Patronat medialny


 


Kuziemski- Na tym etapie kariery nie ma miejsca na słabych rywali. W ringu w Petersburgu muszę zwyczajnie odrobić lekcje. I odrobię. Zrobię swoje i wygram tę walkę - mówi Aleksy Kuziemski (19-1, 4 KO).

Przegląd Sportowy: W piątek w Petersburgu walczy pan z Dmitrijem Suchockim. Stawką są pasy mistrza Europy EBA i interkontynentalny tytuł WBO w wadze półciężkiej. Zwycięzca będzie blisko walki o pas mistrza świata.
Aleksy Kuziemski:
Wiem o tym, ale na razie nie ma o czym mówić. Trzeba najpierw wygrać. Przyjechałem do Rosji i jedyne co mogę w tej chwili powiedzieć, to że jestem zadowolony z tego, jak mnie tu przyjęto. Wszystko wygląda tak, jak powinno. Ja aż do wejścia między liny zachowuję olimpijski spokój, nie myślę, co się stanie, jeśli wygram, że będę blisko pasa, ani nic w tym stylu. To naprawdę nie czas na takie sprawy.

PS: We wcześniejszych wywiadach mówił pan, że przygotowania przebiegły bardzo dobrze.
AK:
Ja w ogóle nie lubię narzekać i teraz też nie będę. Inna sprawa, że faktycznie - tym razem nie ma na co, bo zrealizowałem plan i czuję się dobrze. Wiem, po co tu przyjechałem.

PS: Walczy pan na terenie przeciwnika...
AK:
Nie wiem, ilu ludzi będzie siedziało na trybunach, ale to nie ma znaczenia, bo i tak atmosfera na pewno będzie gorąca. A że na wyjeździe? Cóż, nie pierwszy raz mi się to zdarza. Wiem, o co chodzi w tym sporcie i wiem, co muszę zrobić, aby wygrać. Skoro jestem na terenie rywala, to żeby z zwyciężyć, muszę być cały czas maksymalnie skoncentrowany i walczyć na sto procent możliwości. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jeśli chcę po walce rozmawiać jako triumfator, muszę być zdecydowanie lepszy, tak aby nikt z sędziów nie miał wątpliwości, że to ja wygrałem. PS: Nie boi się pan o sędziowanie?
AK:
Nawet nie chcę o tym mówić, bo i po co? Na pewno na wyjeździe trzeba boksować inaczej, ale o tym już wspomniałem.

PS: Na zawodowym ringu przegrał pan tylko raz i na drugą porażkę nie może już sobie pozwolić, bo nie ma na to czasu. Ale przecież radził pan sobie już z wymagającymi przeciwnikami.
AK:
Na tym etapie kariery nie ma miejsca na słabych rywali. W ringu w Petersburgu muszę zwyczajnie odrobić lekcje. I odrobię. Zrobię swoje i wygram tę walkę, przynajmniej na to liczę.

PS: Szkoda tylko, że kibice w Polsce pana nie obejrzą.
AK:
Ci, którzy mają kablówkę czy satelitę, pewnie gdzieś walkę znajdą, bo jakaś rosyjska stacja ją pokaże. A że nie ma mnie w polskiej telewizji? Cóż, nie mam na to wpływu.

Rozmawiał: Kamil Wolnicki, "Przegląd Sportowy"{jcomments on}