onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

Pięściarz wagi ciężkiej Adam Kownacki wyjechał z rodziną z Nowego Jorku z powodu pandemii koronawirusa. Nie przestaje jednak myśleć o boksie.

W Nowym Jorku w okresie pandemii jest strasznie, ale zabrałem rodzinę i wyjechałem jak najdalej od ludzi. Pierwszy raz coś takiego przeżywam i nie jest wesoło. Widziałem miasto, słyszę od znajomych, że jest tam pusto, po prostu pusto. Całe życie walczę, ale dzisiaj mierzymy się z niewidzialnym przeciwnikiem. Smutne to. Słyszę, że wszędzie na świecie jest podobnie – mówi Adam Kownacki.

Polski pięściarz wagi ciężkiej ruszył z rodziną w góry, do swojego małego hotelu, w którym aktualnie nie ma ludzi. – To jakieś dwie i pół godziny drogi od Nowego Jorku. Możemy przeczekać. No i jest dużo czasu, żeby się nad wszystkim zastanowić. Staram się też utrzymywać formę. Biegam, robię walkę z cieniem, mam trochę przyrządów do ćwiczeń. Ruszam się, spokojnie – opowiada Kownacki

Adam nie ucieka jednak od boksu i dodaje, że cel się nie zmienił: – Wierzę, że będę walczył o pas mistrza świata. Artur Szpilka przegrał z Bryantem Jenningsem, ale później pokonał kilku rywali i doszedł do starcia o tytuł wagi ciężkiej. Moje cele trochę się oddaliły, popełniłem błąd, ale walczę dalej. Porażka to też lekcja - mówi "Baby Face".

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>