onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Don King wygrał przetarg na organizację walki pomiędzy Maciejem Sulęckim (26-0, 10 KO) i Vanesem Martirosyanem (36-3-1, 21 KO). Stawką pojedynku będzie pozycja oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBC wagi super półśredniej.

King promuje Martirosyana i teraz to on zadecyduje, gdzie odbędzie się pojedynek. Niewykluczone, że będzie to Polska, chociaż bardziej prawdopodobna jest organizacja gali w Stanach Zjednoczonych.

Zwycięzca walki Martirosyan - Sulęcki będzie obowiązkowym rywalem dla Jermella Charlo, czempiona World Boxing Council w limicie do 69 kilogramów.

Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO) zapowiada wielkie emocje w walce z Vanesem Martirosyanem (36-3-1, 21 KO), która wyłoni oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBC wagi super półśredniej. 

- [Martirosyan] jest silny, nieustępliwy, wysoki. To walczak, nie zrobi kroku w tył, ja też nie. Obaj lubimy wymiany. Szykuje się wojna, naprawdę fajna naparzanka - zapowiada "Striczu" w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", zapewniając jednocześnie, że w boju z Armeńczykiem zaprezentuje się dużo lepiej niż w październikowej konfrontacji z Jackiem Cuclayem.

- Miałem tylko cztery tygodnie na przygotowania. Dlatego po szóstej rundzie prosiłem o butlę z tlenem. Nigdy nie byłem tak słaby - twierdzi notowany na pierwszej pozycji rankingu World Boxing Council pięściarz Sferis KnockOut Promotions.

Data i lokalizacja pojedynku Macieja Sulęckiego z Vanesem Martirosyan powinny być znane już niebawem. Mistrzem WBC w limicie 154 funtów jest Jermell Charlo (30-0, 15 KO).

Więcej do przeczytania na przegladsportowy.pl >>

Vanes Martirosyan (36-3-1, 21 KO) podkręca atmosferę przed walką z Maciejem Sulęckim (26-0, 10 KO). Stawką pojedynku ma być status obowiązkowego pretendenta do pasa WBC wagi super półśredniej.

- Skopię mu tyłek nawet w Polsce. Możecie nawet tam tę walkę zorganizować - napisał na Twitterze pewny siebie Armeńczyk. 

Wpis Martirosyana, utrzymany w podobnym tonie jak kilka wcześniejszych, nie przypadł do gustu "Striczowi", który zdecydował się odpowiedzieć swojemu oponentowi: - Za dużo gadasz, myślę, że będę musiał wytrzeć ring twoją wyszczekaną gębą - odparł Sulęcki. 

- Myślę, że nie zastanawiasz się nad tym co piszesz, dzieciaku. W dniu walki bądź ostrożny, nie popełnij tego samego błędu, bo ja cię tam skończę. Chłopcze, rozpier*** cię w tym ringu, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak. Gadaj sobie dalej - odpisał Polakowi Martirosyan.

Data i miejsce walki Macieja Sulęckiego z Vanesem Martirosyan powinny być znane już niebawem. Mistrzem WBC w limicie 154 funtów jest Jermell Charlo (30-0, 15 KO).

Vanes Martirosyan (36-3-1, 21 KO) nie może się doczekać walki z Maciejem Sulęckim (26-0, 10 KO). Zarządzone przez federację WBC starcie ma być finałowym eliminatorem do pojedynku o pas WBC wagi super półśredniej. - Znokautuję tego Polaka! - odgraża się na Twitterze Armeńczyk, który na zawodowych ringach przegrywał tylko z mistrzami świata - Erislandy Larą, Jermellem Charlo i Demetriusem Andrade.

- Dawajcie mi tego polskiego dzieciaka, to będzie dla mnie dobry sparing pod Charlo. Zróbmy tę pieprzoną walkę! Ten rok to będzie masakra! - napisał wczoraj Martirosyan i długo nie musiał czekać na ripostę ze strony "Stricza".

- Cieszę się, że tak uważasz, ale prawdziwa masakra to zacznie się w ringu! - odparł rywalowi liderujący rankingowi World Boxing Council Sulęcki.

Powinien być mistrzem świata. I pewnie by był, gdyby w boksie decydowały wyłącznie umiejętności sportowe. Grzegorz Proksa wciąż bije się z myślami, czy nie wrócić i nie dokończyć tego, co napoczął.

Skąd pochodzisz?
Grzegorz Proksa: Z Mysłowic. Tam na każdym kroku – albo Górnik, albo Ruch, albo GieKSa.

Biłeś się za GKS?
Zdarzało się. Często, nawet bardzo. Chociaż to nie było kibolstwo w stylu Artur Szpilka, to nie były ustawki. Po prostu wszyscy w szkole wiedzieli, kto za kim jest. Czasem była spinka na meczu, innym razem w autokarze, bo ktoś miał inny szalik. Aczkolwiek nie przypominam sobie, żebym był agresorem w takim wypadku. Raczej to ja się musiałem bronić.

Na 10 pojedynków z Gołowkinem, ile byś wygrał?
0. Jakbym mądrzej to rozegrał… Nie no, z nim nigdy bym nie wygrał. Siłowo jest w innym świecie, każdy cios czułem. Bił głównie po rękach, celował gdzieś w barki, żeby zniwelować różnicę szybkości. Wystarczyło. Nikt nie zauważył, że Gołowkin bije specyficznie – w okolice ucha, za ucho. Czyli też w sposób ostatecznie niedozwolony. Tak najłatwiej kogoś podłączyć, a tam się nie obronisz. Nogi ucina.

Na 10 pojedynków z Sulęckim Proksa wygrywa?
10.

10?
Pewnie.

Przecież w Krakowie z tobą wygrał.
Nie chcę mu ubliżać, bo teraz mam przerwę, a i wszyscy widzieli, jak upadam na twarz. Chcę powiedzieć natomiast, że to nie on wygrał, tylko ja przegrałem. Tak to widzę. Oczywiście Maciek zrobił duży krok na przód. Bardzo się rozwinął od naszej walki. Trzymam za niego kciuki.

Zlekceważyłeś go?
Może? Chociaż nie, nie do końca. Okres przygotowawczy, to, co się działo przed walką. Wszyscy znikli, nagle przychodzą, wychodzisz, tu ten. Ręka, noga. Nie chcę o tym gadać. Powiedzmy, że końcówkę miałem słabą. Gdzieś te kontuzje za bardzo dawały o sobie znać.

Przed Sulęckim dużo się działo?
Na 1,5 tygodnia byłem wyłączony z treningu. Naderwałem więzadła na biegu, upadłem na kolano. Chcieli mi dać nogę na 6 tygodni w gips, a tu walka za niecały miesiąc. Oczywiście odmówiłem. Brałem przez tydzień jakieś zastrzyki, coś tam niby pomogły. No, ale okres przygotowawczy mocno zaburzony. Na obozie w Zakopanem złapałem anginę i znowu 2 tygodnie, za przeproszeniem, w dupę.

Pełna treść artykułu na Sporteuro.pl >>

Czterech polskich pięściarzy zostało sklasyfikowanych w pierwszym rankingu federacji IBF opublikowanym w 2018 roku. Najwyżej plasuje Maciej Sulęcki, czwarty na liście kategorii challengerów do tytułu mistrzowskiego kategorii super półśredniej, przy czym dwie pierwsze pozycje nie zostały obsadzone.

Trzech pozostałych Polaków z zestawienia International Boxing Federation to junior ciężcy - Krzysztof Głowacki (7. miejsce w rankingu), Mateusz Masternak (8) i Krzysztof Włodarczyk (12).

Polacy w rankingu IBF: waga junior ciężka - 7. Krzysztof Głowacki, 8. Mateusz Masternak, 12. Krzysztof Włodarczyk; waga super półśrednia - 4. Maciej Sulęcki.

Zaliczany do najlepszych pięściarzy świata wagi super półśredniej Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO) wraca do zdrowia po operacji ręki. 28-latek pozbył się już szwów i czeka na powrót do pełnych treningów.

- Myślę, że w ostatnich dniach stycznia będę mógł już uderzać w worek. Oczywiście nie mogę się  tego doczekać, bo nie lubię siedzieć bezczynnie. Dlatego też cały czas biegam i dbam o formę na tyle, na ile mogę - mówi pięściarz z Warszawy.

- Cieszę się, że federacja WBC potwierdziła, że mam boksować z Vanesem Martirosyanem o pozycję oficjalnego pretendenta do pasa WBC. Nie wiem, czy on na taki pojedynek się zgodzi, ale mam nadzieję, że tak i będzie nam dane zaboksować. Nie ma co ukrywać, że zwycięstwo nad nim dodatkowo podniosłoby moją wartość na rynku amerykańskim. Na razie leczę rękę, ale myślę, że już wkrótce bedę na taką walkę gotowy - przekonuje "Striczu".

Sulęcki ostatni raz boksował w październiku. Pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions pokonał wtedy Jacka Culcaya, byłego tymczasowego mistrza świata kategorii do 69 kilogramów.

Nie był to najlepszy rok dla polskiego boksu zawodowego. Ale jest kilku zadowolonych. Na pewno jest w tym gronie Maciej Sulęcki, który po emocjonującej walce pokonał w Newark Jacka Culcaya, byłego mistrza świata amatorów oraz zawodowców i otworzył sobie szeroko drzwi do sławy i znacznie większych niż dotychczas pieniędzy.

O tym, że Sulęcki ma papiery nawet na mistrza świata mówiłem i pisałem już prawie pięć lat temu, gdy wygrywał swój pojedynek z Robertem Świerzbińskim na Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie. W jego narożniku stał wtedy Andrzej Gmitruk. I o ile dobrze pamiętam, mało kto w moje słowa wierzył.

A dziś Sulęcki jest o krok od mistrzowskiej walki w wadze junior półśredniej, musi tylko wyleczyć kontuzję i pokonać urodzonego w Armenii obywatela USA, Vanesa Martirosjana. Tak mówi promotor byłego pięściarza warszawskiej Gwardii Andrzej Wasilewski.

W dobrym nastroju w obliczu Nowego Roku mają prawo być też Michał Syrowatka, który na Wyspach Brytyjskich znokautował w 12 rundzie niepokonanego Robbiego Daviesa Jr, oraz Adam Kownacki po tym jak upokorzył na Long Island Artura Szpilkę. Kownacki w odróżnieniu od Syrowatki ma wytyczoną drogę do celu. 20 stycznia zmierzy się w Nowym Jorku z Gruzinem Kiładze trenowanym przez Freddiego Roacha, a wiosną prawdopodobnie zobaczymy go na Polsat Boxing Night organizowanym przez Mateusza Borka.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Maciejowi Sulęckiemu (26-0, 10 KO) udało się sprowokować mistrza świata WBC wagi super półśredniej Jermella Charlo (30-0, 15 KO) wczorajszym wpisem na Twitterze, jaki umieścił po udanym zabiegu kontuzjowanej ręki.

Pod zdjęciem ze szpitala polski pięściarz napisał "Idę po ciebie, kolego Charlo!|. "Bardzo uważaj na to, czego sobie życzysz." - przestrzegł w odpowiedzi Sulęckiego amerykański czempion.

"Ja bardzo uważam na to, co mówię. Naciesz się swoim pasem, dopóki go jeszcze masz." - odparł Charlo notowany na pierwszej pozycji rankingu WBC Sulęcki, który na salę treningową po operacji będzie mógł powrócić już za kilka dni.

Maciej Sulęcki w mijającym roku stoczył trzy zwycięskie walki, w ostatniej pokonując byłego mistrza świata Jacka Culcaya. Zawodnik Sferis KnockOut Promotions w rankingu Boxrec swojej kategorii wagowej sklasyfikowany jest na czwartej pozycji. Polaka wyprzedzają tylko trzej czempioni - Erislandy Lara, Jermell Charlo i Jarrett Hurd.

Notowany na pierwszej pozycji rankingu WBC wagi super półśredniej Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO) przeszedł pomyślnie operację kontuzjowanej prawej ręki. "Po zabiegu. Mam pozwolenie, żeby w tym tygodniu wrócić na salę! Idę po Ciebie kolego Charlo!" - napisał na Twitterze popularny "Striczu".

Czołowy polski pięściarza zawodowy Maciej Sulęcki  (26-0, 10 KO) przejdzie w najbliższym czasie operację kontuzjowanej dłoni. O szczegółach bokser Sferis KnockOut Promotions poinformował na Twitterze.

"19 grudnia zabieg ręki. Całe szczęście nic bardzo poważnego. Po zabiegu przerwa 3-5 tygodni od boksu." - napisał popularny "Striczu".

Notowany na pierwszej pozycji rankingu WBC wagi super półśredniej Sulęcki w ostatnim występie wygrał na punkty z Jackiem Culcayem. Pojedynek był eliminatorem do tytułu mistrza świata World Boxing Council.


Najnowsze komentarze