onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Niedawny pretendent do tytułu mistrza świata wagi średniej Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO) wrócił do treningów po czerwcowej porażce z rąk Demetriusa Andrade. Na razie nie wiadomo, kiedy kibice zobaczą po raz kolejny w ringu 30-latka.

- Aktualnie ważę 81 kilogramów, ruszam się, ale bez przesady. Ostatnio polubiłem sporty wodne. Poza tym biegam i robię siłę. Cieszę się chwilą i wakacjami, a oprócz tego dbam o formę - mówi pięściarz z Warszawy.

Stawką walki z Andrade był mistrzowski pas WBO w limicie wagowym do 72,5 kilograma. 30-latek wkrótce ma spotkać się ze swoim promotorem Andrzejem Wasilewskim i ustalić plan na najbliższe miesiące. Pięściarz grupy KnockOut Promotions nie wyklucza, że wróci do występów w kategorii super półśredniej.

- Spokojnie mogę zejść do 69 kilogramów. Jeśli usiądziemy z panem Andrzejem Wasilewskim i wspólnie ustalimy taki plan, to ja nie mam z tym problemu. Jeśli pod koniec roku miałbym wrócić walką ze średnim rywalem, a potem np. boksować z Jaime Munguią czy Jessiem Vargasem, to jestem jak najbardziej na tak. Ale to tylko rozważania. Na dzisiaj jestem zawodnikiem wagi średniej - zdradza Sulęcki.

Polak na pewno nie zamierza w najbliższym czasie zmieniać sztabu szkoleniowego. Podobnie jak do dwóch poprzednich występów, Sulęcki będzie trenował do kolejnych startów z Piotrem Wilczewskim.