Patronat medialny


 

Już tylko godziny dzielą nas od jednej z najbardziej wyczekiwanych walk w boksie zawodowym. Na ringu w Hamburgu, David Haye (25-1, 23 KO) spróbuje sprawić niespodziankę i wygrać z niepokonanym od ponad siedmiu lat, hegemonem "królewskiej" dywizji, Władymirem Kliczko (55-3, 49 KO). Brytyjczyk od wielu miesięcy prowadził wojnę psychologiczną ze swoim rywalem, uciekając się często do - mówiąc delikatnie - kontrowersyjnych zagrań.

Trener i menadżer "Hayemakera" - Adam Booth - w przededniu pojedynku, otwarcie przyznał, iż takie a nie inne zachowanie jego podopiecznego było celową strategią.

- Od czasu swoich dwóch ostatnich porażek, Władymir nie chciał walczyć, będąc rozemocjonowany. Bał się tego. Zależało mu na tym, by rozgrywać swoje pojedynki według z góry nakreślonego planu. Teraz, w starciu z Haye, być może pozwoli sobie na dopuszczenie do siebie emocji. Jeżeli tak się stanie, to dla któregoś z nich, może to oznaczać szybki koniec - stwierdził Booth.

- Władymir kierujący się w ringu emocjami, będzie na pewno groźniejszy - chętniej używać będzie prawej ręki - jednak jednocześnie narazi się w ten sposób na kontratak. Dla Davida będzie  to najtrudniejsza jak dotąd walka w całej karierze - jestem co do tego pewny - dodał angielski trener.

- Jeżeli Kliczko trafi którymś z mocnych ciosów, będziemy mieć ogromne kłopoty. Nie możemy też pozwolić mu na to, by Władymir ustawił tę walkę swoim lewym prostym. Ten jego firmowy cios, jest jednym z najefektywniejszych w historii boksu. Może nie jest tak piękny, jak lewy prosty Larry'ego Holmesa, jednak nie mniej skuteczny - zakończył Booth.