak ani razu na stadionie. - Na co dzień nie myślę o tym. Dopiero jak Marcin Najman zaczyna mówić, że walki będzie zapowiadał legendarny Michael Buffer, a wystąpi Edyta Górniak, to zaczyna działać wyobraźnia. Fajne przeżycie, będzie show. Choć z gali za dużo nie zobaczę. Pewnie dopiero na powtórkach - śmiał się - 38-letni pięściarz.

Oprócz Górniak zaśpiewa m.in. Kombii i Liroy. - Gala rozpocznie się o godz. 18 - zapowiedział Najman. - Podczas ceremonii otwarcia uczcimy 100-lecie odzyskania niepodległości oraz żołnierzy zwycięskich, choć poległych pod Monte Cassino. Później rozpocznie się spektakl. Łącznie odbędzie się 12 pojedynków, nie tylko bokserskich, ale też w formule K1 oraz MMA. W nie wkomponowane będą występy gwiazd. To element show, który będzie towarzyszył zawodnikom m.in. podczas wchodzenia do ringu.

Pełna treść artykułu na Polskatimes.pl >>

 

25 maja podczas Narodowej Gali Boksu w Warszawie na ring wróci Izuagbe Ugonoh. Rywalem polskiego pięściarza, który stoczy swoją pierwszą walkę po ponad rocznej przerwie, będzie Fred Kassi. Pojedynek będzie jedną z głównych atrakcji imprezy organizowanej na stadionie PGE Narodowym.

 

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >> 

Najnowsze komentarze