onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

Trudniej jest w tym biznesie funkcjonować człowiekowi z twardym charakterem? 
Maciej Sulęcki: Na pewno trudniej jest mi się z pewnymi ludźmi dogadać. Jestem indywidualistą, twardo stoję przy swoim i ciężko przekonać mnie do zmienienia postrzegania pewnych spraw. Uważam jednak, że gdybym taki nie był, to na pewno nie zawędrowałbym tu, gdzie dzisiaj jestem.

Czułeś, że ludzie byli trochę zawiedzeni twoją porażką z Demetriusem Andrade? Kamil Szeremeta ma stoczyć walkę z Giennadijem Gołowkinem i – wiadomo – to legenda, z nim przegrać to nie wstyd. Mam jednak wrażenie, że niektórzy poczuli niedosyt, że ty przegrałeś z gościem, który jest znakomitym sportowcem, ale nie jest mega gwiazdą.
Wiesz co, mnie nie interesuje to, co mówią ludzie. Styl robi walkę. Wiedziałem, że będzie cholernie trudno, bo to bardzo niewygodny rywal. Na sparingach miałem bardzo duże problemy z wysokimi mańkutami, takimi połamanymi trochę jak Andrade. Przez pierwszy miesiąc, może dwa trudno było mi się pogodzić z porażką. Styl, w jakim przegrałem, bardzo mnie bolał. Nie mogłem tego przełknąć. Wtedy spotkałem wielu ludzi, którzy przed pojedynkiem trzymali za mnie kciuki i życzyli mi wszystkiego najlepszego, a po walce jechali ze mną. Te same osoby zmienił swoje zdanie o 180 stopni. Nie mówię o konstruktywnej krytyce – ja byłem sam wobec siebie najbardziej surowym człowiekiem. Mówię o pełnym wsparciu przed i hejcie po. Ludzie są dzisiaj niestabilni. Są nieszczerzy i mają dwie twarze. Mówią ci jedno w poniedziałek, by we wtorek mówić coś zupełnie innego.

Przed twoją walką z Andreade czy przed ostatnim pojedynkiem Adama Kownackiego wiele osób widziało na waszych biodrach pasy mistrzowskie, a chwilę później nie mieli złudzeń, że takie coś nie miało prawa się nigdy wydarzyć.
Ludzie są w dzisiejszych czasach puści. Te nasze krajowe piekiełko bokserskie jest pozbawione lojalności i jakichkolwiek zasad, wartości. Idealny przykład podałeś z Adamem Kownackim – nie było w Polsce osoby, która nie wierzyłaby w jego zwycięstwo. Po Heleniusie jednak wszyscy nagle zmienili zdanie. To jest przykre, bo dopiero po walce z Andreade’m spotkałem się z takim hejtem. Przez pierwsze dwa miesiące to bolało. Ja jestem z natury człowiekiem bardzo nieufnym. Gdy przyszły sukcesy i ludzie zaczęli we mnie wierzyć, to ja też trochę uwierzyłem ludziom – ich szczerym zamiarom. Gdy jednak potknąłem się, to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Okazało się, że wiele osób to zwykłe gnoje. Mówi się, że wszystko robi się dla kibiców. Tak, ale tylko dla tych, którzy potrafią cię konstruktywnie skrytykować.

Jesteś dziś sfrustrowany? Przerwą, porażką, kontuzją, pandemią itp.?
Po walce z Andrade, gdyby wszystko było dobrze ze zdrowiem, chciałem szybko wrócić na ring. Problemy z ręką były, ale chciałem pokazać, że jestem, że ta walka mnie nie załamała, nie zostawiła śladu na moim ciele i w głowie. Natomiast kontuzja, dwie operacje, teraz pandemia i to wszystko trochę mnie dobiło. Teraz szanse się trochę wyrównują, bo cały świat stoi, ale liczyłem na walkę wiosną.

Pełna treść artykułu na Prostozboku.pl >> 

 

Add a comment

Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO) wciąż wraca do zdrowia po kontuzji dłoni. Pięściarz z Warszawy pomimo izolacji stara się dbać o formę i liczy na kolejny zawodowy pojedynek jeszcze w tym roku.

- Mam zestaw ćwiczeń do domu i zalecenia od rehabilitanta mam. Wzmacniam rękę. Jeszcze nią uderzać nie mogę, a więc jest to wszystko ograniczone. Nie mogę zrobić w 100 procentach swojej pracy, bo nie mam choćby worka - mówi Sulęcki w rozmowie z TVP Sport.

- Nosi mnie, ale może nie będzie nawet do końca roku imprez sportowych. Oby to był czarny scenariusz, ale trzeba przewartościować głowę. Żyliśmy w czasach pogoni za pieniądzem, braku czasu, a teraz możemy przypomnieć sobie, co jest naprawdę ważne - dodaje zawodnik grupy KnockOut Promotions.

30-latek ostatni raz boksował w czerwcu ubiegłego roku. Sulęcki przegrał na punkty z Demetriusem Andrade w pojedynku o mistrzostwo świata WBO wagi średniej.

Add a comment

Dobre informacje podał na Twitterze były pretendent do tytułu mistrza świata wagi średniej Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO). Zmagający się do dłuższego czasu z kontuzją dłoni "Striczu" wkrótce wznowi po wielomiesięcznej przerwie treningi bokserskie.

- Jestem po wizycie u dr Macieja Klicha. W przeciągu 2 tygodniu będę mógł wrócić do boksu ale na razie na 50%. Akurat po kwarantannie człowiek wróci do żywych na 100% - napisał 30-letni warszawianin.

Maciej Sulęcki po raz ostatni boksował w czerwcu ubiegłego roku, przegrywając na punkty z czempionem WBO Demetriusem Andradem. W pojedynku z Amerykaninem "Striczowi" odnowił się uraz dłoni powstały we wcześniejszej zwycięskiej walce z Gabrielem Rosado.

Add a comment

Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO) rozpoczął przygotowania do powrotu na ring po kolejnych operacjach dłoni. Były pretendent do pasa WBO wagi średniej między linami chciałby pojawić się ponownie wiosną. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy ze "Striczem", o jego sportowych planach, a także o zbliżających się walkach Artura Szpilki i Adama Kownackiego.

Add a comment

Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO) wraca powoli do zdrowia po operacjach ręki kontuzjowanej w ubiegłorocznych walkach. Póki co "Striczu" pracuje głównie nad siłą, motoryką i kondycją, ale niedługo chciałby już wznowić mocne treningi bokserskie i powrócić między liny na przełomie maja i czerwca.

Add a comment

Maciej Sulęcki został uznany sportowcem roku na Mazowszu w plebiscycie organizowanym przez Radio Dla Ciebie. Pięściarz grupy KnockOut Promotions odebrał nagrodę na gali, która odbyła się w czwartek.

- To miły dodatek motywujący do dalszej pracy - powiedział "Striczu" po otrzymaniu statuetki.

30-letni Sulęcki w ubiegłym roku pokonał Gabriela Rosado oraz przegrał w walce o mistrzostwo świata WBO wagi średniej z Demetriusem Andrade. Niedawno pięściarz wrócił do treningów po kontuzji prawej ręki. Na razie nie wiadomo, kiedy podopieczny trenera Piotra Wilczewskigo stoczy kolejny pojedynek.

Add a comment

Trwa uciążliwy powrót do zdrowia Macieja Sulęckiego. Były pretendent do mistrzostwa świata WBO w końcu pozbył się gipsu i wierzy, że prawa ręka będzie silna, jak dawniej. Nieśmiało planuje powrót na ring, nie porzucając myśli o amerykańskim śnie.

Stare rany wydają się zaleczone. W końcu dobre wiadomości?
Maciej Sulęcki: W czwartek zdjęto mi gips i wyciągnięto z ręki druty. Powoli zaczynam się ruszać, a wkrótce planuje wyjazd na dwutygodniowy obóz do Karpacza. Byłby ze mną oczywiście trener Piotr Wilczewski. Muszę wcześniej przejść rehabilitację i słuchać się zaleceń lekarza. Po rozmowie z doktorem wiem, że muszę się jeszcze na chwilę wstrzymać.

Masz gwarancję, że ręka będzie w pełni sprawna?
Teraz trudno powiedzieć. Przekonam się dopiero, jak dam komuś w zęby (śmiech). Lekarz mówi, że ma być dobrze, a to co było zepsute jest zrobione na tip-top.

Jaki kierunek chciałbyś obrać na ten rok? Powrót w Polsce czy pozostanie na amerykańskim ringu?
Rozmawiałem z promotorem, cały czas celujemy w Stany Zjednoczone. Zaproponowałem panu Andrzejowi Wasilewskiemu, byśmy poszli śladem Adama Kownackiego, który zyskuje coraz większą rzeszę kibiców. Boksuje cały czas w jednej hali na nowojorskim Brooklynie. Fajnie by było też podjąć taką próbę, chociażby w hali Prudential Center, gdzie przez lata boksował Tomek Adamek. Tam jest głód boksu. Mogę zejść do kategorii junior średniej, jeśli pojawi się taka wizja. Chciałbym, by moja kariera była prowadzona podobnie do Kownackiego. Jestem w stanie się poświęcić i wyjechać do Stanów Zjednoczonych.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>

 

Add a comment

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi średniej Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO) poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że dzisiaj pozbędzie się gipsu na prawej ręce. Wkrótce 30-letni pięściarz grupy KnockOut Promotions będzie mógł wrócić do pełnych treningów.

Sulęcki od kilku miesięcy zmaga się z kontuzją prawej dłoni. Pięściarz z Warszawy ostatni raz boksował w czerwcu, kiedy to przegrał na punkty z mistrzem świata federacji WBO Demetriusem Andrade.

- Dzisiaj w końcu zdejmują mi gips i wyciągają druty z ręki. Myślę, że po takim czasie rozbratu ze sportem na wysokich obrotach forma wizualna i waga (81 kg) jest na doskonałym poziomie. Teraz tylko jak najszybciej wrócić i udowodnić to w ringu - przekazał "Striczu".

Uraz prawej ręki dokuczał Sulęckiemu już przed tym pojedynkiem. Na razie nie wiadomo, kiedy podopieczny trenera Piotra Wilczewskiego wróci na ring.

Add a comment

 

Kiedy zapytałem cię przez telefon, co słychać, odpowiedziałeś: „a dobrze”. Grzecznościowo?
Maciej Sulęcki: Nie jest dobrze, kurna, bo nie trenuję. Ale powiem ci tak. Ja nie lubię marudzić, nie lubię narzekać. Jestem człowiekiem, który lubi z największego gówna wyciągnąć bardzo duży pozytyw. I ta sytuacja też ma swoje plusy i minusy. Wiesz, bardzo chciałem wrócić w tym roku na ring. Uważam, że wizerunkowo i sportowo fajnie by to wyglądało, że po takiej słabej walce wracam od razu, najlepiej na amerykańskim ringu. Tak się nie stało, ponieważ moja ręka nie jest do końca zdrowa. Lekarz zrobił operację, ale nie zrobił wszystkiego. Po operacji, kiedy ta ręka miała być już zdrowa, poszedłem sobie potarczować, wcale nie mocno. No, ból ręki jest praktycznie taki sam.

Po jakim czasie wróciłeś na salę?
To było jakieś trzy tygodnie temu, czyli 3,5 miesiąca po walce. Od tej pory nie dotknąłem się w ogóle boksu.

Przed naszym spotkaniem byłeś na treningu.
Albo biegam, albo chodzę na siłownię. Robię też motorykę z Piotrem Obtułowiczem albo Marcinem Sałatą. Oni się dobrze znają na robocie, odciążali mi rękę. Dzisiaj akurat poszedłem sobie pobiegać w lesie, pogoda fajna. Ale ile można biegać? Słuchaj, treningi na pół gwizdka to nie są treningi. Ja jak wchodzę na salę, to albo zapierdzielać mocno, albo nie robić nic. Dlatego te obecne treningi są – jak na mnie – bardzo słabe. Podtrzymuję formę, trzymam michę. Staram się prowadzić tak, jak powinienem. Choć nie ukrywam, że na piwko też lubię sobie czasami pójść. Teraz szczególnie. 

Od kiedy w rzeczywistości masz problem z ręką?
Kontuzji doznałem z Rosado, wtedy nastąpiło apogeum. Natomiast dopiero niedawno jeden z lekarzy uświadomił mi, że ja byłem u niego z tą ręką już ponad dwa lata temu. Czyli już wtedy się z nią bujałem. Ale to nie był taki ból, raczej dyskomfort. Po Rosado się zaczęło. Ręka była w takim stanie, że przy każdym uderzeniu był duży ból. Choć raz było lepiej, raz gorzej.

Pełna treść artykułu na Sporteuro.pl >>

 

Add a comment