onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Ma w swojej kartotece trzy wyroki więzienia, a w policyjnych rejestrach do końca życia będzie figurował jako złodziej samochodów. Gdy został ugodzony nożem w serce, od śmierci dzieliły go dwie minuty. Dziś jest właścicielem przedszkola, prowadzi treningi, a przede wszystkim boksuje. W sobotę, 2 kwietnia, będzie walczył podczas gali Polsat Boxing Night i jednego można być pewnym – znów zrobi show.

Historia Rafała Jackiewicza to gotowy scenariusz filmowy. A przede wszystkim modelowy przykład zbawiennego wpływu sportu na życie. Popularny "Wojownik" dosłownie w ostatniej chwili zszedł z przestępczej ścieżki, dziś mogąc pochwalić się rozlicznymi osiągnięciami. Przy okazji jest jedną z najbarwniejszych postaci w całym polskim sporcie.

Choć Rafałowi Jackiewiczowi pisana była kryminalna przyszłość, on oszukał przeznaczenie. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem trójki dzieci. Trenuje, ale też sam prowadzi bokserskie zajęcia. Ma nawet dwa przedszkola, w których podopieczni podobno go uwielbiają.

Stałe miejsce w jego życiu zajmują samochody, ale już w zupełnie innym niż przed laty wymiarze – Jackiewicz wyliczył niedawno, że był już właścicielem... 57 aut. Z dawnych czasów pozostała mu też miłość do słodyczy - trenerzy i współuczestnicy zgrupowań do dziś wspominają, jak Jackiewicz objadał się po kryjomu pączkami albo jak co wieczór wymykał się z hotelu i wracał z kilkoma gałkami lodów.

Niektórzy mówią, że boks to nie sport, a zwykłe mordobicie. Historia Rafała Jackiewicza jest najlepszą ripostą. Można bić się pod dyskotekami, ale można też w ringu. Można zdobyć mistrzostwo Europy, walczyć o mistrzostwo świata, a potem wybierać wraz z trójką dzieci samochód numer 58. A jeśli jest się wojownikiem, można to osiągnąć nawet wtedy, gdy przez pół życia jest się sierotą, a dojrzewa się w przestępczym półświatku. 

Pełna treść artykułu na Eurosport.onet.pl >>