Sponsorzy grupy KnockOut

Patronat medialny


 


Paweł KołodziejNiektórzy potrafią zdobyć tytuł w ciągu trzech lat. Ja potrzebowałem więcej czasu żeby rozwinąć skrzydła, a teraz jestem już gotowy na starcia z największymi – mówi Polsatsport.pl Paweł Kołodziej (31-0, 17 KO). „Harnaś” ponownie stanie między linami w sobotę na gali "Wojak Boxing Night" w Bydgoszczy, gdzie zmierzy się z Cesarem Crenzem (20-6, 14 KO).

Ostatnio Kołodzieja kibice mogli oglądać w ringu na gali w Rzeszowie, gdzie pokonał, jednogłośną decyzją sędziów, doświadczonego Richarda Halla. Walka z Jamajczykiem była dla „Harnasia” pierwszą po ponad rocznej, spowodowanej kontuzją, przerwie. Po długim okresie rehabilitacji Polak nie obawiał się, że absencja na zawodowym ringu będzie miała wpływ na pojedynek. Kołodziej rzeczywiście walkę wygrał, jednak zdaniem wielu kibiców jej poziom był daleki od mistrzowskiego.

- W mojej ocenie Hall nie sprawił mi dużo problemów. Kontrolowałem każdą rundę i wcale nie upierałem się przy znokautowaniu rywala. Bardzo dobrze unikał ciosów, miał bardzo miękki kręgosłup, o ile w ogóle go miał. W Rzeszowie byłem przede wszystkim zadowolony, że mogłem zaboksować po tak długiej przerwie. Odnośnie samej walki to przecież zawsze można znaleźć coś, co należy poprawić. Walka jest walką i niestety nie zawsze uda się zrobić wszystko tak, jak by się chciało - komentuje Kołodziej.

Teraz Polak zapewnia, że jest w świetnej formie, okres przygotowań przebiegł pomyślnie i co najważniejsze bez żadnych kontuzji. W Bydgoszczy Kołodziej zmierzy się z Cesarem Crenzem. Argentyńczyk ma na koncie 26 pojedynków, z czego 20 wygrał, a w pozostałych sześciu to ręka przeciwnika powędrowała ku górze. „El Ruso” ma aż 195 centymetrów wzrostu i blisko 200 centymetrów zasięgu ramion.

- Cieszę się, że mój rywal jest tak wysoki i ma taki duży zasięg ramion. Niscy zawodnicy schodzą nisko na nogach i do tego bardzo dobrze balansują ciałem, a taki duży człowiek będzie łatwiejszy do trafienia - śmieje się Kołodziej, który jednak docenia mniej doświadczonego Crenza.

- Jest to na pewno nieszablonowy zawodnik, który zadaje różnorodne i niespodziewane ciosy. Ma bardzo silną prawą rękę, ale wiem jak z nim boksować. Z pewnością będę bardziej ruchliwy i szybszy - dodaje Kołodziej. .

Pięściarz z Krynicy-Zdrój zajmuje wysokie lokaty w rankingach największych federacji, a na zawodowych ringach nie poniósł żadnej porażki. Wielu podopiecznych Andrzeja Wasilewskiego i Piotra Wernera jest w tej samej sytuacji, jednak wciąż nie dostają szansy walki o tytuł, a jeśli już do takiego starcia dojdzie, to zderzenie z rzeczywistością okazuje się bardzo bolesne. Talk było choćby w przypadku niedawnego starcia o mistrzostwo świata WBA Andrzeja Wawrzyka z Aleksandrem Powietkinem, a raczej egzekucji Rosjanina na Polaku.

Kołodziej jest jednak zdania, że jest w stanie mierzyć się z najlepszymi i nie może doczekać się walki o tytuł.
- Ciągle myślami wybiegam w przyszłość i próbuję ustawiać siebie obok najlepszych w kategorii cruiser. Sparowałem w przeszłości i z Huckiem i z Hernadezem i myślę, że, przy odpowiednim nastawieniu psychicznym i fizycznym, jestem w stanie z nimi wygrać. Duże walki z dużymi nazwiskami tylko mnie motywują do jeszcze cięższej pracy - przekonuje Kołodziej.

- Sytuacja w kategorii junior ciężkiej klaruje się coraz lepiej. Jestem drugi w rankingu WBA, a możliwe, że Guillermo Jones przejdzie do wagi ciężkiej, wtedy mógłbym walczyć z Denisem Lebiediewem o mistrzostwo - dodaje pięściarz. Zawodnik grupy Urlich KnockOut Promotions ma już 34 lata, więc powinien już teraz toczyć największe walki, lub przynajmniej zbliżać się do nich wielkimi krokami.

- Niektórzy zawodnicy potrafią zdobyć tytuł w ciągu trzech lat, a są też tacy, którzy rozwijają się wolniej. Ja należę do drugiej grupy i potrzebowałem więcej czasu żeby rozwinąć skrzydła, a teraz jestem już gotowy na starcia z największymi. Pamiętam, że 2-3 lata temu też tak myślałem, jednak dopiero teraz wiem co to znaczy być dojrzałym zawodnikiem - komentuje „Harnaś” Na gali w Bydgoszczy walką wieczoru będzie starcie Artura Szpilki ( 14-0-0) z dużo bardziej doświadczonym Brianem Minto (37-5-0). Pojedynek odbędzie się na dystansie dziesięciu rund, a jego stawką będzie pas WBC Baltic. Jak ocenia to starcie Paweł Kołodziej?

- Jeszcze przed kontuzją sparowałem w Katowicach z Minto. Ten zawodnik na pewno potrafi boksować. Dobrze unika ciosów i dużo widzi w ringu, ale Artur na pewno wie co robić. Oczywiście każda walka może być trudna, przy złym nastawieniu psychicznym, ale myślę, że Szpila wygra to starcie – ocenia „Harnaś”

Tydzień po gali w Bydgoszczy do Moskwy pojedzie Krzysztof Włodarczyk, gdzie będzie bronił pasa WBC. Polak w Pałacu Sportu Dynamo skrzyżuje rękawice z mistrzem olimpijskim z Pekinu Rahimem Czakijewem. Kołodziej jest pewny, że „Diablo” pas zabierze z powrotem do Polski.

- Ta walka do duże wyzwanie dla Krzyśka, ale jeszcze większe dla Czakijewa. Przygotowywałem się z „Diablo” i do walki z Palaciosem, i do walki z Czakijewem i mogę powiedzieć, że jest teraz w dużo lepszej dyspozycji. Krzysiek idealnie wstrzelił się z formą i tak naprawdę to nigdy nie widziałem go tak dobrze przygotowanego, co na pewno zaowocuje w Moskwie. Widziałem co robił ze swoimi sparingpartnerami i na pewno zaskoczeniem dla Czakijewa będzie to jak mocno bije mistrz świata. Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że Krzysiek wygra przed czasem - ocenia pięściarz. {jcomments on}