Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut

 

W jej rodzinie nikt nie boksował, choć ze sportem wszystkim było po drodze. Ona sama zaczęła boksować w walentynki, 14 lutego w 2008 roku, gdy miała 12 lat. Ta miłość została na dłużej. W sobotę w walce wieczoru gali Knockout Boxing Night 30 wystąpi Laura Grzyb, która 12 razy zdobyła tytuł mistrzyni Polski, na koncie ma mistrzostwo Europy.

Laura Grzyb z Jastrzębia-Zdroju boksuje od 12 roku życia. Na pierwszy trening poszła z koleżanką.
Laura Grzyb: Poszłam z koleżanką z podwórka, która też była drobna i nie miała z kim boksować. Trener powiedział jej, żeby kogoś przyprowadziła. Bardzo mi się spodobało, zresztą długo trenowałam jednocześnie tenis stołowy. Moja mam bardzo chciała, bym grała w tenisa, więc wracałam z jednego treningu i od razu leciałam do Zdroju na boks. Mama zauważyła pewnego dnia, bo zwróciła uwagę, że torba jest za duża, zajrzała- a tam rękawice bokserskie…

Musiałaś dużo, często trenować?
Dopóki chodziłam do szkoły, to trenowałam codziennie po zajęciach szkolnych, popołudniami, plus zgrupowania reprezentacji, czyli 4 treningi dziennie. Wyjeżdżałam na niezliczoną ilość obozów. Gdzieś około 200 dni w roku przebywałam na zgrupowaniach, w szkole średniej już miałam indywidualny tok nauki. Odkąd walczę zawodowo, to jest moja praca, dwa razy dziennie po prostu idę na trening na siłownię.

O czym myślisz w czasie walki?
Nie mam czasu na myślenie, choć w czasie 10 rund pojawiają się różne kryzysy, różne myśli, różne momenty w walce: lepsze, gorsze… Od tego jak potrafimy sobie z tym poradzić, zależy zwycięstwo. Nie jest to analiza czy obmyślanie taktyki.

Co czujesz gdy schodzisz już z ringu?
Przede wszystkim myślę o swoim zdrowiu, zależy mi na nim bardziej niż na wyglądzie. Po każdej walce szczegółowo się badam. Nie boję się, że stracę urodę. Bardziej martwię się tym jak moja rodzina to znosi, co czują rodzice, gdy patrzą na moje walki. To są drastyczne obrazy, jesteśmy poobijane, krew się leje…

PEŁNA TREŚĆ ARTYKUŁU NA RADIO90.PL >>