Patronat medialny


 


 

Piątkowy rywal Michała Cieślaka mógłby rządzić całą prowincją w Demokratycznej Republice Konga, jednak teraz celem Ilungi Makabu jest mistrzowski pas WBC.

- Nasz tata jest prawdziwym królem. Daleko na wschód od Kinszasy znajduje się prowincja Lulua ze stolicą w Kanandze, a ojciec sprawuje nad nią władzę. Pod jego rządami jest wielu mniejszych wodzów - mówił "Przeglądowi Sportowemu" roku temu w Katowicach Martin Bakole, dzień przed tym, jak pokonał przed czasem Mariusza Wacha. Sympatyczny 28-latek występujący w kategorii ciężkiej to młodszy o pięć wiosen brat Juniora Ilungi Makabu, który w piątek w stolicy DR Konga powalczy z Michałem Cieślakiem o wakujące mistrzostwo świata WBC wagi cruiser (90,7 kg).

- W naszych stronach ludzie nie lubią królów. Jako mężczyzna byłbym kandydatem do przejęcia władzy po tacie, a to grozi śmiercią. Mogliby na przykład dodać mi truciznę do jedzenia. Tak było z moim dziadkiem, został zabity - tak Bakole tłumaczył, dlaczego rzadko odwiedza rodzinę. Jednak to Junior jako najstarszy syn (ma dziewięcioro rodzeństwa) teoretycznie jest pierwszy w kolejce do tronu. On też wcześnie opuścił Kanangę, rezygnując z życia w królewskim pałacu. Ojciec, który również boksował - podobno był nawet mistrzem kraju i nosił pseudonim „Makabu Foreman” – wysłał go do Kinszasy, a jako 19-latek Ilunga przeprowadził się do RPA.

W piątkowej bitwie z Cieślakiem w narożniku Ilungi stanie Damien Durandt, syn Nicka. Ojciec trzy lata temu zginął w wypadku, jadąc na motocyklu. – Wypełnię dzieło taty, który zawsze wierzył, że Junior zostanie mistrzem świata - zapowiada młody szkoleniowiec. I zaznacza, że gdy w 2016 roku Makabu na stadionie Evertonu w Liverpoolu dał się znokautować Tony’emu Bellew w potyczce o pas WBC, nie sekundował mu jego ojciec. - Od tamtej pory Junior dojrzał. Pragnie triumfu bardziej niż kiedykolwiek. Walka będzie twarda, ale Cieślak nigdy nie mierzył się z rywalem takiego kalibru - dodaje młody Durandt.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>