Patronat medialny


 


Michael GrantW kwietniu minęło dziesięć lat od kiedy Michael Grant (46-3, 34 KO) po raz pierwszy i jak do tej pory jedyny stanął do walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Tamtejszy pojedynek z Lennoxem Lewisem zakończył się dla Amerykanina już po niecałych sześciu minutach przegraną przez nokaut. Dzisiejsza konfrontacja z Tomaszem Adamkiem (41-1, 27 KO) i ewentualne zwycięstwo z pewnością da Grantowi kolejną szansę na tytuł w "królewskiej" kategorii. Niewiele osób wierzy, że Amerykanin dotrwa w ogóle do końcowego gongu, ale 38-letni pięściarz z Chicago wierzy, że uda mu się sprawić niespodziankę.

- Ludzie patrzą na mój wiek i kręcą głową. Ja patrzę na to w inny sposób. Czas, który upłynął na pewno nie wróci, ale dla mnie te wszystkie lata to przede wszystkim doświadczenie i mądrość. Jestem dużo lepszym pięściarzem niż 10 lat temu. Jestem dużo mocniejszy fizycznie i psychicznie - mówi Grant, o którym po ostatniej zawodowej porażce, odniesionej ponad siedem lat temu, mówiło się, że powinien zakończyć karierę.

- Miałem wtedy bardzo dużo bokserskiej wiedzy, ale nie umiałem tego odpowiednio wykorzystać. Przez te wszystkie lata dojrzałem i już wiem, które rzeczy w ringu są najbardziej przydatne. Zobaczycie to już w sobotę - zapowiada Amerykanin. Grant, który 11 lat temu pokonał Andrzeja Gołotę zapewnia, że ma przygotowany doskonały plan na walkę z Polakiem i zna jego wszystkie słabe strony.

- Jego poruszanie się po ringu nie jest tak dobre jak było w przeszłości. To co się rzuca w oczy, to fakt, że gdy porusza się w lewo, to robi to dobrze, ale jeśli porusza się w prawo, to wykonuje niewłaściwe ruchy. Adamek ma problemy z bokserami, a ja będę z nim dużo boksował. Sprawię mu bardzo dużo problemów używając jedynie lewego prostego. Wiem czego się po nim spodziewać, to samo co pokazał przeciw Arreoli pokaże też przeciwko mnie - twierdzi Grant.{jcomments on}