Błąd
  • Szablon wyświetlający jest niedostępny. Skontaktuj się z administratorem witryny.

Boks w Polsce

2013 w polskim boksie (1) - Polsat Boxing Night, Rok Diabła

Rok 2013 zbliża się ku końcowi. W polskim boksie wszystko już się rozstrzygnęło. To było ciekawe dwanaście miesięcy, a wszystko rozpoczęło się 7 stycznia bójką Artura Szpilki i Krzysztofa Zimnocha, którzy mieli skrzyżować rękawice 23 lutego na gali "Polsat Boxing Night"…

Polsat Boxing Night

Główną atrakcją lutowej gali Polsatu miało być starcie Andrzeja Gołoty z Przemysławem Saletą, ale od momentu, gdy na pierwszej konferencji prasowej w warszawskim Marriocie za głowy złapali się Artur Szpilka i Krzysztof Zimnoch, bokserska Polska czekała już raczej na starcie młodych gniewnych niż na bój sławnych 45-latków.

Do walki Szpilki z Zimnochem ostatecznie nie doszło, bo "Szpila" wcześniej przeżył ciężkie chwile w boju z Mikem Mollo. Oficjalnie powodem wycofania się pięściarza KnockOut Promotions była kontuzja, ale w mojej opinii nawet w pełni zdrowy Szpilka po takiej walce jak z Mollo, powinien dostać kilka tygodni odpoczynku nie tylko od walk, ale i od treningów. To że trzy tygodnie po boju z Mollo w USA planowano zorganizować "Szpili" kolejna walkę w Polsce, i to z naprawdę solidnym rywalem, pozostawię bez komentarza, bo i promotorzy pięściarza z Wieliczki i telewizja Polsat nie popisali się tu bokserskim nosem.

Bójka w Marriocie okazała się prawdziwą trampoliną dla kariery nieco zapomnianego wcześniej Zimnocha, a i o Szpilce usłyszeli ci, którzy do tej pory jeszcze go nie znali. Może nie zabrzmi to zbyt pedagogicznie, ale ogólnie bilans awantury - na plus, a co się odwlecze, to nie uciecze…  

W walce wieczoru "Polsat Boxing Night" Saleta zastopował Gołotę. Dobrze się stało, bo patrząc na półprzytomnego "Andrew" niczym w lunatycznym śnie rozgrywającego walkę z cieniem po zakończeniu pojedynku, przecieki o zorganizowaniu na kolejnej gali rewanżu Gołoty z Tomaszem Adamkiem mroziły krew w żyłach. Wolę pamiętać Gołotę z walk z Bowem, czy nawet z Byrdem i Ruizem.

Najciekawszą konfrontacją lutowej imprezy okazał się bój Kamila Łaszczyka z Krzysztofem Cieślakiem, ale gdy "Skorpion" jest w ringu, z góry wiadomo, że będzie się działo…

http://www.youtube.com/watch?v=7QUsCGNZI-s

Rok Diabła

To był bez wątpienia rok Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka, choć na starcie było nieciekawie - przeciągające się rozmowy na temat potyczki z Jeanem Markiem Mormeckiem zakończyły się ostatecznie odwołaniem walki. Podobnie było z Rachimem Czakijewem, kiedy do ostatniej chwili nie wiadomo było czy Włodarczyk poleci boksować z mistrzem olimpijskim do Moskwy, czy bronił będzie pasa w Bydgoszczy w konfrontacji z Thabiso Mchunu.

"Diablo" wyszedł do Czakijewa i zafundował swoim kibicom powtórkę horroru z Australii, gdy przed czasem rozprawił się z Dannym Greenem.

Polski czempion tradycyjnie wolno wszedł w walkę, i przez długi czas głównie bronił się przed atakami bojowo nastawionego Czakijewa, który w opinii większości ekspertów uchodził za faworyta potyczki. "Diablo" jednak konsekwentnie robił swoje i w miarę upływu czasu coraz częściej łapał na kontry nacierającego rywala. W ósmej rundzie było po wszystkim - Włodarczyk opuścił ring z pasem, notując jedno z najważniejszych, o ile nie najważniejsze, zwycięstwo w swojej karierze.

Oczywiście byli i tacy, dla których sukces Włodarczyka okazał się solą w oku i rozczarowani wygraną Polaka przekonywali, że Czakijew wygrałby "gdyby boksował mądrzej i się nie wystrzelał". Chórowi malkontentów przypominam, że to nie pierwsza taka wygrana "Diablo", a "gdyby Czakijew boksował mądrzej", to pierwsze rundy walki wyglądałyby zupełnie inaczej.

Krzysztof Włodarczyk zamknął rok pewną wygraną nad Giacobbe Fragomenim, którego włodarze WBC z sobie tylko znanych powodów wyznaczyli na oficjalnego challengera. Polski czempion swoją robotę wykonał, bo takie obrony to też część jego mistrzowskich obowiązków.

"Diablo" jaki jest taki jest, nigdy w ringu nie będzie "fruwał jak motyl", ale jego bokserskie umiejętności, serce do walki i mocny cios sprawiają, że wygrać może z każdym. Doceńmy mistrza. Rekordowe 340 tygodni w rankingu magazynu "The Ring" to doskonałe świadectwo jego marki.

http://www.youtube.com/watch?v=1aa2nFX2EvM