Patronat medialny


 


W pojedynku wieczoru sobotniej gali boksu MB Promotions we Wrocławiu Kamil Łaszczyk (29-0, 10 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Kevina Escaneza (8-3-1, 0 KO), jednak w drodze po wygraną musiał podnosić się z desek.

Walka w początkowej fazie układała się po myśli Polaka, który korzystając przewagi szybkości i wyszkolenia technicznego, efektownie punktował rywala z Francji, pewnie wygrywając pierwsze cztery rundy. "Szczurek" bił w różnych płaszczyznach, różnicował siłę uderzeń i dobrze trafiał na korpus.

W piątej odsłonie nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot akcji, gdy wrocławianin opuścił ręce w obronie i po czystym lewym sierpowym ciężko padł na matę. Łaszczyk zdołał się podnieść, choć kolejnych starciach zdawał się jeszcze odczuwać skutki nokdaunu.

Podopieczny Piotra Wilczewskiego nie zamierzał jednak rezygnować z ofensywy i ambitnie odpowiadał na ataki Franzuza, momentami prezentując błysk z początku walki. Ambitne nastawienie polskiego zawodnika o mało nie kosztowało go drugiego liczenia w dziesiątej rundzie, gdy ponownie nadział się na lewy sierp rywala.

Ostatecznie Łaszczyk pewnie pokonał Escaneza na kartach punktowych (99-91, 98-91, 99-91), ale materiał do analizy będzie miał po sobotniej walce bardzo obszerny.