onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

W niedzielę 14 stycznia Patryk Szymański (18-0, 9 KO) wyleci do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpocznie główny etap przygotowań do kolejnej zawodowej walki. 24-latek wróci na ring 17 marca podczas gali w Poznaniu, gdzie będzie boksował o pas międzynarodowego mistrza Polski wagi super półśredniej.

Czy to prawda, że do walki w Poznaniu będziesz przygotowywał się w USA?
Patryk Szymański: Tak, w najbliższą niedzielę wylatuję do Las Vegas. Nie chcę jednak jeszcze zdradzać nazwiska mojego nowego trenera. Mamy wszystko ustalone, ale najpierw chciałbym się z nim spotkać osobiście, odbyć pierwszy trening i porozmawiać, zanim to ogłoszę w mediach.

To znane nazwisko?
To trener ze ścisłej czołówki. Wiele osób już wcześniej namawiało mnie, żebym spróbował współpracy właśnie z tym szkoleniowcem, ponieważ mój styl będzie dobrze pasował do jego filozofii.

Nie wyobrażasz sobie dzisiaj treningów poza USA?
To nie jest tak. Szukałem też trenera w Anglii, zrobiłem rozeznanie i pytałem w kilku miejscach. Wszyscy cenieni trenerzy są bardzo zapracowani albo wiążą ich kontakty z poszczególnymi grupami lub promotorami. Nastawiałem się, że znajdę trenera w Anglii, bo chciałem pozostać w Europie, ale ostatecznie znowu lecę do USA.

Będziesz tam trenował aż do pierwszych dni marca?
Nie, w lutym przenoszę się do Londynu razem z moim trenerem, który przyleci do Anglii trenować innego swojego zawodnika. Oczywiście ja się dostosowuję w tym przypadku do trenera i planu innego, dużo bardziej utytułowanego pięściarza. Ten szkoleniowiec ma w Anglii kilku zawodników i często bywa w Londynie, co mnie cieszy, bo nie zawsze trzeba będzie latać do Stanów Zjednoczonych, jeśli nasza współpraca potrwa dłużej.

Czy to prawda, że sam zorganizowałeś sobie obóz w USA oraz nowego trenera?
Tak, nie pomagał mi w tym żaden promotor, ale tak chciałem. Można siedzieć, narzekać i użalać się nad sobą, ale ja wolę wziąć sprawy w swoje ręce i działać.

Jak doszło do tego, że wystąpisz w Poznaniu?
Dostałem propozycję od Fundacji Wielkopolski Boks, której jestem ambasadorem i szybko doszliśmy do porozumienia. Na wszystko oczywiście wyraził zgodę mój promotor Andrzej Wasilewski.

Znasz już rywala?
Jeszcze nie. Na oku jest kilku zawodników, ale jeszcze nie mogę powiedzieć nic konkretnego.

Damian Jonak zapowiada powrót do sportu. Może on byłby dobry rywalem?
Jestem chętny na taki pojedynek, ale nie sądzę, żeby Damian chciał ze mną boksować. Po pierwsze spodziewam się, że za taką walkę rzuciłby jakąś zaporową kwotę, która byłaby nierealna do spełnienia, a po drugie z tego co wiem, to Jonak wróci na ring w wadze średniej lub super średniej. On chyba już nie zejdzie do kategorii do 69 kg. Nawet jakby zszedł, to myślę, że znalazłby jakiś powód, żeby ze mną nie boksować.

Jakie masz plany na ten rok?
Na pewno walczyć częściej, niż w ostatnich dwóch latach. Te przerwy są trochę za długie, a ja jestem w takim wieku, że potrzebuję startów. Na razie skupiam się na występie w Poznaniu, a potem będę myślał o kolejnych celach.