onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Nie liczę na jego słabość, a na swoją dobrą postawę - mówi Marek Matyja (13-1, 5 KO), który 19 sierpnia na gali w Międzydrojach skrzyżuje rękawice z Dariuszem Sękiem (26-3-2, 8 KO). Stawką pojedynku będzie tytuł mistrza Polski wagi półciężkiej.

19 sierpnia na gali w Międzyzdrojach walka z Dariuszem Sękiem (26-3-2, 8 KO). Ma pan sportowy nóż na gardle. Tak się pan czuje?
Marek Matyja: Nie, nie czuję się tak. Dlaczego miałbym mieć sportowy nóż na gardle? Walka jak każda inna. Przynajmniej ja tak do niej podchodzę. Aczkolwiek szanuję Darka jako zawodnika i za to, że wziął tę walkę. Mamy określony plan taktyczny z trenerem i będziemy go realizować.

Będzie ciążyć presja? Walka wieczoru, specjalnie dobrani sparingpartnerzy. Stawka naprawdę wysoka, bo może pan zostać najlepszym w tej wadze. Andrzej Fonfara przeszedł do wagi cruiser.
Ja nie myślę takimi kategoriami. Skupiam się na swojej robocie, wiem co mam robić. Cieszę się, że sparingpartnerzy przyjechali specjalnie dla mnie. To ma ułatwić zadanie do wykonania. Może tylko cieszyć, że promotor zapewnił taki komfort i mogę sparować z odpowiednimi zawodnikami. Daje mi to raczej kolejną pewność siebie, że mogę rywalizować z najlepszymi zawodnikami.

Jak zmienił się pana boks od przegranej z Norbertem Dąbrowskim? Mam wrażenie, że w ostatniej walce z Emmanuelem Feuzeu był pan już pewny siebie. Zaprezentował zdecydowany boks z zębem.
Przede wszystkim przed walką z Norbertem Dąbrowskim miałem długą przerwę i operację wzroku. Nie da się ukryć, że była to znaczna wada. Po tej rocznej przerwie wchodząc do ringu brakowało właśnie tej pewności siebie, stanowczości w postępowaniu. Wybiło mnie to z rytmu. Wiadomo, że trochę przeżyłem tę porażkę, ale to, że wróciłem do rytmu startowego spowodowało powrót tej pewności.

Bilety na galę w Międzyzdrojach już wyprzedane. Będzie autokar z pana kibicami z Oleśnicy lub Wrocławia?
Tak. Przyjedzie autokar ze znajomymi. Powinno być ode mnie około 80 osób.

Część osób mówi, że Dariusz Sęk już wypalił się i nie ma radości z boksu. Liczy pan na to?
Ja przede wszystkim liczę na siebie, a co Darek zaprezentuje w ringu to zależy od niego i od tego jak się przygotuje. Wydaje mi się, że to kwestia tego czy miał wcześniej odpowiednie obozy przygotowawcze przed poprzednimi walkami. Teraz o tej walce wiedział dużo wcześniej, jest doświadczonym zawodnikiem i wie jak się przygotować. Ale ja nie liczę na jego słabość, a na swoją dobrą postawę.

Ostatnio słowo dla kibiców. Dlaczego powinni koniecznie obejrzeć walkę Dariusz Sęk – Marek Matyja?
Ponieważ jesteśmy bardzo bojowo nastawionymi zawodnikami i bardzo chcemy wygrać. Ja czuję się bardzo dobrze i wdaje mi się, że to będzie bardzo dobra postawa z mojej strony, dobre widowisko i zwycięstwo Matyi.

Pełna treść artykułu na Ringblog.pl >>