Patronat medialny


 


W skandalicznych okolicznościach Krzysztof Głowacki przegrał z Mairisem Briedisem w półfinale turnieju World Boxing Super Series. Sędzia Robert Byrd popełnił w tym krótkim pojedynku wiele rażących błędów. – Uważałem tego sędziego za dobrego, ale tę walkę zawalił – przyznał Fiodor Łapin, trener "Główki".

Łapin o samopoczuciu Głowackiego:
- Ze zdrowiem na szczęście wszystko ok, ale jest zdruzgotany. On tego nie widział, był w środku, dopiero teraz od nas wszystko słyszy, co się działo i jest mu przykro.

Łapin o swoich odczuciach po wydarzeniach w ringu:
- Jestem parę lat w boksie i czegoś takiego na własne oczy nie widziałem. Słyszałem, ale nie widziałem. Jak oceniam? Pierwszy cios łokciem byłego mistrza świata w muay thai, cios który jest przez niego wytrenowany, to jego wielka broń, to był ewidentny faul. Zresztą sam Mairis to przyznał po walce. Ten cios nie był nokautujący, ale podłączył Krzyśka. Potem były uderzenia po gongu i wtedy przyjął dwa decydujące ciosy. Na dodatek do ringu wszedł ktoś z obozu rywala i to też jest przecież złamanie zasad.

Łapin o wydarzeniach po walce:
- Szef łotewskiego związku mnie potem przepraszał, ja próbowałem coś w ringu załatwić, ale wszyscy chowali głowy. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że Mairis przyznał, że uderzył łokciem i że słyszał gong. Dodał też, że najważniejsze po walce jest to, by wszyscy byli zdrowi, ale zrobił wszystko, by zrobić coś innego. Zawiódł mnie.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>