Sponsorzy grupy KnockOut

Patronat medialny


 

W sobotę na gali w Toruniu Nuri Seferi (36-7, 20 KO) przegrał bardzo wysoko na punkty z Krzysztofem Głowackim (26-0, 13 KO), tracąc tytuł mistrza Europy WBO wagi junior ciężkiej i ponosząc pierwszą porażkę od ośmiu lat. "Albański Tyson" nie jest zadowolony z przebiegu pojedynku z Polakiem, jednak nie zamierza się poddawać i obiecuje kibicom, że jeszcze wrócić do czołówki kategorii cruiser.

- Mój cel jest ciągle ten sam, dalej chcę zdobyć mistrzostwo świata. Dziękuję wszystkim Albańczykom, którzy przejechali wiele kilometrów, żeby zobaczyć mnie w akcji na żywo. Niestety nie dałem rady Głowackiemu i przegrałem zasłużenie. Głowacki był szybszy i skutecznie unikał ze mną wymian - analizuje Seferi.

- Walczyłem z kimś notowanym na pierwszym miejscu na świecie, leworęcznym i dziesięć lat młodszym. To tak, jakby drużyna piłkarska Albanii grała z Argentyną czy Niemcami. Jestem dumny, że doszedłem do tego poziomu, ale tym razem nie dałem rady. Nie zamierzam się poddawać, wrócę jeszcze silniejszy - podsumowuje Albańczyk.

Głowacki po sobotniej wygranej umocnił się na pierwszej pozycji w rankingu World Boxing Organization i jest już bardzo blisko pojedynku z dzierżącym mistrzowski pas Marco Huckiem.

http://www.youtube.com/watch?v=znZ4vfo0Y1w