Patronat medialny


 


Po niespodziewanym remisie z Barłomiejem Grafką, na ringowe deski powróci wkrótce Andrzej Sołdra (7-0-1, 4 KO). Podopieczny grupy Babilon Promotion sprawdzi 18 sierpnia w Międzyzdrojach pięściarskie umiejętności Kameruńczyka Leo Tchouli (9-3, 8 KO). Pojedynek odbędzie się na dystansie 6 rund.

Kamil Kierzkowski: Początkowo w Międzyzdrojach miałeś walczyć z Christianem Pawlakiem. Co dokładnie się stało, że walka z nim okazała się niemożliwa?
Andrzej Sołdra:
Warunki finansowe - które zaproponował obóz Christiana - były podobno absurdalne i kompletnie nie do zaakceptowania przez mojego promotora. Być może wyszły przy okazji jeszcze jakieś dodatkowe kwestie, jednak nic mi o tym już nie wiadomo.

- Wkrótce staniesz więc w ringu z Tchoulą. Skąd decyzja o wybraniu akurat tego pięściarza?
Po tej - dość niespodziewanej - sytuacji z Pawlakiem konieczne było znalezienie jakiegoś godnego zastępcy. W tego typu sprawach całkowicie ufam mojemu promotorowi - Tomaszowi Babilońskiemu. To on w końcu odpowiada za to z kim i kiedy walczę. Moim zadaniem jest natomiast odpowiednie przygotowanie się do walki i oczywiście zwyciężenie przeciwnika w ringu.

- Sądzisz, że może być bardziej wymagającym przeciwnikiem od Pawlaka?
Nie rozpatrywałbym tego w takich kategoriach. Jest z pewnością zawodnikiem zupełnie innym. Obaj różnią się od siebie i to dość znacznie. W dalszym ciągu jest to jednak niebezpieczny, mocno bijący przeciwnik…

- ...który jest bardziej czy mniej wymagającym rywalem?
Czy mniej wymagający? Raczej nie. Trzeba będzie na niego naprawdę uważać. Może zaskoczyć.

- Jak scharakteryzowałbyś Tchoulę jako pięściarza? Atuty? Słabe strony?
Tchoula jest dość niskim zawodnikiem, jednak nadrabia solidną budową i pokaźną siłą. Nieźle bije ciosami sierpowymi. Szczególnie ma dobrą prawą rękę, która przy jego charakterystycznym doskakiwaniu do przeciwnika potrafi sporo namieszać

- Jak wyglądają twoje przygotowania?
Powoli zbliżam się już ku końcowi typowo ciężkich przygotowań. Trenuję dwa razy dziennie w Nowym Sączu z trenerem Jurkiem Galarą. Cały czas pracujemy praktycznie nad wszystkim, starami się niczego nie pomijać. Nie odstawiamy niczego na bok - poprawiamy więc na dobrą sprawę wszystko. W Międzyzdrojach musi być jak najlepiej.

- Kto pomaga Ci w kwestii sparingów?
W sparingach pomagają mi chłopaki z klubu, za co im serdecznie dziękuję. Szczególne ukłony zwłaszcza w stronę Jacka Chruślickiego. Chłopaki potrafią zmęczyć na treningu, ale mam nadzieję, że zaowocuje to podczas walki.

- Jesteś przesądny? Będzie to już trzeci występ Tchouli w Polsce, a wedle przysłowia: "do trzech razy sztuka"...
Muszę przyznać, że nie myślałem jeszcze o tym w ten sposób (śmiech). Przesądny jednak nie jestem. Wierzę, że wszystko pójdzie wedle naszych założeń. Tchoula będzie najwyżej musiał zmienić przysłowie na: "do czterech razy sztuka".

- Z tego co wiem mówi się powoli o tym, że wystąpisz w październiku w Wieliczce. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?
Powiem szczerze, że nie znam wciąż zbyt wielu konkretów dotyczących gali w Wieliczce. Owszem - prawdopodobnie tam wystąpię. Nic więcej jednak nie jestem w stanie powiedzieć. W tej chwili zresztą zbytnio mi to nie przeszkadza. Najpierw muszę pokazać dobry boks w Międzyzdrojach... reszta wyklaruje się dopiero po pojedynku.