onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Eddie Hearn twierdzi, że tytuł "linearnego" mistrza świata wagi ciężkiej, którym od czasu pokonania Władimira Kliczki szczyci się Tyson Fury (27-0, 19 KO), nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia. 

- To jego gadanie o linearnym mistrzostwie jest śmieszne. Coś takiego w ogóle nie istnieje, to jakiś mit, po który sięgają ludzie bez pasów - twierdzi promotor czempiona WBA, WBO i IBF Anthony'ego Joshuy (22-0, 21 KO).

- Fury jest kimś, kto pobił kiedyś faceta numer 1, coś w tym guście, potem wpadł na testach antydopingowych, zrobił sobie dwa lata przerwy, bo nie chciało mu się trenować i wyjść do ring. To już nie wina Josha, pasy Fury'ego były wolne i zdobył je. Myślę jednak, że Anthony chciałby też w ringu oprawić Fury'eo. On chce to zrobić i z Furym i z Wilderem - mówi Hearn i dodaje: - Gdyby w grę nie wchodziły pasy, to Joshua pewnie wybrałby Fury'ego, bo on zawsze gada, że Anthony ma pasy, które należą do niego.