Patronat medialny


 


- Jeżeli ktoś mnie skreślił po jednej słabej walce, to pokażę mu, że się mylił - mówi młodzieżowy mistrz świata WBO i WBC Patryk Szymański (17-0, 9 KO), który 20 maja na gali w Poznaniu skrzyżuje rękawice z byłym mistrzem Europy Rafałem Jackiewiczem (48-16-2, 22 KO). Dla 23-letniego Szymańskiego będzie to pierwszy tegoroczny występ.

Jak przebiegają przygotowania do walki?
Patryk Szymański: Przygotowania przebiegają bardzo dobrze. Przede mną jeszcze tydzień ciężkich sparingów w USA i wracamy do Polski. Z każdym tygodniem czuję, że forma rośnie i już nie mogę się doczekać wyjścia na ring!

Pojawiła się informacja, że w twoim narożniku w walce z Jackiewiczem zamiast Chico Rivasa pojawi się Norman Wilson.
Na dzisiaj mogę powiedzieć, że nic się nie zmienia i w moim narożniku w walce z Jackiewiczem będzie Chico Rivas

Mimo wszystko, w czasie tych przygotowań często zaczęło pojawiać się nazwisko Normana Wilsona. Czy to nowa osoba w twoim sztabie szkoleniowym?
Norman to trener z dużym doświadczeniem, był już w moim obozie przed walką z Campfortem i przyniosło to pozytywne efekty. Wilson umie przekazać wiedzę i czuję, że pod okiem Chico i Normana każdego dnia robię krok do przodu, rozwijam się jako pięściarz.

Zdradzisz kilka nazwisk sparingpartnerów?
Nie było tym razem żadnych gwiazd. Dużo zawodników z dobrymi rekordami, ale nie pamiętam nazwisk.

Odpoczywałeś od USA kilka miesięcy. Jak twoi trenerzy ocenili ten okres przerwy od treningów w Stanach? Nie zardzewiałeś?
Przyleciałem w dobrej dyspozycji, ponieważ w Polsce nie próżnuję, cały czas zostaję w treningu, więc byli zadowoleni z mojej formy.

Wielu kibiców postawiło na tobie krzyżyk po ostatniej walce. Jak ważny jest dla ciebie występ w Poznaniu?
Nie biorę do siebie takich opinii. Najwidoczniej nie znają się na boksie i widzą tylko powierzchownie co się stało w walce. Nikt nie spojrzy, kiedy walczyłem walkę wcześniej, ile miałem czasu na przygotowania. Nie ukrywam tego, że zaprezentowałem się bardzo słabo i kibice mają prawo do krytyki. Walką z Rafałem chcę udowodnić, ile jestem wart i pokazać tym co postawili krzyżyk, że nie mieli racji.

Jak trudnym rywalem będzie dla ciebie Rafał Jackiewicz na tle twoich ostatnich rywali?
Ciężko porównać. Rafał jest doświadczony i niebezpieczny. Nastawiam się na bardzo ciężką walkę, ale wszystko zweryfikuje ring.

Jeszcze niedawno mówiłeś, że czekasz na pojedynek, w którym trochę oberwiesz i poczujesz, że jesteś w walce. Czy walka z Villalobosem pozwoliła ci samemu lepiej się poznać i sprawdzić swoje granice?
Ostatnia walka, pomimo że była bardzo brzydka i wyrównana, to w mojej ocenie dała mi wiecej niż wszystkie 17 walk na zawodowym ringu. Przede wszystkim dostałem nauczkę na przyszłość, że przygotowania muszą być zawsze na 100%. Nie ma mowy o lekceważeniu. Dostałem kopa motywacyjnego do jeszcze cięższego treningu i poświęcenia się dla boksu. Jeśli chodzi o granice, to walka wyglądała tak jak wyglądała tylko z mojej winy. Myślę, że ona nie pokazała moich granic. Rywal był słaby, a ja tego dnia nie byłem sobą.

Rafał Jackiewicz jest zawodnikiem trudnym do znokautowania. Jak wartościowa byłaby dla ciebie wygrana z nim przed czasem?
Nie skupiam się na nokaucie, mam wygrywać walkę runda po rundzie i realizować plan taktyczny. Jeśli trafię czysto i będę się trzymał planu nokaut przyjdzie sam.

Jackiewicz przestrzega cię przed tym, żebyś zaczął umniejszać jego osobie, bo wtedy on zacznie odpowiadać. Będziesz grzecznie siedział cicho do samej walki?
Nie w moim stylu jest śmieciowe gadanie. Znam Rafała, osiągnął w boksie zawodowym sporo, ale 20 maja w ringu udowodnię, że nadchodzi mój czas.

Jackiewicz zapowiada, że jeśli pozwolisz mu złapać rytm, to znokautuje cię w jeszcze bardziej widowiskowy sposób niż Michała Syrowatkę. Jak poważnie traktujesz te zapowiedzi?
Mam swój plan na tę walkę i jestem pewny swojej wygranej. Cieszę się, że Jackiewicz wyjdzie wygrać, bo to gwarantuje emocje. A przecież o to chodzi, ludzie płacą za bilety, bo chcą w ringu emocji.