onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 


Dziś w warszawskim klubie "Copacabana" krótki trening dla mediów i kibiców odbył Mariusz Pudzianowski, który w sobotę na gali KSW 16 zmierzy się z Jamesem Thompsonem. "Pudzian" przyznał, że przed sobotnim występem trenował przede wszystkim techniki bokserskie....

http://www.youtube.com/watch?v=QuOhXVjzCL8

Bezpośrednia transmisja z gali KSW 16 w sobotę w Polsat Sport i Polsat

Pudzianowski

Już w najbliższą sobotę na gali KSW 16 Mariusz Pudzianowski zmierzy się z Jamesem Thompsonem. Popularny "Pudzian" nie ukrywa, że potyczka z brytyjskim "Kolosem" może być dla niego przygrywką przed drugim starciem z Timem Sylvią, jedynym pogromcą polskiego siłacza na ringach MMA.

- Sylvia to moja zmora nocna i jeżeli się mu nie zrewanżuję, nie będę chciał iść dalej - przyznaje "Pudzian". - Dążę do tego rewanżu i mam nadzieję, że do niego dojdzie. Nie wiem, czy już jesienią, ale w najbliższym czasie wyślemy mu propozycję rewanżu w Polsce. Jeśli mu się zrewanżuję, będę piął się dalej, ale najpierw muszę się cofnąć te dwa-trzy kroki.

Zapytany o to, co w sytuacji, gdyby Amerykanin nie chciał się z nim ponownie zmierzyć, Pudzianowski odpowiada: - Nie biorę na razie pod uwagę opcji, że Sylvia się nie zgodzi. Jeśli jest wojownikiem i ma serce do walki, powinien się zgodzić.  Ja zgodziłbym się na rewanż z Kawaguchim, Butterbeanem czy Najmanem.

Marek PiotrowskiSylwetkę Marka Piotrowskiego znają wszyscy fani sportów walki. To on na przełomie lat 80-tych i 90-tych przecierał amerykańskie szlaki dla takich zawodników jak Andrzej Gołota czy Tomasz Adamek. Zaczynał od karate, później był mistrzem świata w kick-boxingu, a w 1997 roku otrzymał propozycję walki o tytuł czempiona w boksie zawodowym - do mistrzowskiej walki z Amerykaninem Reggie Johnsonem jednak nie doszło. Na przeszkodzie stanął rywal, z którym Piotrowski zmaga się dzielnie od lat - kłopoty ze zdrowiem. Ale i w tej potyczce "Wojownik" lub - jak mówiły o nim przed laty takie gwiazdy Hollywood, jak Hulk Hogan czy Chuck Norris - "Punisher", nie daje za wygraną. - Walka to zmaganie się z przeciwnościami, jakie są przeszkodą w dążeniu do wyznaczonego celu. Walka zmienia człowieka, kształtuje jego charakter i osobowość - mówi Piotrowski.

- Kibice często zastanawiają się, jak zawodnicy sportów walki radzą sobie ze stresem i presją. Jak pan sobie radził z tymi sprawami? Miał pan jakąś metodę?
Marek Piotrowski:
Chyba nie miałem żadnej "metody" na radzenie sobie ze stresem. Chociaż... Myślę, że moja wiara to czynnik, jaki pomagał mi w psychicznym przygotowaniu do ringowej konfrontacji. Dziś ta wiara jest tym, co pozwala zrozumieć mi moje życiowe położenie.

- Podobno wypowiedział pan kiedyś takie zdanie: "Ból to rzecz, którą można opanować". Chodziło panu dosłownie o opanowanie bólu czy umiejętność znoszenia cierpienia?
MP:
Myślę, że nie wypowiedziałem tych słów w przedstawiony tu sposób. Nie łudźmy się! Są momenty, kiedy skala bólu przekracza granice wszelkiej tolerancji. Są również odczucia, jakie znieść można mimo dyskomfortu. Można na pewno więcej znieść, jeśli widzimy sens naszego postępowania i właściwość drogi, po której kroczymy.

- Co było najważniejszym elementem w treningu Marka Piotrowskiego? Mam na myśli jakąś akcję, do której przykładał pan szczególną uwagę...
MP:
Jeśli chodzi o techniczny aspekt mojego przygotowania do walki w kickboxingu, to czynnikiem, do jakiego przywiązywałem szczególną uwagę, była koordynacja rąk i nóg. Uważałem, że jest to sercem walki w tym sporcie. Ciało powinno pracować jako jedna skoordynowana broń.

- Zawsze cechowała pana sumienność i pracowitość. Zdarzały się panu i takie dni, kiedy nie miał pan ochoty iść na trening?
MP:
O tak! Wielokrotnie. Wycieńczony organizm buntuje się przed kolejną porcją męczarni. Jednak dyscyplina wewnętrzna jest tym, co pozwala wytrzymać obciążenia, jakie często wydają się być ponad normę.

Marek PiotrowskiKiedy pytam młodych ludzi, kim jest Marek Piotrowski, jestem świadkiem niewiedzy. Kiedy się mówi o wojownikach, często możemy usłyszeć nazwiska celebrytów z nadwagą, którzy uczestniczą w mocno zezwierzęconych formułach mieszanych sztuk walki. Wiem, że Marek Piotrowski nie był 100% pięściarzem, ale tu nie o to chodzi. Grunt to wiedzieć czym jest ciężka praca i autentyczny sukces sportowy. ''Punisher” bo taki przydomek ringowy nosił Piotrowski, zawsze stawiał sukces sportowy ponad układy i wpływy pieniężne. Piotrowski jest absolutną legendą sportów walki. To właśnie on przetarł polskim wojownikom szlak w USA. Zapytajcie Hogana, Norrisa, Sheena, kim jest Marek Piotrowski, oni wiedzą.....a Wy?. W rozmowie ringpolska.pl Marek Piotrowski zdefiniował słowo "walka".

- Termin walka, ma dla mnie szerszy wymiar od samego spotkania między linami czy macie. Można to wywnioskować z obejrzenia filmu "Wojownik", jeśli taka okazja się nadarzyła. Walka generalnie, to zmaganie się z przeciwnościami, jakie są przeszkodą w dążeniu do upatrzonego celu. Walka zmienia człowieka, kształtuje jego charakter i osobowość. Walka ringowa jest jedną z odsłon wyzwań jakie człowiek może sobie postawić. Moja osobowość zaczęła być kształtowana pod tym kątem u początku lat młodzieńczych.. Wtedy to zainspirowało mnie karate. Pierwszy kontakt z tą dziedziną odcisnął wyraźne piętno na mojej osobie. Zawsze chciałem , żeby to czemu poświęcam godziny treningowe wykraczało poza salę ćwiczeń. Stąd karate kyokushin (kyoku-biegun, shin-prawda) ukierunkowało mnie na poszukiwanie prawdy o sobie w ten specyficzny sposób. Z pewnością nie jest to jedyna droga do zgłębiania wiedzy o sobie, ale stała się ,moją jedyną i niepowtarzalną. Ścieżki jakimi kroczyłem( i kroczę), nie mogły się odbywać w izolacji od wiary w Boga, jaka od dzieciństwa została we mnie zaszczepiona i którą kultywuje do dziś. Trening , podejście do spraw doskonalenia siebie i pracy nad eliminacją swoich mankamentów, stała się moją ścieżką duchową. Znalezienie takowej , to w moim mniemaniu, najważniejsza ludzka misja. Mam tu na myśli sens istnienia, odnalezienie jego celu i radości codziennej egzystencji.

Wkrótce na ringpolska.pl wywiad z Markiem Piotrowskim.

- Chyba za wcześnie powiedziałem, że kończę karierę. Będę jeszcze walczył, być może powrócę do Grand Prix wagi ciężkiej, bo jestem w stanie jeszcze kilka razy zawalczyć. Nie robimy jeszcze analizy mojej porażki, muszę dojść do siebie, bo nie widzę  zbyt dobrze - powiedział zaraz po przylocie do Moskwy Fedor Emelianienko. W tej jednej krótkiej wypowiedzi, "Imperator" odpowiedział swojemu promotorowi Vadimowi Finkelsteinowi, dlaczego walka z Silvą nie mogła być kontynuowana, udowadniając przy okazji, jak wiele on sam znaczy dla Strikeforce Grand Prix. Była panika w Moskwie i Nowym Jorku...

Video. Silva masakruje Emelianienkę >>

Przepustka do pieniędzy Vadima Finkelsteina, prezydenta promocyjnej  moskiewskiej firmy M-1 Global zawsze nazywała się Fedor Emelianenko, bo poza nim nie ma  w firmie żadnego zawodnika MMA, którego można sprzedać i pokazać światu.  Nie ma  się więc czemu dziwić, że Finkelstein wpadł w panikę, kiedy  "Imperator"  już w pierwszej walce turnieju mistrzowskiego Strikeforce przegrał drugą walkę z rzędu w karierze, zostając dosłownie zmasakrowany przez Antonio Silvę. Panika była jeszcze większa, kiedy legendarny Fedor powiedział zaraz po walce, że już chyba zakończy występy w klatkach, bo "już wszystko z siebie dał". I wtedy Vadim  zrobił coś, czego w jeszcze w MMA nie było: zanegował to, co widziały na całym świecie miliony widzów - porażkę Fedora. - Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, że zatrzymano walkę, i że Fedor przegra walkę.  Nie uważam tego za porażkę, ponieważ  pierwszą rundę Fedor zdecydowanie wygrał, a drugą wygrał zdecydowanie Silva. Nie wiemy co by się zdarzyło w trzeciej -  powiedział osłupiałym  dziennikarzom ESPN Finkelstein.

Mariusz PudzianowskiPodczas gali z cyklu KSW XVI, która odbędzie się w maju w Sopocie, swój kolejny pojedynek w MMMA stoczy wielokrotny mistrz świata strongmanów Mariusz Pudzianowski - poinformowała telewizja Orange Sport Info.

Video. Pokazowy trening "Pudziana" >>

Dla popularnego "Pudziana" będzie to piąty ogółem i czwarty w ramach organizacji KSW występ w mieszanych sztukach walki. W swoim ostatnim starcie siłacz pokonał przed czasem króla bokserskich czterorundówek -Erica "Butterbaena" Escha.

SaletaJak dowiedziała się redakcja ringpolska.pl, istnieje duża szansa, że 19 marca na 15. gali mieszanych sztuk walki organizowanej przez federację KSW na warszawskim Torwarze dojdzie do rewanżowej walki pomiędzy Przemysławem Saletą a Marcinem Najmanem.

Do pierwszego ringowego spotkania obu pięściarzy w formule MMA doszło na wrześniowej gali KSW 14 w Łodzi i okazało się ono prawdziwym hitem imprezy. Zwyciężył przez poddanie Saleta.

Aktualnie jako główne wydarzenia KSW 15 anonsowane są występy wyłącznie zawodników MMA: Mameda Khalidova, Jana Błachowicza, Krzysztofa Kułaka, Macieja Górskiego i Łukasza Jurkowskiego.

Przemysław SaletaNie zafundował sobie długiego odpoczynku po walce z Marcinem Najmanem Przemysław Saleta. Były mistrz Europy w boksie zawodowym, który wczoraj na gali KSW 14 w Łodzi pokonał "El Testosterona" przez duszenie w pierwszej rundzie, już dziś bierze udział w zawodach motocyklowych.

- Mam za sobą start w 125-kach jako VIP, na 16-tą mam zaplanowany kolejny wyścig, tym razem w mojej klasie - opowiada serwisowi ringpolska.pl Saleta. - Śladów po walce wielkich nie mam, są to drobne obcierki powstałe od szwów na rękawicach Najmana, kiedy uderzał mnie hammerfistami, kask bez problemu mogę zakładać, wszystko jest OK.

- Czy poczułem ciosy Najmana? Wcale. Na początku przewróciłem się dlatego, że się cofałem, on na mnie zdecydowanie natarł i po prostu przewrócił mnie siłą rozpędu. Nie spanikowałem jednak, zachowałem spokój, bo wariant parterowy ćwiczyłem na treningach z "Jurasem". Poza tym po paru sekundach czułem, że Najman się wystrzelał. - dodaje "Chemek". - Przy drugim obaleniu, widziałem, że Najman już jest bez sił, ale prawdę powiedziawszy, zdziwiłem się, że nie poradził sobie z moim duszeniem. Powinien był zbić ten łokieć, jednak gdy go dusiłem, widziałem, że robi się siny i już z tego nie wyjdzie.

Mariusz Pudzianowski zdemolował Erica "Buttebeana" Escha w pierwszej rundzie walki wieczoru gali mieszanych sztuk walki KSW 14 w Łodzi.

Po w miarę spokojnym początku pojedynku w stójce polski strongman przypuścił udany atak na nogi rywala i ważący ponad 200 kg mistrz bokserskich czterorundówek z hukiem zwalił się na matę ringu, gdzie "Pudzian" zasypał go lawiną uderzeń. Po niemal minucie ataków Polaka bez odpowiedzi ze strony rywala arbiter ringowy przerwał walkę.

SaletaNa gali KSW 14 Przemysław Saleta pokonał przez duszenie w pierwszej rundzie Marcina Najmana.

Pojedynek rozpoczął się od szaleńczego ataku "El Testosterona", któremu udało się sprowadzić Saletę do parteru, gdzie zasypał go serią uderzeń. Saleta jednak szybko uspokoił sytuację i sędzia nakazał walkę w stójce.

Najman ponownie obalił byłego bokserskiego czempiona Europy, ale po chwili Saleta znalazł się na górze w parterze i rozpoczął duszenie przedramieniem "El Testosterona", który po kilkunastu sekundach poddał się.

- Marcin chciałby być wojownikiem i playboyem. Wojownikiem już nie będzie. Może być playboyem, mój sponsor ufunduje mu kilka paczek prezerwatyw - zażartował po walce Saleta, dla którego dzisiejszy występ miał być ostatnią walką w karierze.

W dzisiejszej gali KSW 14 udział weźmie dwóch zawodników znanych dobrze kibicom boksu - były mistrz Europy wagi ciężkiej Przemysław Saleta i słynący z nokautującego ciosu król czterorundówek Eric "Butterbean" Esch. Saleta zmierzy się z Marcinem Najmanem, Esch stanie naprzeciw Mariusza Pudzianowskiego. W rozwinięciu materiały video ringpolska.pl związane z dzisiejszymi występami dwóch byłych pięściarzy.

Oficjalne ważenie przed walką Pudzianowski - "Butterbean" Esch >>
Wywiad. "Butterbean" Esch przed walką z Pudzianowskim >>
Wywiad. Pudzianowski przed walką z "Butterbeanem" Eschem >>
Eric "Butterbean" Esch - trening pokazowy >>
Mariusz Pudzianowski - trening otwarty >>
200 kilo "Butterbeana" Escha >>
"Butterbean" Esch: "Przepraszam, że znokautuję Pudzianowskiego" >>
Oficjalne ważenie przed walką Saleta - Najman  >>
Wywiad. Saleta o walce z Najmanem >>
Marcin Najman - trening otwarty >>

ButterbeanZgodnie z oczekiwaniami, Eric „Butterbean” Esch okazał się o wiele cięższy od Mariusza Pudzianowskiego podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed jutrzejszą czternastą edycją Konfrontacji Sztuk Walki, która odbędzie się w łódzkiej Atlas Arenie. Były pięściarz ze Stanów Zjednoczonych wniósł na wagę ponad 200 kg, zaś pięciokrotny mistrz świata strongmanów z Polski 118 kg. Nie wiadomo ile dokładnie ważył Amerykanin, gdyż waga, na której odbyła się ceremonia jako maksymalny ciężar mogła wskazać 200 kilogramów.

Dla „Pudziana” będzie to czwarty występ w formule mieszanych sztuk walki. Do tej pory Polak triumfował w dwóch pojedynkach, a raz schodził z maty jako pokonany. Jedyna porażka przytrafiła się Pudzianowskiemu na gali w Stanach Zjednoczonych. Były strongman zachowuje status niepokonanego na imprezach rozgrywanych w Polsce.

W drugiej walce wieczoru czternastej edycji KSW, były bokserski mistrz Europy wagi ciężkiej Przemysław Saleta okazał się minimalnie cięższy od Marcina Najmana. Saleta wniósł na wagę 101 kg, zaś Najman 100 kg. Dla Salety będzie to pierwszy występ w sportach sztuk walki od ponad trzech lat. Dla Najmana z kolei, będzie to powrót na arenę MMA po szybkiej porażce z rąk Mariusza Pudzianowskiego.

http://www.youtube.com/watch?v=zNk6euu2oDQ

Video. Pudzianowski przed walką z "Butterbeanem" >>
Video. "Butterbean" przed walką z Pudzianowskim >>
Video. Trening pokazowy Mariusza Pudzianowskiego >>

Eric "Butterbean" Esch nie błysnął dziś formą na pokazowym treningu przed sobotnią walką z Mariuszem Pudzianowskim, ale w rozmowie z dziennikarzami tryskał humorem i imponował pewnością siebie. - Kocham Polskę i Polaków. Przepraszam, że znokautuję waszego bohatera - powiedział po bardzo krótkim popisie umiejętności pięściarskich ważący 200 kg król bokserskich czterorundówek.

- Jeżeli Pudzianowski nie będzie przede mną uciekał, ten pojedynek zakończy się szybko. Znokautuję go - zapewniał "Butterbean".

Butterbean- Jestem szybki i ciężki, ważę 200 kg, Pudzianowski nie będzie mógł mną tak po prostu rzucić o ziemię - zapewnił w rozmowie z serwisem ringpolska.pl słynny król bokserskich czterorundówek Eric Esch, który dziś przed południem przybył nad Wisłę na zaplanowany na sobotę pojedynek z polskim strongmanem. - Gdybyśmy podnosili kamienie, na pewno on podniósłby cięższy, ale jeśli chodzi o bicie się po twarzach, to gwarantuję wam, że uderzam mocniej od Mariusza.

Zapytany o to, czy w konfrontacji z polskim siłaczem upatruje dla siebie szansę na wygraną wyłącznie w technikach pięściarskich popularny "Butterbean" odparł: - Może nie wszyscy o tym słyszeli, ale ostatnio na gali "Pride" pokonałem swojego rywala - Brazylijczyka Zulu - przez poddanie, a on ważył 190 kg i mierzył 198 cm! Jestem naprawdę mocny w parterze, lepszy niż ludzie myślą.

- Jeśli trafię Pudzianowskiego lewą ręką, pójdzie na deski, po prawej padnie jeszcze szybciej, a jeśli on sprowadzi mnie do parteru, to zmuszę go tam do poddania się - podsumował niezwykle pewny siebie Esch.

Przemysław SaletaPowracający po ponad trzech latach do sportów sztuk walki Przemysław Saleta nabawił się kontuzji żeber na wczorajszym treningu i musiał zrezygnować z występu na dzisiejszym medialnym pokazie umiejętności przed czternastą edycją Konfrontacji Sztuk Walki. Były mistrz Europy w wadze ciężkiej stoczy tam pojedynek w formule MMA z Marcinem Najmanem, ale Saleta od razu zaznacza, że jego uraz nie sprawia, że zaplanowany na 18 września bój jest zagrożony odwołaniem.

- Odnowiła mi się stara kontuzja i niestety dostałem od lekarza zwolnienie z treningów na trzy najbliższe dni. Kiedy wczoraj pojechałem do szpitala, żeby zrobić prześwietlenie, to przy okazji okazało się, że jakieś 3 lata temu mogłem mieć złamane ze dwa żebra i nawet o tym nie wiedziałem - komentuje swój uraz z uśmiechem Saleta.

Na dzień przed KSW 14 Saleta weźmie udział w kwalifikacjach do ostatniej rundy motocyklowych mistrzostw Polski, a dzień po gali były pięściarz ma zaplanowany udział w wyścigu.

18 września na gali KSW 14 w Łodzi Mariusz Pudzianowski zmierzy się w walce na zasadach MMA ze słynnym królem czterorundówek Erikiem Eschem. Dziś w warszawskim klubie Copacabana "Pudzian" zaprezentował się dziennikarzom podczas otwartego treningu.

http://www.youtube.com/watch?v=7AYjk5_KMZs

Najnowsze komentarze