onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


Grzegorz ProksaGrzegorz Proksa (28-2, 21 KO) wyjdzie na ring po raz pierwszy od przegranej walki o mistrzostwo świata wagi średniej. Plan jest taki, że drugą szansę na jedno z najwyższych trofeów Polak otrzyma w ciągu roku.

Pięć miesięcy temu 28-letni Grzegorz Proksa nie miał nic do powiedzenia w walce z Giennadijem Gołowkinem. Po dotkliwej porażce nie mógł zostać rzucony na głęboką wodę. W sobotniej 6-rundowej potyczce w Belfaście za rywala będzie miał Norberta Szekeresa. 26-letniego Węgra na Wyspy ściągnięto w zastępstwie chorego Lee Noble'a. Szekeres tydzień temu przegrał na punkty po 6 rundach z Mehdim Bouadlą, niedawnym rywalem Arthura Abrahama, a w listopadzie na takim samym dystansie uległ Kerry'emu Hope'owi, przeciwnikowi Proksy w dwóch zeszłorocznych walkach o mistrzostwo Europy. Polak nie nie jest w szczytowej dyspozycji. – Forma jest średnia. Nie mogę być zadowolony, bo miałem mało czasu na przygotowania. Zobaczymy co z tego wyniknie – mówi bokser.

Niedawno amerykański dziennikarz Dan Rafael zasugerował, że Proksa wystąpi 29 marca w amerykańskiej Veronie, tam gdzie uległ Gołowkinowi. Jego rywalem byłby Osumanu Adama, który w 2012 roku też przegrał starcie o mistrzostwo – z Australijczykiem Danielem Geale'em o tytuł IBF. Doniesieniom Rafaela zaprzecza Krzysztof Zbarski. – Jako agent sportowy Grzegorza nie pracuję nad pojedynkiem z Adamą. Koncepcja kolejnej walki Proksy jest uzależniona od tego, jak zaprezentuje się w sobotę. Oczywiście zwycięstwo wydaje się przesądzone, lecz chodzi o szereg elementów, które muszą „zagrać". Solidne przygotowanie się do startu w USA w tak krótkim okresie, biorąc pod uwagę zmianę strefy czasowej, uważam za mało realne – mówi Zbarski.
 
Więcej w sobotnim "Przeglądzie Sportowym". {jcomments on}