Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

– Chcę udowodnić kibicom boksu na świecie, że Polacy to wojownicy z krwi i kości – powiedział Sport.tvp.pl Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO), który w sobotę na gali w Montrealu zmierzy się z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Dla "Polskiego Księcia" będzie to druga próba wywalczenia światowego czempionatu.

Wszystko zapięte na ostatni guzik?
Andrzej Fonfara: Tak. Jestem zadowolony z obozu przygotowawczego, za mną osiem ciężkich tygodni, przepracowanych naprawdę solidnie. Kondycyjnie i wytrzymałościowo czuję się znakomicie, teraz przede mną już tylko ostatnie lekkie treningi, unormowanie wagi, ostatnie medialne obowiązki i ważenie. A potem przemówią pięści!

Będzie pan walczył na terenie wroga. Jakieś obawy w związku z tym?
Żadnych. W tej samej hali walczyliśmy za pierwszym razem i choć witały mnie gwizdy i buczenie, to po walce kibice pożegnali mnie oklaskami i poklepywaniem po plecach. Teraz na trybunach ma być wielu fanów z Polski, wielu z Chicago, w Kanadzie też jest wielu naszych rodaków. A co do sędziów, to też nie mam większych obaw, to walka o mistrzostwo świata, a punktowaniem zajmować się będą profesjonaliści. Najlepiej jednak nie zostawiać swojego losu w rękach osób trzecich i po prostu znokautować Stevensona.

Czuje pan, że dźwiga na barkach ciężar całego polskiego pięściarstwa. Polska ma szansę mieć ponownie zawodowego mistrza świata.
Presji z tego powodu nie odczuwam, wręcz dodatkową motywację, która i tak jest duża. Chcę zostać mistrzem świata dla siebie i dla Polski, chcę udowodnić kibicom boksu na świecie, że Polacy to wojownicy z krwi i kości.

Wracając do dopingu – w hali kibicować będą panu m.in. Artur Szpilka oraz Artur Boruc. Mocne wsparcie.
Mam nadzieję, że chłopaki pozdzierają gardła i nie zamilkną przez całą walkę. Zawsze mogę na nich liczyć, ich obecność wiele dla mnie znaczy. Poza dwoma Arturami nie zabraknie innych moich bliskich znajomych, nie mogę ich wszystkich zawieść.

 Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>