onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 



6 października podczas gali Nosalowy Dwór Knockout Boxing Night w Zakopanem na ring wróci Patryk Szymański (19-0, 10 KO). Pięściarz poinformował o swoim kolejnym występie w mediach społecznościowych.

Nazwisko rywala 25-latka z Konina ma zostać potwierdzone wkrótce. Dla Szymańskiego będzie to pierwszy występ od czasu rozpoczęcia współpracy z trenerem Andrzejem Gmitrukiem.

Pięściarz grupy KnockOut Promotions ostatni raz boksował w marcu, wygrywając przez techniczny nokaut z Brazylijczykiem Robsonem Assisem. Główną atrakcją imprezy organizowanej w stolicy Tatr będzie występ dwukrotnego mistrza świata wagi junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka. W Zakopanem kibice zobaczą w w akcji także m.in. Fiodora Czerkaszyna.

 

Krzysztof Kwaśny: Jak się odnajdujesz w Warszawie?
Patryk Szymański: Pierwsze dwa - trzy tygodnie to była organizacja pracy. Trzeba było wszystko zaplanować i poukładać. Teraz mam za sobą już szósty tydzień z trenerem Gmitrukiem i wszystko idzie dobrze.

Dlaczego zdecydowałeś się na współpracę z Andrzejem Gmitrukiem?
Pomysł na współpracę z tym szkoleniowcem kiełkował u mnie już od dłuższego czasu. Po raz pierwszy pomyślałem o tym, jak trenowałem z Maćkiem Sulęckim na Florydzie. On bardzo chwalił trenera Gmitruka. A ostatecznie doszło do naszej współpracy po spotkaniu mojego menadżera z Andrzejem Wasilewskim. I to właśnie mój promotor zainicjował podjęcie pracy z Andrzejem Gmitrukiem.

Jak oceniasz atmosferę, jaka panuje na waszej sali treningowej?
To jest taki troszeczkę amerykański styl. Ja przywykłem do takiej atmosfery. Nie ukrywam, że byłem z trenerem Łapinem dwa tygodnie na obozie i nie odpowiadała mi atmosfera około treningowa. Nie mam tu na myśli warsztatu trenerskiego, ale tego, jakie zasady tam panowały. Boks zawodowy to moja praca i do każdego treningu podchodzę na 100%. Dodatkowa atmosfera reżimu obciąża tylko głowę.

Jak oceniasz potrzebę współpracy z mediami podczas kariery zawodowej?
Uważam, że media są bardzo ważne. Chciałbym tylko, żeby nie było przerostu formy nad treścią, czyli żeby aktywność medialna nie była większa niż ta w ringu. Czasami się zdarza, że zawodnik sportowo jest niżej, a medialnie bardzo wysoko i odwrotnie. Tym drugim przykładem jest Krzysiek Głowacki, który jako mistrz świata nie wykorzystał medialnie swoich pięciu minut. Każdy z pięściarzy poświęca się swojej pracy na 100%. Nie mamy z tego emerytury, dlatego też momenty największych sukcesów sportowych trzeba wykorzystywać medialnie na maksa.

Swego czasu w mediach ostro wypowiadał się na Twój temat Kamil Szeremeta. Skąd się wzięła jego niechęć do Twojej osoby?
Nie mam pojęcia. Myślę, że on ma jakiś kompleks na tle Szymańskiego, ponieważ w amatorstwie chciał raz wielce udowodnić, że mnie zbije, a wygrałem jednogłośnie na punkty. Ja byłem wtedy młodziutkim seniorem, a on był wielce doświadczonym zawodnikiem i nawet mnie nie dotknął przez trzy rundy. Sportowo nie był w stanie mi nic zrobić, to chciał się chociaż zrewanżować medialne. Wiem, że on teraz zdobył tytuł mistrza Europy i gratuluje mu. Nasze drogi się trochę rozbiegły, ale jakbym dostał propozycję, to zgodzę się na kolejną walkę z nim.

I też uważasz, żeby Ciebie nawet nie dotknął? Zrobił olbrzymi postęp u trenera Łapina…
Tak, ale myślę, że jest cały czas ten sam wolny, jednowymiarowy Szeremeta, więc nie widzę jakiegoś zagrożenia z jego strony. On cały czas ma problem z tą porażką na amatorstwie. Nie wiem ile w tym prawdy, ale od jednego redaktora usłyszałem, że chwilę przed naszą walką udzielił wywiadu, że pokona Szymańskiego bez problemu. Po porażce prosił tego dziennikarza, żeby ta rozmowa nie ujrzała światła dziennego.  I tak też się stało.

Tobie często koledzy po fachu zarzucali to, że nie jesteś z biednego domu…
Tak. Bardzo często się z tym spotykałem. Tylko to wszystko jest głupota. Zacznijmy od tego, że nie miałem wpływu, w jakim domu się urodziłem i wychowywałem. A poza tym, mój dom nie był bogaty, tylko to była normalna, żyjąca na średnim poziomie rodzina. Z tym, że mój ojciec był bardzo zaangażowany w moją karierę. Podejrzewam, że wolałby nie zjeść, a wydać te pieniądze na wszystkie odżywki, sprzęt i suplementy dla mnie. Zarzucali mi też, że jako, że mój ojciec był też moim pierwszym trenerem, to załatwiał mi korzystne werdykty walk. O ile jeszcze mogli tak myśleć, bo w Polsce mógł kogoś znać, choć to kompletna bzdura, to jak wygrywałem pojedynki w USA, to niby na kogo miał on tam wpływ? To jest właśnie ten kompleks Szymańskiego. Ciągłe pretensje do mnie o to, że nie jestem z patologicznego domu i nie zaznałem biedy. Moja siostra była delikatnie poszkodowana, ponieważ uwaga rodziców skupiała się na mnie, a to z tego powodu, że spełniałem marzenia mojego ojca.

A ten problem z tym, że jesteś z bogatego domu z czego się wziął? Ty jakoś się obnosiłeś z tym?
Nie. Przypuszczam, że im chodziło o to, że zawsze miałem sprzęt do treningu,  rękawice, a jak jechałem na obóz, to miałem pieniądze, żeby sobie kupić odpowiednie odżywki, a nie prosić się trenerów. Tata wiedział, że to jest niezbędne, dlatego mi pomagał. Jakbym przyszedł do niego i powiedział, żeby mi kupił samochód, to na pewno by tego nie zrobił. Natomiast jakbym poprosił o nowe rękawice, to pomógłby mi bez mrugnięcia okiem.

A czułeś się wykluczony w środowisku?
Nie. Nigdy mi nikt tego prosto w twarz nie powiedział. Dowiadywałem się od kogoś innego, albo z mediów. Mój kolega Kamil Gardzielik przyznał mi po latach, że wiele osób miało kiedyś do mnie żal, ale z wiekiem zrozumiał, jakie to było głupie. To jest na zasadzie, że jedno dziecko jest zazdrosne, bo drugie ma lepszą zabawkę. Tak to odbierałem. Nigdy jednak nie brałem tego do siebie i cała ta sytuacja bardzo wzmocniła mnie psychicznie. Przed każdą walką miałem wielką presję, bo większość tylko czekała, żeby ten Szymański przegrał. Jednak w zdecydowanej większości walk ten „synuś tatusia z dobrego domu” unosił rękę ku górze w geście zwycięstwa.

W ostatnim czasie sporo narzekałeś w mediach na kontakty z promotorem. Czy teraz już wszystko jest w porządku?
Myślę, że ruszyło się to w dobrą stronę. Mój menadżer Marcin Kurzawa prowadzi te rozmowy i potrafi się lepiej dogadać niż ja. Pan Andrzej Wasilewski pomógł mi nawiązać współpracę z trenerem Gmitrukiem i zobowiązał się, że stoczę jeszcze dwa pojedynki w tym roku. Wiem po co trenuję i czekam z niecierpliwością, aż wejdę miedzy liny.

Walki w Polsce?
Tak. Raczej zaboksuję na galach w naszym kraju. Chciałbym dobrego rywala, który nie przewraca się sam w ringu. Naprawdę wolę mniej zarobić, a stoczyć pojedynek z kimś, kto da mi opór w ringu, niż szybko znokautować jakiegoś „buma”. To jest mój zawód i z tego się utrzymuję, jednak mam przeświadczenie, że należy coś od siebie dać, żeby potem osiągnąć zamierzone cele. Nie interesuje mnie rewanż z Villalobosem. Byłem wtedy w katastrofalnej formie. To słaby pięściarz, którego powinienem w normalnej dyspozycji znokautować do 4 rundy. Chcę kogoś lepszego i na to liczę.

Cała rozmowa z Patrykiem Szymańskim na infosport.pl >>

Patryk Szymański (19-0, 10 KO) rozpoczął na początku lipca współpracę z Andrzejem Gmitrukiem. Zapraszamy do obejrzenia krótkiej migawki z tarczy pięściarza z Konina z nowym szkoleniowcem.  

Patryk Szymański (19-0, 10 KO) jest zadowolony z pierwszych efektów trenerskiej współpracy z Andrzejem Gmitrukiem. - Już czuję różnicę w moim boksie - ocenia zawodnik z Konina, który z cenionym szkoleniowcem ćwiczy w Warszawskim Centrum Atletyki od niespełna dwóch tygodni.

- Cieszy mnie zaangażowanie trenera. Każdego dnia przychodzi pełen energii i przekazuje mi swoją wiedzę. Trener sporo eksperymentuje, by wyeliminować moje błędy, nie mogę się doczekać, by pokazać efekty w ringu - mówi pięściarz KnockOut Promotions.

Patryk Szymański, który w tym roku chciałby stoczyć jeszcze dwie walki, między liny powróci prawdopodobnie na początku października.

Patryk Szymański (19-0, 10 KO) rozpoczął współpracę z trenerem Andrzejem Gmitrukiem. 25-latek z Konina pod skrzydłami nowego szkoleniowca rozpoczął przygotowania do kolejnej zawodowej walki.

Międzynarodowy mistrz Polski wagi super półśredniej ostatni pojedynek stoczył w marcu, wygrywając przez techniczny nokaut z Robsonem Asisem. Do tamego występu Szymański trenował z Ismailem Salasem, który współpracuje także m.in. z Jorge Linaresem, Joe Joycem oraz Rancesem Barthelemym.

Data następnego profesjonalnego pojedynku Szymańskiego nie została jeszcze oficjalnie potwierdzone. Od kilku miesięcy Andrzej Gmitruk trenuje także Artura Szpilkę, Macieja Sulęckiego oraz Izuagbe Ugonoha.

Patryk Szymański (19-0, 10 KO) awansował na 40. miejsce w światowym rankingu najlepszych pięściarzy wagi super półśredniej portalu statystycznego Boxrec.com. Wczoraj na gali w Poznaniu 24-latek wygrał przed czasem z Robson Assisem.

Dla Szymańskiego był to pierwszy występ od ubiegłrocznej wygranej z Rafałem Jackiewiczem. Jednocześnie Polak wygrał przed czasem po raz pierwszy od blisko trzech lat.

Pięściarz z Konina jednocześnie utrzymał jedenaste miejsce w klasyfikacji najlepszych polskich pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe. Szymańśki w tym rankingu jest tuż za byłym mistrzem świata dwóch kategorii wagowych Tomaszem Adamkiem.

1. Krzysztof Głowacki, 2. Maciej Sulęcki, 3. Andrzej Fonfara, 4. Adam Kownacki 5. Michał Syrowatka, 6. Kamil Szeremeta, 7. Krzysztof Włodarczyk, 8. Mateusz Masternak, 9. Robert Talarek, 10. Tomasz Adamek, 11. Patryk Szymański.

W pojedynku wieczoru gali w Poznaniu, którego stawką był pas międzynarodowego mistrza Polski kategorii super półśredniej, Patryk Szymański (19-0, 10 KO) zastopował w drugiej rundzie Brazylijczyka Robsona Assisa (16-6, 9 KO). Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z pięściarzem Sferis KnockOut Promotions.

W pojedynku wieczoru gali w Poznaniu, którego stawką był pas międzynarodowego mistrza Polski kategorii super półśredniej, Patryk Szymański (19-0, 10 KO) zastopował w drugiej rundzie Brazylijczyka Robsona Assisa (16-6, 9 KO).

Podczas tej samej imprezy zwycięstwa przed czasem zanotowali też Kamil Gardzielik (7-0, 3 KO) i Aleks Strecki (5-1, 3 KO). Rywal Gardzielika Gruzin Giorgij Jincharadze (14-10, 8 KO) nie wyszedł do czwartego starcia, a Stecki swojego przeciwnika - Białorusina Rusłana Rodziwicza (15-25, 14 KO) - znokautował w pierwszej odsłonie.

Dziś na gali w Poznaniu na ring powrócą Patryki Szymański (18-0, 9 KO) i Kamil Gardzielik (6-0, 2 KO). Rywalem Szymańskiego będzie Robson Assis (16-5, 9 KO), zaś Gardzielika Giorgi Jincharadze (14-9, 8 KO).

Najnowsze komentarze