onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Mistrz świata WBC wagi ciężkiej Deontay Wilder (40-0-1, 39 KO) zapowiedział, że swój kolejny zawodowy pojedynek stoczy 18 maja w Stanach Zjednoczonych. Na razie nie potwierdzono, kto będzie rywalem "Bronze Bombera".

W ostatnich tygodniach prowadzono zaawansowane rozmowy w sprawie doprowadzenia do rewanżowej walki Wildera z Tysonem Furym. W poniedziałek ogłoszono, że Brytyjczyk podpisał kontrakt z grupą Top Rank, co skomplikowało sytuację.

- Ja wyjdę do ringu 18 maja. Jeśli to nie będzie Fury, to będzie to Adam Kownacki, Dominic Breazeale czy Dillian Whyte - mówi Wilder.

Whyte i Breazeale niedawno zostali wyznaczeni do stoczenia walki o tymczasowy pas WBC wagi ciężkiej. Ich bezpośredni pojedynek ma się odbyć na przełomie czerwca i lipca, ale niewykluczone, że w przypadku otrzymania oferty walki z Wilderem, ich plany się zmienią.

Kownacki ostatni pojedynek stoczył w styczniu. Aktualnie pięściarz z Łomży przebywa w Polsce, a na ring planował wrócić w czerwcu.

Adam Kownacki (19-0, 15 KO) bardzo chce możliwie szybko dostać szansę walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, jednak wydarzenia na szczycie królewskiej dywizji zmuszą "Babyface'a" do odsunięcia nieco w czasie swoich mistrzowskich planów. Polak przyznał w rozmowie z Polsatem Sport, że póki co stoczy co najmniej jedną tzw. walkę rankingową. 

- Niestety, chyba będzie walka na przetarcie, bo Deontay Wilder walczy z Tysonem Furym, a Anthony Joshua - z Jarrellem Millerem. Muszę poczekać, a nie chcę siedzieć z boku. Powalczę raz i potem liczę na pojedynek mistrzowski - stwierdził Kownacki.

Mieszkający od dzieciństwa w Stanach Zjednoczonych polski pięściarz w swoim ostatnim występie efektownie zastopował w drugiej rundzie niedawnego challengera WBC Geralda Washingtona. Kownacki od soboty przebywa w Polsce - na czwartek w rodzinnej Łomży ma zaplanowane spotkanie z kibicami.

Dzięki odniesionemu 26 stycznia zwycięstwu przez nokaut z niedawnym pretendentem do pasa WBC Adam Kownacki (19-0, 15 KO) awansował z dziewiątej na ósmą pozycję rankingu wagi ciężkiej magazynu "The Ring".

"Babyface" w zestawieniu "Biblii Boksu" wyprzedził swojego przyjaciela Jarrella Millera, który niebawem boksować ma o trzy mistrzowskie pasy z liderem listy "The Ring" Anthonym Joshuą. 

Ranking wagi ciężkiej "The Ring": Mistrz - wakat, 1. Anthony Joshua, 2. Tyson Fury, 3. Deontay Wilder. 4. Dillian Whyte, 5. Luis Ortiz, 6. Aleksander Powietkin, 7. Joseph Parker, 8. Adam Kownacki, 9. Jarrell Miller, 10. Kubrat Pulew.

Adam Kownacki (19-0, 15 KO) w ubiegłą sobotę odniósł kolejne cenne zwycięstwo, nokautując w drugiej rundzie niedawnego pretendenta do pasa WBC wagi ciężkiej Geralda Washingtona. Jak zdradził Mike Coppinger, popularny "Babyface" chciałby, aby najbliższe miesiące były w jego wykonaniu bardzo aktywne.

Kownacki miałby w tym roku stoczyć jeszcze dwa pojedynki i stanąć jesienią do walki o mistrzowski pas. Niedawno polski pięściarz w rozmowie z PAP oznajmił, że z punktu widzenia promocyjnego dobrze byłoby, gdyby w kolejnym występie mógł spotkać się z kimś z uznanym nazwiskiem, jednak będącym już u schyłku kariery.

Dla Adama Kownackiego wygrana z Washingtonem była już trzecim triumfem nad zawodnikiem mającym w swoim rekordzie walkę o tytuł światowy - wcześniej wygrywał z Arturem Szpilką i Charlesem Martinem.

 

Wali jak w kościelny dzwon. Echo zaczyna nieść się po Polsce. W środku nocy wybudzał nas Andrzej Gołota, później Tomasz Adamek, a teraz czas na niego. W ringu ogłosił, że został szczęśliwym ojcem, ale między linami z "baby" nie ma wiele wspólnego. Adam Kownacki do perfekcji wykorzystał swoje pięć, dosłownie, minut i teraz czeka na walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Do kosza próżności wyrzucam pytania, czy zasłużył na taki pojedynek? Pytam "kiedy?".

Jeszcze trzy lata temu pracował na budowie i marzył o tym, by skoncentrować się wyłącznie na boksie. Gdzie, jak nie w USA realizować pragnienia? Na koncie ma już pięściarskiego hat-tricka, czyli zwycięstwa nad pretendentami do pasa (Szpilka, Washington) i byłym posiadaczem tytułu (Martin). Jego przodkowie walczyli pod Grunwaldem, czuć to w jego DNA. Z informacji przekazanych przez Łukasza Lichotę (Team Kownacki) wynika, że za ostatni triumf zarobił więcej niż Szpilka za mistrzowski bój z Deontayem Wilderem (gaża "Szpili" wynosiła około ćwierć miliona dolarów). Mistrzowski krok byłby na pewno warty sumy z sześcioma zerami.

Kolejny oponent na kolankach! – śpiewał kiedyś Kazik Staszewski o podbojach Gołoty. Kownacki też sprząta i zamiata po sobie. Niedowiarków nie brakuje, ale ja nie mam wątpliwości, że zasłużył już na mistrzowską szansę. Nie musi nikomu niczego udowadniać, tylko spokojnie czekać na wezwanie z góry. Król nokautu Deontay Wilder obserwował z bliska jego popis i robił wielkie oczy. Oczywiście na szczycie listy "Bronze Bombera" jest rewanż z Tysonem Furym. Sędziowie podarowali mu w grudniu remis i prawdopodobnie zechce wyrównać porachunki. Po rewanżu musi nadejść czas Kownackiego. Z Wilderem lub Furym. "Król Cyganów" też byłby mile widziany w USA.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>

 

 

- Teraz czekam na rewanż Deontaya Wildera z Tysonem Furym i mam nadzieję, że wygra Wilder. Można powiedzieć, że teraz bardzo mu kibicuję, by właśnie z nim zawalczyć pod koniec roku o tytuł mistrza świata - powiedział w rozmowie z Interią Adam Kownacki, pięściarz wagi ciężkiej. Polak w minioną sobotę już w drugiej rundzie wygrał przez techniczny nokaut z Geraldem Washingtonem i jest na doskonałym kursie, by otrzymać pojedynek o tytuł "królewskiej" kategorii wagowej.

Takie zwycięstwa, odniesione w spektakularnym stylu, mają szczególną wymowę. Sam ma pan poczucie, że imponująco rozprawił się z Washingtonem?
Adam Kownacki: Myślę, że tak, wygrałem w dobrym stylu. Zadałem czysto parę dobrych ciosów, wszystko tak, jak szlifowałem na treningach. Jestem naprawdę zadowolony i mam nadzieję na takie zwycięstwa w przyszłości.

W gruncie rzeczy przebieg walki nie był zaskakujący, bo sam pan zakładał, że Washington nie będzie podejmował wymiany, tylko pod pana naporem będzie się cofał i próbował kąsać lewą ręką. Praktyka pokazała, że skutek jego taktyki był mizerny. Niemniej czy spodziewał się pan większego oporu ze strony Amerykanina?
Myślę, że duży wpływ na przebieg walki miały wydarzenia z pierwszych sekund, gdy trafiłem go trzema celnymi ciosami w kolejności: lewy prosty, prawy sierp i lewy sierpowy. Te uderzenia weszły dobrze i widziałem, że trochę nim zachwiały. Myślę, że po tym już zdał sobie sprawę, że będzie mu ciężko. Już nawet niespecjalnie uciekał, ani nie używał lewego prostego. Fajnie, że byłem w stanie tak szybko narzucić mu swój styl.

Jest pan po rozmowie z menedżerem Alem Haymonem?
Rozmawiałem z nim zaraz po walce. Pogratulował mi i powiedział, że dałem walkę, która zrobiła ze mnie gwiazdę, bo pokazałem światowej stawce, kim jest Adam Kownacki. Ta cała moja historia normalnie jest jak scenariusz filmowy. Teraz trzeba go dobrze zakończyć, czyli wygrać mistrzostwo świata.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

 

Adam Kownacki (19-0, 15 KO) zdradził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, jaka była stawka jego zakładu z Jarrellem Millerem (23-0-1, 21 KO) przed sobotnim pojedynkiem z Geraldem Washingtonem. "Babyface" ze swoim przyjacielem z Brooklynu założył się o to, że szybciej od niego wygra z "Czarnym Kogutem". Pokonany w zakładzie miał ufundować zwycięzcy... cheesburgera.

- Jeszcze nie miałem okazji go skonsumować. Już pisałem do Jarella, że musi mnie w tym tygodniu gdzieś zabrać i postawić kanapkę. Na pewno mu nie odpuszczę - powiedział PAP-owi Kownacki.

Adam Kownacki Washingtona zastopował już w drugiej rundzie. Jarrell Miller w 2017 roku na rozprawienia się z Amerykaninem potrzebował ośmiu starć.

Adam Kownacki (19-0, 15 KO) twierdzi, że gotów byłby zmierzyć się ze swoim przyjacielem z Brooklynu Jarrellem Millerem (23-0-1, 21 KO), jednak tylko pod warunkiem, że wcześniej obaj sięgnęliby po mistrzowskie pasy.

- Jeśli on pokona Joshuę, a ja Wildera, to możemy zrobić w Barclays Center walkę stulecia! - stwierdził "Babyface" w rozmowie z boxingscene.com. - On będzie miał trzy pasy, ja jeden. Zwycięzca pojedynku zostałby zunifikowanym mistrzem. To byłaby szalona historia!

Miller ostatnio wymieniany jest coraz częściej jako prawdopodobny kolejny rywal czempiona WBA, WBO i IBF kategorii ciężkiej Anthony'ego Joshuy (22-0, 21 KO). W opinii Kownackiego "Big Baby" nie byłby skazany na porażkę w konfrontacji z AJ-em.

- Myślę, że szanse miałby duże. Jest duży, dynamiczny, dobrze się porusza jak na swoją wagę. Zadaje mnóstwo ciosów i ma cholernie mocją szczękę. Naprawdę ma duże szanse - ocenił niepokonany Polak, który w sobotę zdemolował w cztery minuty niedawnego challengera WBC Geralda Washigtona.

Blisko dwa miliony widzów oglądało w szczytowym momencie sobotnią walkę Adama Kownackiego (19-0, 15 KO) z Geraldem Washingtonem (19-3-1, 12 KO) w Stanach Zjednoczonych. Pojedynek był częścią gali organizowanej w Nowym Jorku.

Amerykańscy kibice oglądali tę imprezę w telewzji FOX. Kownacki szybko rozprawił się ze swoim rywalem, stopując go już w drugiej rundzie.

Główną atrakcją tej imprezy była walka o pas WBA wagi półśredniej pomiędzy Keithem Thurmanem i Josesito Lopezem. W szczytowym momencie śledziło ją blisko 2,5 mln telewidzów. W Polsce galę pokazywał Canal+ Sport.

Najnowsze komentarze