onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Przyjmuję tę porażkę jak mężczyzna. Ruiz był lepszy i teraz może się cieszyć - powiedział Anthony Joshua (22-1, 21 KO), który na gali w Nowym Jorku przegrał z Andym Ruizem Jr (33-1, 22 KO). Brytyjczyk został zastopowany przez Amerykanina o meksykańskich korzeniach w siódmej rundzie i stracił tytuły mistrza świata federacji IBF, WBA i WBO.

- Przyjąłem za dużo ciosów. Na tym nie polega boks. W tej dyscyplinie musisz bić i nie pozwalać się trafiać. Ja byłem trafiany zbyt często i dlatego przegrałem. To waga ciężka, tutaj padają mocne ciosy i zawsze jest ryzyko przegranej - mówi Anglik.

Joshua padał na deski kilkukrotnie przed przerwaniem walki. Dwa razy liczony był w już trzeciej odsłonie, kiedy Anglika przed porażką uratował gong kończący rundę.

- Po tych nokdaunach długo dochodziłem do siebie. Myślę, że po liczeniach w trzeciej rundzie, wróciłem do gry dopiero w szóstej. W siódmej rundzie znowu Ruiz mnie trafił i sędzia przerwał walkę. Nie chce oceniać, czy zrobił to przedwcześnie. To jego praca i taką podjął decyzję. Ja muszę z tym żyć, ale mam dopiero 29 lat. Zamierzam zostać w boksie jeszcze na długo, mam wiele do osiągnięcia i na pewno się nie załamię - podsumował Joshua.

Brytyjczyk został mistrzem świata w kwietniu 2016 roku. Dla Ruiza była to druga w karierze walka, której stawką był tytuł mistrzowski "królewskiej" dywizji.