Patronat medialny


 

Tomasz Adamek- Jeteśmy tam, gdzie zawsze chcielibyśmy być - traktowani jak równi partnerzy przez K2, firmę reprezentującą najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej  na świecie, braci Kliczko.  Nikt nie może uwierzyć, że Tomek zaszedł tak wysoko, tak szybko, bo przecież dopiero od dwóch  mieszka w metropolii nowojorskiej. We Wrocławiu i w Dreźnie to były konferencje dwóch teamów, które mają do siebie wzajemny szacunek. Nie było mowy o lepszych i gorszych, żadnych przepychanek - mówi doradca Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) - Zyggi Rozalski. - Jest szacunek, bo oni wiedzą, że ze mną nikt nigdy nie miał łatwej walki i Witalij też nie będzie miał. Ci, którzy myślą  inaczej chyba nigdy nie widzieli mnie w akcji - mówi "Góral".

- Mówiliście przed wylotem do Polski i Niemiec, że przyjemnością było prowadzić negocjacje z reprezentującym K2  i braci Kliczko Shelly Finkelem. Tak samo  było na konferencjach we Wrocławiu i Dreźnie?
Zyggi Rozalski:
Sama przyjemność, pełen profesjonalizm ze strony tak Witalija, jak trzymającego wszystko w ręku Bernda Boente. Muszę powiedzieć, że brałem udział we wszystkich negocjacjach związanych z mistrzowskimi walkami Andrzeja Gołoty przed walkami o mistrzostwo świata, ale ekipa K2 naprawdę mi zaimponowała. Wszystko było dograne jak w szwajcarskim zegarku i no najważniejsze dla nas to, że był pełen szacunek dla Tomka i dla jego miejsca w boksie. To nie żadna akcja charytatywna Kliczków - Tomek walczy z Witalijem  bo to sobie pięściami wywalczył, jest numerem 1 w WBC.
Tomasz Adamek: Był szacunek z obu stron i niczego innego się nie spodziewałem. Z Witalijem nawet trochę prywatnie porozmawialiśmy, pytał jak daleko od Wrocławia mieszkam, a ja zapytałem o Los Angeles. Dobrze, że po angielsku, bo rosyjskiego już zapomniałem. Normalny, równy chłop.  

-  Często na oficjalnych konferencjach mówi się rzeczy pod publiczkę, ale z tego słyszeliśmy od Witalija Kliczki wynika, że jego zapewnienia o bardzo poważnym potraktowaniu Tomka nie były tylko po to, by sprzedać więcej biletów.
ZR:
Na pewnie nie. Oni naprawdę zdają sobie sprawę z problemów jakie na ringu Witalij może mieć z Tomkiem. Z naszych prywatnych rozmów wynikało, że ekipa trenerska Witalija wie jak niewygodnym rywalem będzie dla starszego z braci młodszy, szybszy Adamek. Dlatego go zresztą wybrali, wiedząc, że w Stanach ma poparcie HBO, że przyjmował wszystkie stawiane przed nim przeszkody. To im na pewno imponowało. Dla mnie 10 września to będzie  historyczna chwila, bo  Adamek będzie bił się z niepokononym rywalem. Witalij Kliczko wygrałby z Lennoxem Lewisem, gdyby mógł kontynuować walkę i wygrałby z Chrisem  Byrdem, gdyby nie kontuzja. W obu, do momentu przerwania walki, prowadził na punkty.
TA:  Wielu dziennikarzy było naprawdę zaskoczonych faktem, że nie było między nami takiej różnicy wielkości jak się spodziewano. Chyba wielu pomiętało mnie z czasów, kiedy  walczyłem w niższych kategoriach wagowych. Wiadomo, że Witalij jest wyższy ode mnie o pół głowy, ale pod każdym innym względem żadnego szoku nie było. Powiem nawet, że przy Michaelu Grancie czułem się mniejszy. To zresztą na pewno było widać na zdjęciach. Kiedy David Haye przyjechał do Nowego Jorku spotkać się z Władymirem, różnica była znacznie większa, a  przecież Witalij jest potężniejszy i wyższy od młodszego brata. Widziałem jak Witalij kilka razy na mnie spoglądał. Tak jakby był zaskoczony faktem, że taki mały nie jestem. No i pewnie tym, że byłem na luzie, nie denerwowałem się.

- Bernd Boente powiedział w Dreźnie, że dla HBO walka Adamka z Witalijem będzie ważniejsza od walki Haye'a z Władymirem. Jak to odebraliście?
ZR:
Na pewno obie są dla nich ważne, ale na pewno dla HBO ważniejszy jest Adamek bo mieszka w USA, jego tutaj znają, wiedzą, że lubi się bić i że zawsze jest co pooglądać. Nie wiem czy to samo można powiedzieć o Haye, który na razie więcej gada niż robi.
TA: Nikt  z przeciętnych kibiców w Stanach nie wie kto to jest David Haye.  Nie mówię o specjalistach, tylko o normalnych fanach. Coś tam słyszeli, ale Haye nigdy tutaj  się nie bił, nie walczył. Bez tego nie ma publiczności i oni w HBO to wiedzą.  Ja walczę tam od 2005 roku, mieszkam ponad dwa lata. To wszystko ma znaczenie.

- Jak oceniacie, z bliskiej odległości, przygotowanie stadionu we Wrocławiu do walki? W Polsce są problemy z zakończeniem budów zarówno w Warszawie, jak Gdańsku. Wrocław będzie gotowy?
ZR:
Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Zapewniał nas o tym zarówno burmistrz miasta Wrocławia z którym spotykaliśmy się nie tylko na oficjalnych konferencjach, jak Michael Brill, wiceprezydent SMG, firmy zarządzającej stadionem. Przy okazji chciałbym obu panom  bardzo serdecznie podziękować za pomoc i wszystko co dla nas zrobili. Wszystko wypadło doskonale i jestem przekonany, że tak samo będzie we wrześniu.
TA: SMG to potężna firma i na pewno zadba o to, żeby na 10 września każdy kibic, który przyjdzie na walkę miał jak najlepsze warunki do oglądania ciekawej walki.  To dla mnie najważniejsze bo przecież bez kibiców nie ma dla kogo walczyć. Jestem spokojny.

- Na pożegnanie Witalij Kliczko powiedział do was "do zobaczenia w Nowym Jorku", bo  HBO przygotowuje konferencję prasową na koniec lipca. To będzie ostatnie oderwanie Tomka od przygotowań?
ZR:
Na pewno, bo Roger Bloodworth by dał nam obu po łbie jakbyśmy  przerywali jego przygotowania na 10 września. On jest teraz szeryfem, którego trzeba słuchać.
TA: To będzie moja jedyna przerwa, choć wiem, że wielu chciałoby, żebym pojawił się jeszcze w Polsce. Nie ma takiej możliwości.  Przyjadę do Nowego Jorku na konferencję HBO prosto z obozu w Poconos, który z trenerem zaczynam 15 czerwca. Później już tylko wyjazd do Polski przed walką. Przekonałem się teraz jak wielu przybyło mi kibiców. Kiedy byliśmy we Wrocławiu, to stanąłem w oknie akurat jak zatrzymał się przed nim autobus pełen młodzieży. Zaczęli klaskać, wychylać się z okien, więc zszedłem do nich, zrobiłem zdjęcia. Było fajnie.

Rozmawiał: Przemek  Garczarczyk  {jcomments on}