onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Wiem co robić w ringu, by nie popełnić błędów w tej walce - mówi Konrad Dąbrowski (7-1, 1 KO), który 10 grudnia na gali "Królowie Nokautu" we Wrocławiu zmierzy się z Krzysztofem Szotem (20-19-2 5 KO). Dla 22-latka z Warszawy będzie to drugi tegoroczny występ.

Ostatni raz walczyłeś 4 marca tego roku. Na gali w Sosnowcu pokonałeś niejednogłośnie na punkty po czterech rundach Andreia Staliarchuka. Chyba jednak nie jesteś zadowolony z przebiegu tamtej walki? Widać było, że bardziej „polowałeś” na mocny, nokautujący lewy sierpowy, niż boksowałeś technicznie – co przecież bardzo dobrze potrafisz. To było dużym błędem?
Konrad Dąbrowski: Zgadza się. W tamtym pojedynku byłem mocno nastawiony na jeden silny cios, za mało wówczas było z mojej strony boksu technicznego, chodzenia na nogach, przepuszczania. Nastawiłem się, żeby urwać głowę, bo czułem jak poprawiłem się siłowo na treningu. Niestety na sile nic nie da radę, wiec walka wyglądała, jak wyglądała. Najważniejsze, że wygrana i kolejne doświadczenie i wnioski zdobyte.

Traktujesz walkę z Krzysztofem Szotem jako duży, a zarazem też najpoważniejszy swój test na zawodowych ringach? Czy po prostu podchodzisz do tego rywala jak do każdego wcześniejszego?
Do każdej walki podchodzę jak do najpoważniejszej w mojej zawodowej karierze, nikogo nigdy nie lekceważę i zawsze przygotowuje się na najlepiej przygotowanego rywala.

Mógłbyś powiedzieć coś swoich przygotowaniach do walki we Wrocławiu? Podobno miałeś okazję sparować między innymi z Rafałem Jackiewiczem.
Przygotowania przebiegają bardzo dobrze, mam wiele sparingów z rożnego rodzaju zawodnikami, natomiast do tego pojedynku nie sparowałem z Rafałem. Rafał przygotowuje się do swojej walki o pas, gdzie będzie walczył z zawodnikiem praworęcznym, więc byłoby nie po drodze mu robić ze mną springi. Ja ze swojej strony wkładam z siebie 100 procent w przygotowania, cały czas koncentruje się na walce i będę dobrze przygotowany.

Mówisz, że Szot nie powinien być dla ciebie zagrożeniem, podobnie twierdził Kamil Młodziński, a jednak Krzysztof zremisował z nim 8 sierpnia na gali w Międzyzdrojach. Na pewno oglądałeś tamtą walkę. Jest to pewna przestroga i wzór jak nie należy boksować z tak doświadczonym rywalem jak Szot?
Powiedzmy, że to jak boksował Krzysztof w walce z Kamilem mnie nie zdziwiło. Przewidywałem taki przebieg walki z jego strony. Natomiast jak walczył Kamil, byłem trochę zdziwiony. Wiem, że gdyby Kamil pokazał w tej walce swój boks techniczny – taki jak na sparingach prezentuje – ta walka wyglądałaby zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o mnie, wiem co robić w ringu, by nie popełnić błędów w tej walce. Postaram się pokazać to dziesiątego i zaboksować tak, jak układam to sobie w głowie.

Często powtarzasz, że czujesz się silnym pięściarzem, często masz „podłączonych” rywali na sparingach, a w ringu jakoś nie możesz wygrać przed czasem. Skąd się to bierze? Wychodzisz do ringu zbyt spięty?
Przede wszystkim nie walczę z „klientami”, którzy po jednym ciosie się wywracają, tylko wychodzą do ringu po to, żeby walczyć, a nie żeby przeboksować walkę, co było widać w moich pojedynkach. Na pewno z walki na walkę się uczę, nabieram kolejnego doświadczenia, a to jest bardzo potrzebne, żeby to co robię na sparingach i treningach przenieść w 100 procentach do ringu – tą większa siłę i precyzję.

Pełna treść artykułu na blogu '"Wokół Ringu" >>

Zobacz na żywo galę "Królowie Nokautu" we Wrocławiu >>