Patronat medialny


 


17 września na gali Polsat Boxing Night w ERGO Arenie do walki o młodzieżowe mistrzostwo świata WBC wagi super półśredniej przystąpi Patryk Szymański (16-0, 9 KO). Dla 23-latka z Konina będzie to pierwszy występ przed polską publicznością od ponad dwóch lat. Szymański ostatni raz boksował w lipcu, kiedy to pewnie pokonał na punkty niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata Wilky'ego Campforta.

Jak to się stało, że zaboksujesz w Polsce? Ostatnio toczyłeś walki wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.
Patryk Szymański: Usiedliśmy wspólnie z panem Andrzejem Wasilewskim, pojawił się pomysł, że fajnie byłoby pokazać się polskiej publiczności. Ja byłem tym bardzo zainteresowany i wszystko poszło bardzo sprawnie.

Czy to nie kłóci się z tym co robiłeś przez ostatnie dwa lata, czyli długimi obozami w USA, nad którymi czuwał Chico Rivas?
Wszystko co do tej pory robiłem w tych przygotowaniach jest konsultowane z Chico Rivasem. Co więcej, on przyleci do Polski na 2-3 tygodnie przed walką i będzie stał w moim narożniku w walce. Był już kilka razy w Polsce, ale nie mówił, że nie podobało mu się specjalnie, dlatego teraz postaram się pokazać mu nasz kraj z dobrej strony.

Jak w takim razie przygotowujesz się do tej pory?
O moje przygotowanie fizycznie niezmiennie dba Jakub Chycki i jestem z tej współpracy zadowolony. Boks z kolei ćwiczę z trenerem Wojciechem Komasą, z którym znam się jeszcze z czasów amatorskich i dobrze nam się współpracuję. Od poniedziałku rozpoczynam sparingi, więc wszystko mamy pod kontrolą.

Czy wiemy już z kim zaboksujesz?
Słyszałem o pewnym nazwisku, ale głos w tej sprawie zawsze należy najpierw do moich promotorów.

Ostatni raz walczyłeś na początku lipca i była to jedna z twoich trudniejszych walk. Nie za krótko odpoczywałeś?
Faktycznie pewien etap w tych przygotowaniach ominęliśmy, ale to dlatego, że zostało mi jeszcze sporo z poprzedniego okresu przygotowawczego. Walka z Wilkym Campfortem nie była dla mnie ciężka fizycznie. W pewnym momencie zgubiłem tam rytm boksowania, ale nie czułem się zmęczony. Po finałowym gongu mógłbym boksować jeszcze dwie rundy.

Jesteś zadowolony z tego jak przebiegł twój debiut na antenie amerykańskiej telewizji ESPN?
Nigdy nie jestem w pełni zadowolony ze swoich występów, zawsze jest coś do poprawy, ale myślę, że wypadłem nieźle. Wygrywałem niemal wszystkie rundy wyraźnie, chociaż błędy też się pojawiły. Niektórzy mnie straszyli Campfortem i mówili, że nie dam sobie z nim rady, ale pokazałem, że jestem na dużo wyższym poziomie niż on.

Czy w walce z Campfortem miałeś okazję się w końcu sprawdzić?
Mam taki problem, że przed każdą walką słyszę, że będzie coraz trudniej, ale zupełnie tego nie odczuwam. Ja cały czas czuję swoją dużą przewagę nad rywalami i pojedynek z Campfortem, poza oddaną jedną czy dwiema rundami z mojej winy, nie był dla mnie trudny. Ciągle mam ten niedosyt, bo chciałbym się zderzyć z jeszcze wyższym poziomem.

Stresujesz się przed powrotem na polskie ringi?
Nie, jestem raczej bardzo zmotywowany i cieszę się, że jest szansa do pokazania się na polskiej imprezie. Nie było mnie tutaj już ponad dwa lata, więc warto się przypomnieć. Czeka mnie występ na wielkiej gali, więc motywacji na pewno nie zabraknie.

Będziesz walczył o młodzieżowe mistrzostwo świata federacji WBC. Czy to kierunek, w którym będzie szła twoja kariera?
Myślę, że na razie nie celujemy w żadną konkretną federację. To po prostu kolejny ważny krok na mojej bokserskiej drodze i zawsze bardzo przyjemnie jest po taki pas sięgnąć. Federacja WBC jest bardzo prestiżowa i ten tytuł na pewno poprawi mój ranking, ale to chyba za wcześnie, żeby mówić o dalszych planach.

W Ergo Arenie nie zabraknie twoich kibiców z Konina?
Jeden autokar z kibicami z Konina na pewno pojedzie do trójmiasta. Ale jest szansa, że zainteresowanych zobaczeniem mojej walki na żywo będzie jeszcze więcej.

Kup bilet na galę Polsat Boxing Night >>