Patronat medialny


 


7 grudnia w Arabii Saudyjskiej dojść ma do rewanżowej walki Anthony'ego Joshuy (22-1, 21 KO) z Andym Ruizem Jr (33-1, 22 KO). Brytyjczyk, który w pierwszej walce najpierw posłał Ruiza na matę w trzecim starciu, by chwilę później sam być liczony i ostatecznie przegrać w siódmej odsłonie, jest przekonany, że jego pierwsza porażka w karierze była dziełem przypadku.

- To był "lucky punch"! - stwierdził AJ w rozmowie ze Sky Sports. - Nie wiem, jak to jest mieć wstrząs mózgu, ale po walce nie wiedziałem, w której rundzie to się skończyło. Jestem teraz w szoku, że Ruiz potrzebował aż czterech rund, by mnie dobić. Gdy ja teraz nim wstrząsnę, to już się nie podniesie!

- Ruiz leżał po "flash-knockdownie", nadal był jeszcze surowy, nie był dobrze przypieczony. Powinienem nad nim dłużej popracować. Ale mój instynkt podpowiadał mi, by atakować i skończyło się to tak, że dałem się złapać - tłumaczył się z przegranej Joshua, dodając: - W rewanżu położę go jak w trzeciej rundzie, ale będę mądrzejszy. Rzucić go na deski było łatwo. Tylko teraz muszę być sprytniejszy.