onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Andy Ruiz Jr (33-1, 22 KO) deklaruje, że nie będzie się wdawał w wymiany zdań za pośrednictwem mediów z Tysonem Furym (28-0-1, 20 KO). Brytyjczyk niedawno nazwał starcie Ruiza z Anthonym Joshuą "pojedynkiem dwóch leszczy", a później walkę o dominację w wadze ciężkiej przyrównał do "wyścigu dwóch koni", mając na myśli siebie i Deontaya Wildera.

- Tak, tak, Ruiz to leszcz, tak jak i wszyscy inni. Mimo wszystko nadal jestem fanem tego gościa - powiedział o Furym meksykański "Niszczyciel" w rozmowie z Yahoo Sports. - Nie wiem, czy ludzie chcieliby, żebym to komentował, to nie jest w moim stylu. Szacunek dla Fury'ego i dla Wildera też, wiem, co to znaczy, narażać życie w ringu, by wykarmić rodzinę. 

- Ja nie jestem facetem, który dużo gada, ja swoją robotę wykonuję w ringu - dodał Ruiz, szykujący się do pojedynku rewanżowego z Joshuą, któremu odebrał pasy WBA, WBO i IBF 1 czerwca.

- Joshua w pierwszej walce mnie zlekceważył, już mówił o Wilderze, zamiast koncentrować się na mnie. Ja teraz chcę się skupić tylko na rewanżu - oświadczył świeżo upieczony czempion zagadnięty o ewentualną unifikację.