Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut


Dziś wieczorem na gali w Danii na ring po porażce z Grigorijem Drozdem powróci były mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (30-1, 22 KO). Rywalem Polaka będzie Sandro Siproszwili (27-17, 13 KO). - Mateusz musi tą walką zrobić wrażenie, udowodnić, że dobrze współpracuje z nowym trenerem - mówi w wywiadzie dla ringpolska.pl Chris Meyer, naczelny dyrektor grupy Sauerland Event.

- Październikowa porażka Mateusza z Drozdem była dla pana dużym rozczarowaniem?
Chris Meyer: To było przede wszystkim duże rozczarowanie dla Mateusza. Myślę, że on w rozmowach z mediami wyjaśnił już przyczyny przegranej i ten temat jest za nim. Teraz patrzymy już w przyszłość i czekamy na drugi start.

- W sobotę walka z Siproszwilim. Jakie ma ona znaczenie?
To jest dla niego takie wznowienie kariery, on chce poczuć się pewnie z nowym trenerem, to pojedynek na przetarcie. Mateusz miał propozycje od bardziej wymagających rywali, ale na razie lepiej iść krok po kroku. Mateusz musi tą walką zrobić wrażenie, udowodnić, że dobrze mu się współpracuje z nowym trenerem.

- Kto zadecydował o zmianie trenera - grupa Sauerland czy Mateusz?
Oczywiście były na ten temat między nami rozmowy, ale decyzję podjął Mateusz, bo to on musi współpracować z nowym trenerem, ich wzajemne relacje muszą być znakomite, to bardzo osobista decyzja.

- Czego spodziewacie się po Mateuszu, zakładając, że pokona Siproszwiliego...
Że wkrótce znów będzie tam, gdzie był przed porażką z Drozdem. Chcielibyśmy, by zaboksował o jakiś tytuł, niekoniecznie EBU, ale coś w rodzaju EBU, a potem zaczął celować w mistrzostwo świata.

- Mateusz w polskich mediach deklarował chęć  rewanżu z Drozdem. To dobry pomysł?
Oczywiście, że tak! Uważamy, że Masternak jest w stanie pokonać Drozda, który w tamtej walce zdołał wygrać, jednak według nas dlatego, że Mateusz nie był wówczas w szczytowej formie, nie pokazał wszystkiego, na co go stać.

- Sądzi pan, że Masternak pomoże Hernandezowi jako sparingpartner w przygotowaniach do walki z Kołodziejem?
Trzeba by o to zapytać trenera, ale sądzę, że nie ma to większego sensu, bo Mateusz będzie zaraz po swojej walce. Aby to miało sens, obaj powinni być w podobnej fazie przygotowań.