onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Dzisiejsza walka pokazowa w Japonii Floyda Mayweathera Jr z kickbokserem Tenshinem Nasukawą nie zbiera zbyt dobrych recenzji w bokserskim środowisku.

Bob Arum, jeden z największych promotorów, kiedyś współpracujący z "Money" Floydem, nie ma wątpliwości,  że wydarzenie nie ma nic wspólnego ze sportem. - To nie jest impreza sportowa, to jakiś żart. To nie jest prawdziwa walka. Ludzie, którzy będą oglądać ten nonsens to po prostu kretyni - mówi szef Top Rank.

- Mayweather potrzebował kasy na święta i na nowy rok i w ten sposób chce sobie zarobić. Bóg wie, że Floyd po prostu potrzebuje kasy - dodaje Arum.

Opinię amerykańskiego promotora podziela były rywal ex-czempiona pięciu kategorii wagowych Ricky Hatton. - Jeśli spojrzeć na dorobek, to Mayweathera można wymieniać razem z Leonardem, Robinsonem i innymi, ale czy ludzie go będą tak samo kochali? Nie ma mowy. Miałbym oglądać go z kickbokserem? Będę miał ważniejsze rzeczy do roboty, na przykład zrobienie sobie fryzury - żartuje "Hitman".

- Dopiero co były narzekanie, że w boksie jest za dużo pasów, za dużo kategorii wagowych, a teraz mamy limity umowne i umowne zasady walki. To kpina z naszego sportu - twierdzi Hatton.