onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

18 marca na gali organizowanej przez bokserską grupę Fight Events w Żyrardowie na ring po blisko dwuletniej przerwie powróci Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO). - To może być moja ostatnia walka - mówi popularny "Dragon", który w grudniu 2009 roku sięgnął po pas mistrza Europy, a pięć miesięcy później boksował o mistrzostwo świata WBC z Witalijem Kliczką. W Żyrardowie Sosnowski skrzyżuje rękawice z Węgrem Andrasem Csomorem (14-9-1, 12 KO).

- Chcę się przekonać, jaki obecnie prezentuję poziom sportowy. Mam w sobie dużo energii do boksu i czuję motywację, ale nie chcę robić niczego na siłę, zobaczymy jak wypadnę - zastanawia się "Dragon". - Ja wierzę w swoje możliwości, mam nadzieję, że pokażę dobry boks i będę miał podstawy do tego, by podejmować kolejne wyzwania. Jednak w tej chwili nie chcę niczego przesądzać. Jeśli wypadnę słabo, będę wiedział, że trzeba już zawiesić rękawice na kołku.

- Spodziewam się, że mój przeciwnik będzie w dobrej formie i stworzymy świetne widowisko. Csomor ma dodatni bilans walk, 12 nokautów, ostatnio walczył z Dereckiem Chisorą. On na pewno wie, że wygrana ze mną otworzy mu drogę do kolejnych ciekawych pojedynków, ale i ja mam swoje plany - zapowiada Sosnowski. 

Na gali w Żyrardowie dojdzie także do ciekawie zapowiadającego się starcia w wadze super średniej pomiędzy Andrzejem Sołdrą i Tomaszem Gargulą. Jeśli Sołdra zwycięży, w kolejnym występie zmierzy się najprawdopodobniej z pogromcą Garguli z zeszłorocznej gali Polsat Boxing Night Maciejem Miszkiniem. 18 marca zaboksują także: Przemysław Runowski, Jordan Kuliński, Artur Nawrocki, Tomasz Piątek i Daniel Bociański.

Plakat gali Friday Boxing Fight w Żyrardowie >>

Add a comment

Czytaj więcej...

 
18 marca na gali organizowanej w Żyrardowie pierwszy po blisko dwuletniej przerwie pojedynek stoczy były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO). - Jeśli pokaże się ze słabej strony, to będzie moja ostatnia walka - mówi popularny "Dragon", który zmierzy się z Andrasem Csomorem (14-9-1, 12 KO).

Add a comment

Były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO) stoczy swoją kolejną walkę 18 marca na gali w Żyrardowie. Rywalem "Dragona" będzie Andras Csomor (14-9-1, 12 KO), który niedawno boksował z Dereckiem Chisorą i Robertem Heleniusem. - To może być moja ostatnia walka - mówi przed tym występem Sosnowski.

Add a comment

18 marca na gali grupy Fight Events w Żyradowie na ring wróci były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO). Rywalem "Dragona" będzie Andras Csomor (14-9-1, 12 KO), który w ostatnich miesiącach toczył walki m.in. z Dereckiem Chisorą i Robertem Heleniusem.

- Dostałem ciekawą propozycję i postanowiłem z niej skorzystać. Chcę ponownie wejść do ringu i zobaczyć na co mnie stać - komentuje Sosnowski, który ostatni raz boksował w maju 2014 roku, przegrywając z Marcinem Rekowskim.

36-letni pięściarz z Warszawy w ostatnich miesiącach coraz aktywniej udziela się w roli trenera bokserskiego. Cały czas pracuje również jako komentator gal bokserskich w telewizji.

Na gali w Żyrardowie poza Sosnowskim, wystąpią także m.in. Przemysław Runowski (10-0, 2 KO), Jordan Kuliński, Artur Nawrocki (1-0, 0 KO) oraz Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO), który zmierzy się z Tomaszem Gargulą (17-1-1, 5 KO).

Add a comment

- Dostałem propozycję walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z Witalijem Kliczką i mogłem zamienić pas EBU na pas WBC. Tylko głupiec nie przyjąłby takiej oferty. Nie brałem udziału w negocjacjach, ale wszystko poszło bardzo sprawnie. Media rozpisywały się, że dostałem za tę walkę wielką gażę. Tort może i był duży, ale dla mnie przeznaczony był tylko jego kawałek, bo do podziału było kilka osób - mówi w rozmowie z Po Gongu Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO).

Na wstępie ustalmy, Albert Sosnowski to już były pięściarz czy jeszcze nie zawiesił pan rękawic na kołku?
Albert Sosnowski: Wiem, że przez całe życie nie mogę być bokserem i że najlepsze lata mam już za sobą, ale nie powiedziałem jeszcze stop. Ostatnio pan dyrektor Marian Kmita powiedział mi, że być może będę mógł wystąpić na gali Polsat Boxing Night. Konkretna propozycja nie padła, ale gdy taka się pojawi, chętnie podejmę rękawicę. Cały czas jestem w treningu, potrzebuję kilku tygodni na przygotowania i mogę walczyć.

Jakieś nazwiska potencjalnych rywali chodzą panu po głowie?
W polskiej wadze ciężkiej jest spory wybór. Mariusz Wach, Tomek Adamek, Andrzej Wawrzyk czy Krzysztof Zimnoch. Czuję się na siłach, żeby wejść do ringu z którymś z nich. Formuła pojedynków polsko-polskich jest bardzo atrakcyjna i myślę, że moje nazwisko mogłoby przyciągnąć widzów na trybuny.

Jest pan kolejnym pięściarzem, któremu trudno zejść z ringu.
Od 1998 roku, czyli zaraz po skończeniu szkoły średniej, zacząłem boksować na zawodowych ringach. Nic innego nie robiłem, dlatego trudno jest tak z dnia na dzień powiesić rękawice na kołku. Boks to pewnego rodzaju nałóg. Człowiek potrzebuje tych emocji, adrenaliny i samodyscypliny wewnętrznej. Tego brakuje po zakończeniu kariery, ale mam świadomość, że czas mi ucieka i nie chce robić niczego na siłę. Nie interesuje mnie nabijanie komuś rekordów.

Zawodowy kontrakt podpisał pan w wieku 19 lat. Czy nie nastąpiło to zbyt wcześnie?
Nie, bo nie miałem za sobą żadnej kariery amatorskiej. Byłem kick-bokserem, który osiągał duże sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Dostałem propozycje walk w boksie zawodowym i podpisałem kontrakt. Wiedziałem, że to może być dla mnie przygoda życia, choć nawet nie wiedziałem, z czym to się je. Z perspektywy czasu nie żałuję tej decyzji, bo miałem okazję tworzyć historię polskiego boksu zawodowego.

Początki były trudne?
Pierwszy rok był bardzo intensywny, bo stoczyłem aż dziesięć pojedynków, czyli wchodziłem między liny praktycznie raz w miesiącu. Chciałem jak najszybciej złapać trochę doświadczenia. Później tych walk było już trochę mniej. Z perspektywy czasu myślę, że lepiej wolniej wprowadzać młodych pięściarzy do zawodowego boksu. W drugim pojedynku skrzyżowałem rękawice z Andrzejem Dziewulskim, który miał ponad 100 walk amatorskich, z czego większość zwycięskich. Nie dawano mi zbyt wielu szans, ale dałem radę i wygrałem. Tydzień później, po paru dniach odpoczynku, walczyłem na gali Andrzeja Gołoty. Hala Stulecia we Wrocławiu była wypełniona po brzegi. To były początki boksu zawodowego w Polsce. Ludzie przyszli na pojedynek Gołoty z Timem Witherspoonem, a ja walczyłem wtedy z Rene Hanlem, który był bardzo niewygodnym rywalem. Po zwycięstwie we Wrocławiu zaczął się dla mnie inny świat. Mówiono o mnie, że jestem następcą Gołoty. Teraz to może trochę śmieszyć, ale wtedy była to dla mnie wielka sprawa. Przez moment miałem nawet poczucie, że nikt nie jest mnie w stanie pokonać, ale sodówka nie uderzyła mi do głowy. (...)

Jak wyglądały negocjacje do walki z Kliczką?
Nie brałem udziału w negocjacjach, ale wszystko poszło bardzo sprawnie. Media rozpisywały się, że dostałem za tę walkę wielką gażę. Tort może i był duży, ale dla mnie przeznaczony był tylko jego kawałek, bo do podziału było kilka osób. Wziąłem, ile dawali. Nie miałem takiej pozycji, żeby podbijać i negocjować gażę. Widocznie sztab Kliczków uznał, że dobrze robi się interesy z Polakami, bo później z Ukraińcami walczyli jeszcze Tomek Adamek i Mariusz Wach.

Ile razy oglądał pan powtórki pojedynku z Witalijem? Dało się wtedy ugrać coś więcej?
Powtórki oglądałem z cztery albo pięć razy. Czy dało się zrobić wtedy coś więcej? Trudno powiedzieć. Wierzyłem w siebie i nie interesowało mnie to, że eksperci nie dawali mi żadnych szans. Na początku walki miałem uważać na huraganowe ataki Kliczki, miałem trafiać na dół i dopiero w drugiej części pojedynku mocniej zaatakować. Witalij bardzo ostrożnie do mnie podszedł, bo widział, że kipi ze mnie energia. Ukrainiec był bardzo trudny do trafienia, a z każdym jego ciosem moja pewność siebie gasła. Wymęczył mnie techniką, jego ciosy się odłożyły i przegrałem przed czasem. To był szok dla obserwatorów, że tyle rund z nim wytrzymałem. Choć walka nie była zbyt emocjonująca.

Cała rozmowa z Albertem Sosnowskim na pogongu.wordpress.com >>

Add a comment

Były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO) zdradził w rozmowie z "Super Expressem", że otrzymał ofertę walki na Polsat Boxing Night. W przyszłym roku odbędą się dwie imprezy organizowane pod tym szyldem, pierwsza z nich zaplanowana jest na 2 kwietnia w Krakowie.

- Otrzymałem taką propozycję i ją poważnie rozważam. Boksuję od 18 lat i bardzo ciągnie mnie do ringu. Chcę jeszcze pobawić się boksem – powiedział Sosnowski. Czy będzie to jego pożegnanie? - Niekoniecznie. Jeśli dam dobrą walkę to pomyślę co będzie dalej – uśmiecha się popularny "Dragon".

36-letni Sosnowski ostatni raz boksował w maju ubiegłego roku, przegrywając przez techniczny nokaut z Marcinem Rekowskim. Pięściarz z Warszawy w gronie zawodowców boksuje od 1998 roku.

Add a comment

Były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO) nie boksował od kilkunastu miesięcy, ale wciąż nie zawiesił rękawic na kołku. "Dragon" cały czas trenuje i czeka na ciekawe oferty powrotu na ring.

Od twojej ostatniej walki minęło niemal półtora roku. Co przez ten czas się z tobą działo?
Albert Sosnowski: Cały czas jestem w treningu. Od 18. roku życia jestem zawodowcem i praktycznie nic innego nie robiłem - tylko walczyłem i trenowałem. Dlatego ciężko jest to wszystko zostawić.

Chciałbyś jeszcze wrócić do ringu?
Tak. Cały czas się dobrze prowadzę, jestem aktywny. Potrzebowałabym sześciu-ośmiu tygodni i jestem gotów, by wyjść do ringu. Jeszcze nie zawiesiłem rękawic na kołku, mam w sobie głód walki.

Planujesz pożegnalną walkę?
Po tylu latach kariery i po stoczeniu tylu walk chciałbym zakończyć tę przygodę ze sportem w jakiś miły sposób. Mam kilka pomysłów. Jestem po rozmowie z Marianem Kmitą, może uda nam się doprowadzić do jakiejś walki, ale o szczegółach nie opowiem, bo nie chcę zapeszać. Z drugiej stronie nie mam presji, żeby walczyć za wszelką cenę i byle z kim. Wiadomo, że trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny, ale jeszcze nie mówię nie. Czuję się na siłach. Do czterdziestki jest jeszcze trochę czasu.

Masz już plany na to, co będziesz robił poza ringiem?
Bardzo podoba mi się rola komentatora i cieszę się, że mam okazję się w tym spróbować. Poza tym, cały czas jestem na sali treningowej i nie ukrywam, że budzą się we mnie aspiracje trenerskie. Chciałbym się zająć młodzieżą i przekazać swoje doświadczenia. Boksowałem na całym świecie, walczyłem na galach Floyda Mayweathera Jr. czy Manny'ego Pacquiao, w wielkich halach w Las Vegas czy Los Angeles, a do tego sam miałem do czynienia z różnymi trenerami. To wiedza bezcenna i chciałbym się nią podzielić. Wydaje mi się, że mogę być dla tych młodych chłopaków autorytetem.

Pełna rozmowa z Albertem Sosnowskim na Sport.pl >>

Add a comment

Janusz Pindera, Andrzej Kostyra oraz były mistrz Europy wagi ciężkiej Albert Sosnowski będą goścmi Mateusza Borka w dzisiejszym wydaniu magazynu sportów walki "Puncher". Premierowa emisja programu o godz. 20.00 w Polsacie Sport News.

Głównym tematem rozmów w studiu będzie sobotnia gala Polsat Boxing Night w Łodzi, gdzie walką wieczoru będzie starcie Tomasza Adamka z Przemysławem Saletą. Kostyra i Sosnowski, podobnie jak podczas ubiegłorocznej gali w Krakowie, będą wspólnie komentować galę z Atlas Areny.

Gala Polsat Boxing Night będzie można obejrzeć wyłącznie, wykupując dostęp poprzez Pay-Per-View.

Add a comment

- Wydaje mi się, że mogę jeszcze zrobić dużo fajnych walk i nie zamierzam jeszcze odwieszać rękawic na kołek - mówi Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO). Były mistrz Europy i pretendent do pasa WBC wagi ciężkiej, który nie ukrywa swoich ambicji trenerskich, w środę uczestniczył w pokazowym treningu Andrzeja Fonfary.

http://www.youtube.com/watch?v=bwb7rRO7Ko4

Add a comment

Były mistrz Europy wagi ciężkiej Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO) zdradził w rozmowie z ringpolska.pl, że być może jesienią wróci na ring. 36-letni "Dragon", który ma na koncie pojedynek o mistrzostwo świata z Witalijem Kliczko, ostatni raz boksował w maju ubiegłego roku.

- Nie chcę jeszcze nic zdradzać, ale są pewne plany i być może wrócę na ring jesienią. Czuję, że stać mnie jeszcze na stoczenie kilku dobrych walk - powiedział Sosnowski, który wczoraj podczas otwartego treningu Andrzeja Fonfary w warszawskim Legia Fight Club wcielił się w rolę trenera niedawnego pogromcy Julio Cesara Chaveza Jr.

- Od jakiegoś czasu nie ukrywam, że zakończeniu kariery zawodniczej chciałbym pozostać w boksie w roli trenera, a tarczowanie z Andrzejem było bardzo ciekawym doświadczeniem. Trzymając tarczę można zauważyć, że bije bardzo precyzyjnie i myślę, że w przyszłości polscy kibice będą się jeszcze cieszyć z jego wielu wielkich zwycięstw - ocenił Sosnowski.

Add a comment

W piątek w Moskwie dojdzie do walki o mistrzostwo świata WBA wagi junior ciężkiej pomiędzy Denisem Lebiediewem (26-2, 20 KO) i Yourim Kalengą (21-1, 14 KO). Transmisja gali, podczas której wystąpią również m.in. Francisco Palacios (23-2, 14 KO) i Rakim Czakijew (21-1, 16 KO) w telewizji Figthklub. 

http://www.youtube.com/watch?v=qFQvFOZWACo

Add a comment