Sponsorzy grupy KnockOut

Patronat medialny


 

Krzysztof GłowackiWspinający się powoli na szczyt światowych rankingów wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki (18-0, 12 KO) rozpoczął przygotowania do swojego pierwszego tegorocznego startu. Niedawno w mediach pojawiła się informacja o jego potencjalnym pojedynku z Łukaszem Janikiem pod koniec marca, jednak pięściarz z Wałcza na ring ma wrócić dopiero w drugiej połowie kwietnia.

Popularny "Główka", który kończył przed czasem osiem z ostatnich dziesięciu walk nie ukrywa, że najchętniej już za kilka tygodni zmierzyłby się z aktualnym mistrzem Europy Mateuszem Masternakiem (29-0, 21 KO).

- Niedawno kibice zostali zaskoczeni wiadomością o szykującej się walce z Łukaszem Janikiem. Czy wiedziałeś coś o tych planach?
Krzysztof Głowacki:
Osobiście nic o tym nie słyszałem, jestem do takiej walki gotowy, ale z tego co wiem, to w najbliższym czasie nie ma takich planów.

- Kiedy zatem możemy spodziewać się twojej kolejnej walki?
Obecnie przygotowuję się na galę w Rzeszowie, która odbędzie się 20 kwietnia. Nie znam jeszcze szczegółów dotyczących tej walki. Mam nadzieję, że to będzie pojedynek co najmniej 8-rundowy.

- Kiedy niedawno zapytałem ciebie o walkę z Janikiem, to natychmiast odpowiedziałeś, że zdecydowanie bardziej wolałbyś zmierzyć się z Mateuszem Masternakiem...
Bo taka jest prawda. Od jakiegoś czasu otwarcie mówię, że chciałbym zaboksować o mistrzostwo Europy. Już po sparingach z Aleksandrem Aleksiejewem, który wtedy posiadał pas EBU wydawało mi się, że ten tytuł jest całkowicie w moim zasięgu. Teraz pas zmienił właściciela, ale mój cel się nie zmienia.

- Masternak w ostatnich walkach prezentował się bardzo dobrze, rzadko przegrywał jakiekolwiek rundy, nawet na długich dystansach...
To prawda, ale mnie jego styl boksowania nie zachwyca. Z pewnością nie czuję się pięściarzem gorszym od niego, na pewno mocniej biję i mój styl też ma swoje atuty. Pamiętam, że jego walki z mańkutami nie wyglądały rewelacyjnie.

- Dlaczego uważasz, że mógłbyś pokonać Masternaka?
Uważam, że mój styl bardzo by mu nie pasował. Jestem pięściarzem niewygodnym i mam czym uderzyć. Rozmawiałem już wstępnie z trenerem o tej walce, mam pełne poparcie mojego sztabu i wiemy jak go zaskoczyć. Przed walką nie będę jednak zdradzać taktyki.

- Obaj jesteście wysoko notowani w rankingu WBO, zwycięzca takiej walki byłby już bardzo blisko tytułu mistrza świata...
Na to liczę, osobiście nic nie mam do Mateusza, podczas zgrupowań kadry narodowej pozostawiliśmy w dobrych relacjach. Teraz wydaję mi się, że Mateusz trochę za dużo mówi. Słyszałem jego narzekania, że niewielu pięściarzy chce z nim boksować, że ktoś tam się go boi. Ja się go nie boję i z chęcią zabiorę mu ten pas mistrza Europy. Do tej pory wydawało mi się, że Mateusz podobnie jak ja woli działać w ringu niż mówić, ale ostatnio trochę się to zmieniło. Bardzo chętnie sprawdzę jego odwagę.

- Taka walka najprawdopodobniej musiałaby się odbyć na gali niemieckiej grupy Sauerland Event.
To mi nie przeszkadza, choćby dzisiaj mogę przyjąć taką propozycję. Mateusz twierdzi, że ma walczyć w kwietniu, nie ma jeszcze wyznaczonego rywala, a ja jestem w czołówce rankingu EBU. Wiem, że jeden z moich współpromotorów Andrzej Wasilewski wielokrotnie współpracował z jego aktualnym promotorem, więc nie sądzę, aby mieli oni problem z porozumieniem. Ciągle słyszę, że Mateusz chce walczyć z "Diablo", a dzięki walce ze mną mógłby udowodnić, że jest najlepszy na polskim podwórku i pokazać, że naprawdę zasługuje na tę szansę. Mam nadzieję, że nie usłyszę wymówek, że ta walka mu nic nie daje, bo w ostatnich pojedynkach boksował z pięściarzami słabszymi ode mnie. Liczę, że przyjmie to wyzwanie, a my damy kibicom wspaniały show.