onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Kilka dni temu oficjalnie anonsowano zaplanowaną na 14 września walkę Tysona Fury'ego (28-0-1, 20 KO) z Otto Wallinem (20-0, 13 KO). Jednocześnie ruszyła medialna promocja wydarzenia, której jednym z elementów są wywiady udzielane przez niepokonanego Brytyjczyka. A "Król Cyganów" lubi dużo mówić...

Fury goszcząc na antenie SiriusXM opowiedział o słynnym ciosie, jaki otrzymał od Deontaya Wildera (41-0-1, 40 KO) w pojedynku o pas WBC wagi ciężkiej.

- To uderzenie wcale mnie nie bolało, nie czułem żadnego bólu, pewnie dlatego, że straciłem przytomność - wspominał Wyspiarz. - Myślę, że jak zostajesz trafiony we właściwe miejsce głowy, to tracisz całkowicie koordynację, wszystko. To trwa sekundę czy jakoś tak, ale gdy dochodzisz do siebie i podnosisz się, to albo twoje nogi są całkowicie odłączone albo - tak jak u mnie w tej dwunastej rundzie - wszystko jest w porządku.

- Ja wstałem bez problemu, ale równie dobrze mógłbym się już w ogóle nie podnieść. To był jeden z tych ciosów, po których ludzie już nigdy się nie budzą. Zwłaszcza że on uderzył mnie prawą ręką, a potem jeszcze gdy upadałem poprawił lewą - stwierdził Fury, który po raz drugi ma zmierzyć się z Wilderem 22 lutego.

Rozmawiając z kolei z TMZ "Gypsy King" wypowiedział się na temat ewentualnej walki z czempionem WBA, WBO i IBF Andym Ruizem Jr (33-1, 22 KO). - W życiu nigdy do końca nie wiadomo, co się wydarzy i nigdy  o niczym nie należy przesądzać, ale tego jestem pewien - mógłbym pozwolić zadecydować fanom, którą rękę mam trzymać za plecami, a którą boksować z Ruizem - do pokonania go potrzebowałbym tylko jednej! - oznajmił w swoim stylu Fury.