onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Bob Arum twierdzi, że dramatyczny przebieg sobotniej walki pomiędzy Tysonem Furym (29-0-1, 20 KO) i Otto Wallinem (20-1, 13 KO) jest dowodem na to, że wbrew głosom krytyków niepokonany Szwed był dobrze dobranym rywalem dla "Króla Cyganów".

- Ani Tyson ani jego trener Ben Davison nie zlekceważyli Wallina. Nie słuchali tego, co wygadywał Eddie Hearn. Wiedzieli, że Eddie nie ma pojęcia o boksie - powiedział Arum na konferencji prasowej. - Wiedzieli, że Otto Wallin to dobry pięściarz i że da z siebie wszystko, co uczynił. Gdyby nie to, że Fury był dobrze przygotowany, mielibyśmy innego zwycięzcę.

Szef grupy Top Rank współpromującej Brytyjczyka dodał, że w jego opinii kontuzja łuku brwiowego, jakiej w sobotę nabawił się "Gypsy King", nie powinna odsunąć w czasie planowanego na 22 lutego rewanżu z czempionem WBC wagi ciężkiej Deontayem Wilderem (41-0-1, 40 KO).

- Mamy wrzesień, więc nawet jeśli on będzie się goił dwa miesiące, nie sparując, to do lutego pozostanie jeszcze masa czasu - oświadczył Arum, dodając: - Na szczęście ta kontuzja popsuła plany Franka Warrena, który chciał zrobić Tysonowi jeszcze jedną walkę w grudniu.