onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Jeszcze niedawno trener Andrzej Gmitruk mówił, że ten chłopak ma wszystko, by zostać mistrzem świata, niestety kariera Pawła Stępnia (7-0, 6 KO) została zahamowana przez kontuzje. Boksujący w wadze półciężkiej pięściarz ze Szczecina wraca do ringu po wyleczeniu łokcia i barku. W sobotę w nowej hali w Nysie zmierzy się z Tanzańczykiem Bensonem Mwakyembe (11-3-1, 6 KO).

- Z niecierpliwością czekam na sobotę – przekonuje w rozmowie z "Super Expressem" Stępień, ale nie ma co się dziwić, skoro na przestrzeni roku to będzie jego druga walka.

Po sierpniowym pojedynku w Międzyzdrojach, w którym Stępień znokautował w 4. rundzie Kubańczyka Dayrona Lestera i nabawił się bolesnej kontuzji lewego łokcia.

– Teraz już nic mi nie dolega i w sobotę chce postawić kropkę nad „i” w ringu – mówi Paweł, który liczy, że w tym roku stoczy jeszcze co najmniej trzy walki.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze