onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Promotor czempiona WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej Anthony'ego Joshuy (22-0, 21 KO) Eddie Hearn w rozmowie z amerykańskimi mediami stwierdził, że w najbliższym czasie nie widzi szans na organizację unifikacyjnej walki z mistrzem WBC Deontayem Wilderem (40-0-1, 39 KO), bo Amerykanin ma już zaplanowane trzy kolejne pojedynki. 

Hearn oświadczył, że wedle jego wiedzy "Bronze Bomber", jeśli 18 maja wygra z Dominikiem Breazealem (20-1, 18 KO), to w dwóch następnych obronach ma zaboksować z Luisem Ortizem (31-1, 26 KO) i Adamem Kownackim (19-0, 15 KO). 

Zarówno Ortiz jak i Kownacki byli ostatnio wymieniani jako kandydaci do zastąpienia złapanego na kontuzji Jarrella Millera w starciu z Joshuą, ale obaj na konfrontację z AJ-em się nie zdecydowali. Kubańczyk podobno nie był zadowolony z proponowanego mu wynagrodzenia, zaś Polak miał już w planach walkę w lipcu, prawdopodobnie z Robertem Heleniusem (28-2, 17 KO).

Add a comment

Mike Coppinger, dziennikarz The Ring i pięściarski ekspert telewizji Fox, poinformował na Twitterze, powołując się na swoje źródła, że kolejnym rywalem Adama Kownackiego (19-0, 15 KO) będzie Robert Helenius (28-2, 17 KO). Do walki dojść ma w lipcu na gali Premier Boxing Champions.

Pojedynkiem z niepokonanym Polakiem zainteresownany był ostatnio obóz czempiona WBA, WBO i IBF Anthony'ego Joshuy poszukujący w trybie pilnym rywala po dopingowej wpadce Jarrella Millera, jednak "Babyface" oznajmił że ma już swoje plany. Zdaniem Coppingera Kownacki ma szansę wiosną zaboksować z mistrzem WBC Deontayem Wilderem, więc ważne jest, by w starciu z dwumetrowym Heleniusem pokazał się z dobrej strony.

Adam Kownacki po raz ostatni wychodził do ringu w styczniu, nokautując Geralda Washingtona. Robert Helenius mający na swoim koncie tytuł mistrza Europy jako zawodowiec przegrywał dwukrotnie - z Johannem Duhaupas i Dillianem Whytem.

Add a comment

Adam Kownacki (19-0, 15 KO) zadebiutował w rankingu wagi ciężkiej telewizji ESPN. "Babyface" pojawienie się w gronie najlepszych zawodników królewskiej dywizji zawdzięcza dyskwalifikacji za doping Jarrella Millera, który został usunięty z zestawienia. Liderem listy ESPN jest czempion federacji WBA, WBO i IBF Anthony Joshua, który wyprzedza mistrza WBC Deontaya Wildera oraz Tysona Fury'ego. 

Oprócz Kownackiego w rankingach ESPN sklasyfikowanych jest jeszcze trzech innych polskich pięściarzy - Krzysztof Głowacki (2. w junior ciężkiej), Krzysztof Włodarczyk (9. w junior ciężkiej) i Maciej Sulęcki (8. w super półśredniej).

Ranking wagi ciężkiej ESPN: 1. Anthony Joshua, 2. Deontay Wilder, 3. Tyson Fury, 4. Dillian Whyte, 5. Luis Ortiz, 6. Aleksander Powietkin, 7. Joseph Parker, 8. Kubrat Pulew, 9. Oscar Rivas, 10. Adam Kownacki.

Add a comment

Adam Kownacki (19-0, 15 KO) był jednym z głównych kandydatów do walki z Anthonym Joshuą (22-0, 21 KO) po tym, jak na dopingu przed planowanym na 1 czerwca pojedynkiem wpadł rywal czempiona WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej Jarrell Miller. "Babyface" szybko uciął jednak medialne spekulacje, komunikując, że ma już swoje plany i nie interesuje go mistrzowska szansa w wydaniu "last minute". Zdaniem Krzysztofa Głowackiego Kownacki podjął słuszną decyzję.

- To jest walka o mistrzostwo świata, to jest poważna sprawa. Adam musiałby mieć 12 tygodni pełnego przygotowania, a nie miesiąc czasu i wychodzi na Joshuę - stwierdził popularny "Główka" w rozmowie z TVP Sport.

Adam Kownacki na ring powrócić ma w lipcu. Nazwisko rywala Polaka nie zostało jeszcze ogłoszone. "Babyface" wierzy, że w kolejnym występie, pod koniec tego roku, zaboksuje o pas WBC z Deontayem Wilderem (40-0-1, 39 KO).

Add a comment

Notowany coraz wyżej w światowych rankingach kategorii ciężkiej Adam Kownacki (19-0, 15 KO) nie może narzekać na brak propozycji walk. Kolejnym pięściarzem, który chce skrzyżować rękawice z Polakiem jest były pretendent do pasa WBO Andy Ruiz Jr (32-1, 21 KO).

Ważący blisko 120 kilogramów Kalifornijczyk w sobotę na gali w Carson zastopował dwumetrowego Aleksandra Dimitrenkę i teraz szuka kolejnych wyzwań. 

- Jest taki ktoś, tak samo gruby i boksujący w tak ekscytujący sposób jak ja, z kim chciałbym się zmierzyć w mojej następnej walce. Adamie Kownacki, zróbmy to! - powiedział 29-letni Amerykanin pytany o swoje sportowe plany.

Ruiz sobotnim występem zadebiutował pod banderą projektu Premier Boxing Champions, w ramach którego boksuje także "Babyface", więc z punktu widzenia pięściarskiej "polityki" nie ma przeszkód, by w niedalekiej przyszłości doszło do polsko-amerykańskiej konfrontacji.

Adam Kownacki, który w ostatnim pojedynku znokautował Geralda Washingtona, na ring powrócić ma w lipcu.

Add a comment

Konarzyce. Wieś leżąca niemalże znak w znak z Łomżą. Droga wojewódzka nr 677 to wylotówka w kierunku Ostrowi Mazowieckiej, dlatego ciężarówki walą przez sam środek miejscowości niemalże non stop. Jeden z gospodarzy opowiada mi poirytowany, że jak wyjeżdża ciągnikiem ze swojej posesji „w lewo na główną”, to czasami musi stać ze dwadzieścia minut, zanim włączy się do ruchu. Pewnie trochę przesadza z tymi minutami, ale ogólnie - faktycznie przerąbane. Najzabawniejszy jest jednak widok, kiedy jakaś wysłużona "trzydziestka" pamiętająca jeszcze Gierka wciśnie się między samochody i następnie ślimaczy się, mając za sobą sznur ciężarówek pędzących na Warszawę. Albo na wschód. Kierowcy chcieliby pewnie takiego chłopa rozszarpać.

Kiedy Adam Kownacki na początku lat 90. chodził tutaj do zerówki, wieś tworzyły głównie domy znajdujące się przy głównej trasie. Dziś Konarzyce to jednak już kawał wioski, prawie tysiąc osób. Miejscowość stała się sypialnią Łomży, czego dowodem są nowe osiedla, które wyrosły z dala od trasy, na dawnych polach. Konarzyce są więc teraz miksem wypasionych domów, chałup z czerwonej cegły i starych gospodarstw, także tych od wielu lat opuszczonych.

Na pewno nie jest to więc typowa wieś zabita dechami. Znajdziemy tutaj m.in. prowadzone przez mieszkańców hurtownie, skład węgla, gabinet weterynaryjny i inne drobne biznesy. Ruchliwa droga województwa jest z jednej strony udręką, z drugiej zaś sposobem na zarobek. Na przejezdnych liczą chociażby właściciele zajazdów (za 14 ziko można wsunąć obiad z kartaczami, rejbakiem lub świeżonką) czy komisu samochodowego. Z autami na sprzedaż to w ogóle ciekawa sprawa. Generalne widok samochodów wystawionych na sprzedaż przy drogach nie jest niczym rzadkim, ale spacerując przez Konarzyce dosłownie co chwilę natrafia się na stojący na takiej dzikiej wystawce wóz z karteczką w oknie. Pełna oferta: audi nówka z 1987 r., mazda, lanos, jakaś terenówka, znów audi, opel, jest nawet przyczepa kempingowa. Może ktoś się zatrzyma i wybawi właściciela.

- Tutaj wszyscy są z niego dumni, chociaż wyjechał stąd jeszcze za dzieciaka. Niby mieszka w Stanach, ale o swoich korzeniach pamięta, cały czas ma tu rodzinę, tam dalej znajdziesz dom. Całkiem niedawno znów przyjechał, był szał wśród dzieciaków w szkole. Ekstra sprawa. To dowód na to, że nawet w takich Konarzycach może urodzić się znany sportowiec. Może nawet mistrz świata? Początek ma bardzo dobry, wszystkich leje. Chociaż taki niepozorny - mówi jegomość, potrząsając teatralnie swoim brzuchem.

Pełna treść artykułu na Weszlo.com >>

 

Add a comment

Adam Kownacki (19-0, 15 KO) nie chce szerzej komentować dopingowej wpadki swojego kolegi Jarrella Millera (23-0-1, 20 KO). "Babyface" w rozmowie z Marcinem Filipowskim z PolskieRadio.com zwrócił natomiast uwagę to, że w boksie zawodowym nie wszyscy "dopingowicze" traktowani są tak samo.

- W przypadku Canelo [który wpadł na clenbuterolu - red.] nic się już nie stało, bo jest gwiazdą, a tutaj jest chłopak, który też ciężko walczy o swoje. Może popełnił błąd, może nie, ale każdy już na niego jedzie. Canelo był złapany i każdy... "a, mięso!". Ciężko mi powiedzieć, ja nie wiem, nie byłem tam, nie brałem z nim niczego, ciężko mi na ten temat coś powiedzieć - stwierdził niepokonany Polak. 

Adam Kownacki był jednym z pięściarzy, którzy w pierwszej kolejności brani byli pod uwagę jako potencjalni zastępcy Millera w walce z Joshuą. Polak ma jednak już swoje plany i na ring powróci w lipcu na gali Premier Boxing Champions.

Cała rozmowa z Adamem Kownackim na PolskeRadio.com >>

Add a comment

30-latek z Konarzyc pod Łomżą, od młodzieńczych lat mieszkający w USA, zdobył serca kibiców licznymi nokautami, ale i bezpretensjonalną, otwartą postawą. Na przełomie roku chce być mistrzem świata wagi ciężkiej.

Mówiło się, że ma pan wejść do ringu 13 bądź 20 lipca, w przeciwnym narożniku stanie Chris Arreola.
Adam Kownacki: Termin ma być jednak nieco późniejszy, ale nadal w wakacje. Arreola pozostaje jedną z opcji, choć rywalem może być też inny pięściarz na podobnym poziomie.

Zawodnicy z USA mówią, że dzisiaj dobrze jest być pięściarzem, bo sporo się im płaci.
Jest naprawdę fajnie, także w moim przypadku. Wszystko za ciężkie lata pracy. W dobrym momencie znalazłem się blisko topu – w pierwszej dziesiątce czy nawet piątce wagi ciężkiej. Super. Ogólnie w boksie zarabia się teraz lepiej. Szczególnie jeśli jako pięściarz masz co zaoferować w ringu.

Pan pozostaje w projekcie PBC, bo wynika to z lojalności wobec Ala Haymona, który prowadzi pana karierę od dawna? A może tam pan najlepiej zarobi? I opcja numer trzy – to element strategii, bo wie pan, że biorąc pod uwagę elitę wagi ciężkiej, najłatwiej będzie pokonać mistrza świata WBC Deontaya Wildera?
Nie mam promotora, dlatego analizuję wszystkie oferty. Potem wracam do Ala Haymona i mówię: „Słuchaj, mam taką i taką propozycję od tego czy tamtego”. I albo dochodzimy do porozumienia, albo każdy idzie w swoją stronę. Mam rodzinę i syna w drodze. Muszę zarabiać. W boksie zostało mi jakieś pięć lat, dziesięć walk. Muszę dbać o to, by finansowo wszystko się zgadzało. Teraz jest strasznie ważny moment. Dobrze pracuje mi się z Haymonem, dlatego zawsze daję mu szansę, żeby obronił się swoją ofertą.

Były już takie sytuacje?
Zdarzają się non stop. Jestem coraz bardziej rozchwytywany, tym bardziej że nie mam promotora. Zawsze mogę przeskoczyć do innej platformy pokazującej boks.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Add a comment

W sobotę na gali Showtime w Atlantic City kolejne zwycięstwo do swojego rekordu dopisał Jermaine Franklin (18-0, 13 KO). Niepokonany Amerykanin na ring powrócić ma w lipcu i chciałby wówczas skrzyżować rękawice z Adamem Kownackim (19-0, 15 KO)

- Kownacki jest silny, idzie do przodu, nasze style pasowałyby do siebie, obaj lubimy się bić. Walka byłaby świetna. W moim odczuciu mam duże umiejętności i w walce z Kownackim mógłbym je naprawdę pokazać - przekonuje "989 Assassin" z Michigan.

Adam Kownacki, który w ostatnim występie zastopował w drugiej rundzie byłego challengera WBC Geralda Washingtona, następny raz wyjdzie między liny w 13 lub 20 lipca. Polak ostatnio deklarował chęć spotkania się w tym terminie z Chrisem Arreolą.

Add a comment

 

- Liczę, że w maju górą będzie Deontay Wilder i później zmierzę się z nim o mistrzostwo świata w grudniu lub styczniu. Jednak boks bywa nieprzewidywalny i na wszystko trzeba być stale przygotowanym - mówi w rozmowie z Interią Adam "Baby Face" Kownacki.

Trwają spekulacje odnośnie pana najbliższej walki. Sprawa już się wyklarowała?
Adam Kownacki: Wciąż wiadomo tylko tyle, że prawdopodobnie będzie to data 13 lub 20 lipca na gali, z tego co słyszałem, z walką wieczoru Manny Pacquiao - Keith Thurman.

To jeszcze doprecyzujmy termin walki mistrzowskiej. Dotąd mówiliśmy, że optymalny scenariusz zakłada taki pojedynek pod koniec 2019 roku. Teraz spekuluje się o początku 2020 roku. Jak jest naprawdę?
Właściwie obie możliwości są realne. Jak zwykle wszystko zależy od dogodnego terminu, dlatego jest mowa o przełomie roku. Mam nadzieję, że nic się nie skomplikuje i już wkrótce stanę do najważniejszego pojedynku w karierze.

Zatem nic się nie zmienia i już tylko najbliższa walka, pod warunkiem zwycięstwa, dzieli pana od starcia mistrzowskiego?
W zasadzie tak, no chyba że Dominic Breazeale wygrałby z Deontayem Wilderem, co z pewnością oznaczałoby, że w pierwszej kolejności dojdzie do rewanżu. Liczę, że w maju górą będzie Wilder i później my zmierzymy się w grudniu lub styczniu. Jednak boks bywa nieprzewidywalny i na wszystko trzeba być stale przygotowanym.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >> 

 

Add a comment