Patronat medialny


 


Dillian Whyte nie daje szans Deontayowi Wilderowi (42-1-1, 41 KO) na udany rewanż za bolesną porażkę w lutowej walce o pas WBC wagi ciężkiej z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO). Do trzeciej amerykańsko-brytyjskiej konfrontacji dojść ma pod koniec tego lub na początku przyszłego roku. 

- Myślę, że Fury znów wygra - typuje "The Body Snatcher". - Pokonał Wildera już dwa razy i ponownie to zrobi. Sądzę, że tym razem jeszcze łatwiej. 

- Ostatnio punktował Wildera, by w końcu go znokautować. Co nowego może Wilder pokazać? - pyta retorycznie Whyte. - Wilder już nie może w kółko gadać o swojej sile, bo ostatnio Fury przyjął jego ciosy, po czym zepchnął go do defensywy i znokautował. 

- Fury i w pierwszej walce wyboksował Wildera, a był wtedy bez formy. Co zatem Wilder chce teraz zrobić? Nie stanie się nagle boksującym w półdystansie counter-puncherem, skoro nie był nim przez 40 walk - przekonuje zdetronizowany w sobotę tymczasowy czempion WBC.